9 stycznia 2015

Kolejne starcie ministra zdrowia z lekarzami

Sejmowa Komisja Zdrowia stała się forum kolejnego starcia ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza i przedstawicieli samorządu lekarskiego. 9 stycznia odbyło się posiedzenie komisji, podczas którego rozpatrywano informację Ministra Zdrowia o stanie zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej w związku z konfliktem, do którego doszło na przełomie roku między Ministrem Zdrowia i Narodowym Funduszem Zdrowia a lekarzami zrzeszonymi w Porozumieniu Zielonogórskim.

Podczas obrad głos zabrał sekretarz Naczelnej Rady Lekarskiej i wiceprezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie Konstanty Radziwiłł. Podkreślił, że samorząd działa w imieniu lekarzy, ale na rzecz pacjentów. – Trudno, żeby nie zwracał uwagi na zagrożenia bezpieczeństwa pacjentów, jakie płyną ze złej organizacji systemu – powiedział.

Zdaniem samorządu forsowany przez Ministerstwo Zdrowia pakiet onkologiczny takie zagrożenia niesie, o czym alarmował systematycznie w podejmowanych stanowiskach, opiniach i wypowiedziach medialnych od maja ub. roku.

Konstanty Radziwiłł przypomniał, że pakiet zawiera bardzo wiele niewiadomych: na przykład sytuację chorych, którzy mieli zdiagnozowany nowotwór przed wejściem w życie przepisów pakietu w życie, czy też tych, którzy właśnie teraz czekają na wynik badania histopatologicznego. – Czy ci pacjenci będą „onkologiczni” w rozumieniu pakietu? – pytał. Przypomniał kwestię tzw. „zielonej karty” – czyli dokumentu uprawniającego do dostępu do szybkiej ścieżki diagnostycznej i terapeutycznej, którą nazwał „przejawem skrajnej biurokracji”. – To mały fragment zastrzeżeń pakietu, którego ocena jest druzgocąca. Tu jest jeszcze bardzo dużo do poprawy – dodał.
Ocenił, że jest bardzo duży problem ze sposobem stanowienia prawa. – Pakiet został przygotowany w ciągu kilku miesięcy, a rozporządzenia – w dwa. Konsultacji praktycznie nie było. To bardzo zła praktyka tworzenia prawa, w wyniku której powstają złe rozwiązania – podkreślił.

Konstanty Radziwiłł wytknął ministrowi używanie zbyt ostrych słów, których, jego zdaniem, jako minister konstytucyjny i lekarz, nie powinien używać. – Powstrzymajmy swoje języki – apelował.
Na koniec zwrócił uwagę, że od lat państwo systematycznie redukuje swoją odpowiedzialność za ochronę zdrowia w Polsce. – To państwo chcieliście przedsiębiorstw podmiotu leczniczego. A teraz dziwicie się, że przedsiębiorcy dbają o rachunek finansowy? – pytał.
Zaapelował, by w zespole, który będzie monitorował wdrażanie pakietu, znalazło się miejsce dla przedstawicieli samorządu.

Członek ORL w Warszawie i jej były przewodniczący Andrzej Włodarczyk przypomniał przyrzeczenie lekarskie. Pytał ministra, dlaczego zmusza lekarzy do łamania Kodeksu Etyki Lekarskiej, ustanawiając przepisy, które doprowadzają do tego, iż chorzy mają być dzieleni na bardziej uprzywilejowanych i mniej uprzywilejowanych w dostępie do szybszego leczenia. Andrzej Włodarczyk wyraził obawę, że podstawowa opieka zdrowotna, która była dotąd jedynym miejscem w systemie, gdzie nie było kolejek, przestanie być takim miejscem w ciągu najbliższych trzech miesięcy.

- Wydaje mi się, że samorządowi nie wypada popierać lekarzy, którzy zamykają przed pacjentami drzwi – odpowiedział minister. Dodał, że rozumie racje lekarzy Porozumienia Zielonogórskiego i sposób, w jaki prowadzili negocjacje. Zaznaczył, że ten sposób dotyczył kilku ministrów zdrowia.

- Nie może jednak być tak, że samorząd lekarski staje za plecami tych, którzy zamykają drzwi pacjentom. Samorząd powinien stać za pacjentami i godnością lekarzy. 85 proc. z nich podpisało umowy, podobnie, jak i szpitale. 15 proc. zamknęło drzwi. A samorząd lekarski wspiera tych 15 proc. To jest kuriozum. Mam wrażenie, że samorząd się uzwiązkowił, a pan dziś przemawia językiem związkowca, a nie samorządu. Samorząd lekarski powinien stać za pacjentami. Związkowcy sobie poradzą – zwrócił się Bartosz Arłukowicz do Konstantego Radziwiłła.
Odniósł się do planów, jakie rozważa Naczelna Rada Lekarska, by skierować wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie niezgodności pakietu z konstytucją. – Co pan chce sprawdzić? Czy możemy szybciej leczyć chorych onkologicznie? Samorząd lekarski ma sprawdzać, czy warto szybko leczyć chorych onkologicznie? Pomyliły się role! – mówił minister.

W związku z brakiem porozumienia między Ministerstwem a PZ ws. kontraktów na 2015 r. kilkanaście procent lekarzy po 1 stycznia nie otworzyło swoich przychodni i gabinetów. Punktami spornymi były m.in. nowe obowiązki lekarzy rodzinnych związane z wejściem w życie pakietu onkologicznego oraz sposób finansowania POZ.

Bartosz Arłukowicz poinformował o wdrożeniu tzw. planu B w sytuacji, w której w kilku regionach nie były czynne placówki POZ. Pacjenci byli przyjmowani w szpitalnych izbach przyjęć i na oddziałach ratunkowych, a także w punktach nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej. Za każdą taką wizytę placówki te dostawały 45 zł. Według ministra, w ciągu dwóch dni roboczych nowego roku, kiedy przychodnie były zamknięte, z alternatywnych form pomocy skorzystało 10,3 tys. ludzi.
Podkreślił, że do porozumienia udało się dojść bez zwiększania nakładów na POZ, ponieważ PZ oczekiwało od resortu przesunięć wewnątrz tej kwoty. – To się udało – poinformował.
Dodał, że do piątku wydano 3 tys. 300 kart szybkiej diagnostyki onkologicznej, co w jego ocenie pokazuje, że pakiet działa i pacjenci korzystają z rozwiązań, które wprowadził.

Przedstawicielka PZ Joanna Zabielska-Cieciuch, przedstawiając swoje stanowisko na temat negocjacji z resortem powiedziała, że „nie ocenia, kto wygrał, a kto przegrał” i że jest zadowolona z zawartego porozumienia.
– Mamy nadzieję, że porozumienie będzie służyło nie tylko pacjentom, ale i lekarzom. Nie jesteśmy bandą szantażystów, grupą szantażystów, która zastrasza pozostałych lekarzy. Jesteśmy lekarzami, ludźmi inteligentnymi i profesjonalistami – mówiła. – Będziemy krytykowali każdego ministra, każdego prezesa; będziemy wytykali to, co jest złe, co jest nieprawidłowe; będziemy wskazywali to, co jest potrzebne, aby system był bardziej przyjazny dla pacjenta i wykorzystywał środki finansowe, które posiada. Będziemy walczyli o to, by nasi pacjenci mieli dostęp do usług nie tylko lekarzy opieki podstawowej, ale także specjalistycznej i szpitalnej.

Ubolewała, że rozmowy toczyły się w atmosferze oskarżeń i zastraszania. Podziękowała samorządowi lekarskiemu, że wsparł działania lekarzy POZ. – Środowisko było skonsolidowane – podkreśliła.
Jej zdaniem, do zaistnienia kryzysowej sytuacji doprowadziło lekceważenie głosu środowiska medycznego. Jak wskazała, punktem spornym i zapalnym był pakiet onkologiczny, który – jej zdaniem – powstał w efekcie niedofinansowania systemu ochrony zdrowia.

Przedstawicielka PZ przekonywała, że Porozumienie nie zerwało rozmów 29 grudnia. – Pan minister od dłuższego czasu przygotowywał plan nie naprawy systemu, tylko zniszczenia organizacji – oceniła. Jak mówiła, Arłukowicz nie chciał rozmawiać nie tylko z PZ, ale także z „najważniejszym lekarzem w kraju, jakim jest prezes Naczelnej Rady Lekarskiej”.

jw

Tagi: , , , , , ,

Forum dyskusyjne - napisz komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Archiwum

Wszystkie kategorie