28 marca 2015

Pacjenci nie chcą chorować zgodnie z pakietem onkologicznym

Lekarze nie kwestionują tego, że należy usprawnić opiekę nad chorymi na nowotwory, jednak wprowadzony pakiet onkologiczny zawiera przepisy zbyt sztywne, by faktycznie ten cel osiągnąć.   – Nowotwory na pewno nie dostosują się do tych przepisów – powiedział prowadzący zjazdową dyskusję na temat pakietu wiceprezes ORL w Warszawie Romuald Krajewski.

Ze strony przedstawicieli Narodowego Funduszu Zdrowia delegaci i goście usłyszeli, że zbierane są wszystkie opinie na temat funkcjonowania pakietu i nie ma wątpliwości, że będzie trzeba poprawiać niektóre rozwiązania zawarte w jego przepisach.

W debacie, która odbyła się podczas obrad XXXV Okręgowego Zjazdu Lekarzy OIL w Warszawie brali udział kierownik Katedry i Kliniki Hematologii, Onkologii i Chorób Wewnętrznych CSK WUM prof. Wiesław Jędrzejczak, rektor Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego prof. Marek Krajewski oraz przedstawiciele płatnika: dyrektor Mazowieckiego Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia Filip Nowak i jego zastępca ds. medycznych Michał Dzięgielewski.

Prof. Jędrzejczak przedstawiał sytuację hematologii na tle przepisów pakietu. Ocenił, że na razie hematolog z powodu pakietu wielkich problemów… nie ma. – Do tej pory do naszej kliniki zgłosiło się trzech pacjentów z kartą Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego (DILO) – wyjaśnił. Zaznaczył, że w dwóch przypadkach karty były źle wystawione i – ze względu na to, że nie można było ich poprawić na miejscu, ponieważ hematolog nie ma takich uprawnień, a karty nie można anulować, pacjenci musieli wrócić do wystawiającego kartę.

Gdyby jednak więcej pacjentów z kartami DILO pojawiło się w klinice, problemy by powstały. – Karta DiLO nie uwzględnia istnienia nowotworów złośliwych kodowanych w ICD10 jako D i tym samym segreguje chorych na nowotwory – powiedział prof. Jędrzejczak.

Co więcej, karta jest „za szybka” w przypadku niektórych nowotworów hematologicznych (np. przewlekłej białaczki limfocytowej, w której w 75 proc. przypadków nie rozpoczyna się leczenia w momencie rozpoznania), a „zbyt wolna” w przypadku innych, takich jak ostra białaczka szpikowa, w której leczenie należy rozpocząć natychmiast.

Ponadto pakiet wymusza na hematologach fikcyjne działania: np. powołanie konsylium, w którym zasiada radioterapeuta. – Szpital musi zatrudnić radioterapeutę do działalności, w której jego zadaniem będzie przybijanie pieczątki i autoryzacja postępowania, którego celowości nie jest w stanie ocenić. I to nie byłoby najgorsze. Gorzej, gdyby chciał się odwołać do swojej wiedzy na temat hematologii wyniesionej ze studiów 20 lat temu – ocenił profesor.

Podkreślił, że problemem hematologii jest zbyt mała liczba specjalistów w tej dziedzinie, zwłaszcza w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej, zbyt mała liczba łóżek hematologicznych oraz brak refundacji niektórych leków.

Uczestnicy debaty podkreślali, że olbrzymim błędem w pakiecie jest niemożność wystawiania karty DILO przez specjalistę innego niż medycyny rodzinnej czy zatrudnionego w POZ. Wskazywali, że powoływanie konsylium w sytuacjach, kiedy nie jest to potrzebne, wydłuża czas oczekiwania na leczenie.

- Prowadzę oddział chemioterapii dziennej. Żeby wypełnić kartę DILO potrzebuję pół godziny. Niezbędne jest uproszczenie tej karty. Przed wejściem w życie pakietu, kiedy przychodziła do mnie pacjentka po operacji radykalnej z aktualnymi badaniami krwi i rozpoznaniem histopatologicznym, tego samego dnia mogłam rozpocząć leczenie chemią. Teraz nie jest to możliwe. Muszę założyć  kartę, zwołać konsylium, a w dniu konsylium nie mogę rozpocząć leczenia. W efekcie oczekiwanie na leczenie wydłuża się o kilka dni – mówiła dr Maryna Rubach z Centrum Onkologii na warszawskim Ursynowie.

Dr Paweł Siekierski ze szpitala Św. Zofii zwrócił uwagę na problemy w ginekologii i położnictwie. Oddziały mają zwykle kontrakt łączny na ginekologię i patologię ciąży. Jak mówił, pacjentka z patologią ciąży ma często pierwszeństwo przed pacjentką z nowotworem z uwagi na szczupłość kontraktu, zaś nie zawsze ma rozpoznanie histopatologiczne przed rozpoczęciem leczenia, co mogłoby skierować ją na szybką ścieżkę z pakietu. Zaznaczył, że w niektórych sytuacjach od zabiegu umieszczenia znacznika koniecznego do radioterapii musi upłynąć więcej czasu do rozpoczęcia leczenia niż przewidują przepisy pakietu. Reguły rozliczania szybkiej ścieżki onkologicznej są zaś sztywne i w razie przekroczenia terminów szpital może nie dostać zapłaty.

Dyskutanci zauważyli też, że z kartami DILO pojawiło się niewielu chorych. – Nie wiem, czy mieliśmy takiego pacjenta, a na 100 operacji 80 jest onkologicznych – powiedział rektor WUM prof. Marek Krawczyk. Zwrócił uwagę, że należy przemyśleć to, że tak niewielu pacjentów zgłasza się z DILO. – To może wskazywać na to, że karta nie poprawiła szybkiego rozpoznawania nowotworów, bo mówimy o pojedynczych sytuacjach  – dodał.

Prezes ORL Andrzej Sawoni zauważył, że kierownictwo mazowieckiego NFZ stara się ulżyć doli szpitalom i poradniom, np. zezwalając na to, by chorych, którzy nie korzystają z pakietu „przesuwać” do  „nielimitowanych” w sytuacjach niewykorzystania środków zarezerwowanych na szybką ścieżkę diagnostyczną i terapeutyczną.

- Pakiet nie jest tworem idealnym. To, o czym państwo mówili, jest nam znane. Trzeba próbować naprawić przepisy – powiedział wicedyrektor MOW NFZ Michał Dzięgielewski.

- Przepisy pakietu to atak na autonomię lekarza, nie w aspekcie wolności wykonywania zawodu, a w aspekcie leczenia pacjenta zgodnie z aktualną wiedzą medyczną – powiedział wiceprezes ORL Konstanty Radziwiłł.

Justyna Wojteczek

Forum dyskusyjne - napisz komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Archiwum

Wszystkie kategorie