14 kwietnia 2015

Kontrowersje na IV konferencji „Ból i cierpienie…”

Lecznicza marihuana, kontrowersje wobec pobierania narządów, refleksja nad bólem przez pokolenia w kontekście Zbrodni Wołyńskiej – to tylko niektóre tematy poruszane podczas IV konferencji dla Służby Zdrowia „Ból i cierpienie – ognisko światła i ciemności” zorganizowanej 11 kwietnia br. przez Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego i Okręgową Izbę Lekarską w Warszawie.

- W medycynie następuje dezintegracja – powiedział dr hab. Zbigniew Gajda, prezes Stowarzyszenia Absolwentów Wydziałów Medycznych UJ.
Jak tłumaczył, lekarze coraz rzadziej zajmują się chorym człowiekiem, koncentrując się na leczeniu chorych narządów i tkanek. – Nie można zapominać o tym, co jest istotą medycyny – pomoc cierpiącemu człowiekowi – podkreślił dr Gajda.

Gorącą dyskusję wzbudził referat dr. hab. Macieja Kosieradzkiego z Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej WUM na temat rozmowy z rodziną zmarłego o pobraniu narządów do przeszczepienia.
– Po obu stronach: lekarza i bliskich zmarłego, występuje wtedy dyskomfort i negatywne emocje. Jednak lekarz musi w czasie takiej rozmowy skupić się na emocjach rodziny – podkreślił.
Zaznaczył, że w takich chwilach rodzina jest skoncentrowana na sobie i ma do tego prawo wobec olbrzymiej straty, jaką przeżywa. – Argument, że dzięki pobraniu narządów można uratować pięć istnień, nie jest w tej sytuacji trafiony. Być może lepszym argumentem jest powiedzenie wtedy, że być może za pięć lat będzie to pociechą, że serce zmarłego bije w innym człowieku – powiedział.
Jego zdaniem jedna na 10 rodzin nie zgadza się na pobranie narządów. – Problem jest tu po stronie lekarzy – powiedział dr Kosieradzki.
– Niemal cała edukacja lekarza jest techniczna. Uczy się nas, jak postawić diagnozę i jakie procedury zastosować w danym przypadku w celu wyleczenia. W edukacji lekarzy zginął gdzieś człowiek – powiedział.
Wśród słuchaczy znalazły się dwie osoby, które ostro wystąpiły przeciwko przeszczepianiu narządów, zarzucając lekarzom uczestniczącym w transplantacjach pobieranie ich od „osób żywych w krytycznym stanie neurologicznym”. Ich zdaniem dochodzi do handlu narządami.
– Być może handel narządami istnieje, ale nie w Polsce. Jest to wręcz technicznie niemożliwe, bo w pobranie i przeszczepienie zaangażowanych jest około 50 osób. Ci ludzie, którzy wystawiają ogłoszenia o sprzedaży swoich narządów, mają problemy z polskim wymiarem sprawiedliwości – powiedział dr Kosieradzki.
Uczestnicy konferencji byli oburzeni posądzeniami dwojga słuchaczy.

Niewiele mniej kontrowersji wzbudził wykład dr Doroty Rogowskiej-Szadkowskiej z UM w Białymstoku na temat medycznych właściwości marihuany. Jej zdaniem na całe lata praktycznie skreślono możliwość podawania marihuany w celach leczniczych z powodów politycznych. – Doszło do paradoksu, że stosowana jest morfina, w przypadku zażycia której występują niebezpieczne dla życia działania niepożądane, zaś marihuana, w przypadku której takie działania nie występują, nie może być stosowana – powiedziała.
W coraz większej liczbie krajów w ostatnich latach dopuszcza się stosowanie marihuany w celach leczniczych (m.in. w padaczce lekoopornej, stwardnieniu rozsianym, zaawansowanych stadiach nowotworów, AIDS). Ostatnio do tych krajów, po podpisaniu przez ponad siedem tysięcy lekarzy apelu o zezwolenie na stosowanie marihuany w celach leczniczych, dołączyły Czechy.

Uczestników wzruszyło wystąpienie Sergiusza Prokopiuka ze Stowarzyszenia Lekarzy Polskiego Pochodzenia na Wołyniu poświęcone budowaniu przez lekarzy z tego stowarzyszenia mostów pojednania nad trudną pamięcią.
– Bywa, że blizny historii nas dzielą, nawet po latach. Fakty są trudne i są źródłem cierpienia nawet w trzecim pokoleniu po zbrodni – powiedział. Jednak można budować coś lepszego.
W miejscowości Kisielin nie ma już żadnych Polaków. W czasie akcji UPA na Wołyniu polscy mieszkańcy zostali zamordowani. Lekarze ze Stowarzyszenia przyjeżdżają teraz do tej miejscowości z akcjami charytatywnymi – przyjmują obecnych mieszkańców i obejmują ich opieką medyczną.
Podobnie robią w innych ukraińskich miejscowościach. – Wybaczyć nie znaczy „zapomnieć” – powiedział Sergiusz Prokopiuk. Jednak podkreślił, że mosty pojednania są konieczne.

jw

Tagi: ,

Forum dyskusyjne - napisz komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Archiwum

Wszystkie kategorie