12 maja 2015

Pielęgniarki protestują

PAP/jw

W kraju 12 maja  trwa akcja protestacyjna pielęgniarek i położnych; założyły one czarne koszulki z napisem zawód umierający. W niektórych placówkach odbył się strajk ostrzegawczy – pielęgniarki na dwie godziny odeszły od łóżek pacjentów. Resort zdrowia obiecuje wzrost pielęgniarskich pensji w ciągu… dwóch lat.

Nie we wszystkich placówkach, w których organizacja związkowa uzyskała prawo do strajku ostrzegawczego, został on przeprowadzony. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, strajki będą organizowane narastająco, ponieważ zgodnie z prawem protest może przybrać taką formę tylko raz w całym procesie sporu zbiorowego z pracodawcą. Nie we wszystkich też placówkach strajk można było zorganizować – jest to możliwe tylko wtedy, jeżeli przebieg postępowania mediacyjnego uzasadnia ocenę, że nie doprowadzi ono do rozwiązania sporu. Dlatego w niektórych placówkach organizowano protesty w innej formie.

Jak powiedziała PAP przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Lucyna Dargiewicz, związek próbował akcję protestacyjną przełożyć w czasie ze względu na trwającą kampanię przed drugą turą wyborów prezydenckich, jednak nie wszędzie się to udało.

- Nie byliśmy pewni, czy w związku z kampanią będziemy mogli przebić się przez media. Uważaliśmy, że wybory są bardzo ważne i próbowaliśmy tę akcję przełożyć w czasie, ale nie wszędzie się to udało, bo determinacja środowiska i zaangażowanie poszczególnych organizacji zakładowych były na takim etapie, że część ten strajk ostrzegawczy ogłosiła – wyjaśniła.

Zaznaczyła, że związek będzie podejmował strajki ostrzegawcze w późniejszym terminie, a jeśli jego postulaty nie zostaną spełnione, we wrześniu odbędzie się strajk generalny.

- Ale cały czas mamy nadzieję, że problem uda się rozwiązać. Nie może być inaczej, bo za chwilę szpitale w Polsce będą zamykane nie z powodu braków finansowych, a z powodu braku pielęgniarek – podkreśliła.

 Jak powiedziała PAP przewodnicząca OZZPiP na Mazowszu Longina Kaczmarska, dwugodzinny strajk ostrzegawczy zorganizowano w dwóch szpitalach w regionie – w Kozienicach i Mławie. Na dwie godziny przy pacjentach zostały tylko pielęgniarki oddziałowe.

W jednym ze szpitali w Siedlcach pielęgniarki zorganizowały strajk włoski. Jak wyjaśniła Kaczmarska, polega on na bardzo dokładnym wykonywaniu zadań i wyłącznie tych, które należą do zawodu pielęgniarki.

 W pozostałych placówkach na Mazowszu pielęgniarki i położne założyły czarne koszulki z napisem zawód umierający. Rozdawały też ulotki informacyjne i oplakatowały swe zakłady pracy. Podobne formy protest przybrał w innych województwach.

Pielęgniarki i położne od dłuższego czasu deklarują niezadowolenie z sytuacji swoich grup zawodowych. Wśród postulatów OZZPiP jest m.in. określenie niezbędnej liczby pielęgniarek i położnych na poszczególnych oddziałach przy kontraktowaniu świadczeń zdrowotnych z NFZ (tak, jak jest to w przypadku lekarzy), a także wzrostu wynagrodzeń – jako czynnika powstrzymującego emigrację i odejścia z zawodu, a także zachęty dla młodych osób do podjęcia studiów pielęgniarskich.

Na dzień przed protestem wiceminister zdrowia Cezary Cieślukowski zapowiedział stopniowe podwyższanie wynagrodzeń, ułatwienie podnoszenia kwalifikacji i wsparcie dla rozpoczynających studia pielęgniarskie zapowiedział. Według resortu do 2017 r. pensje pielęgniarek mogą wzrosnąć o ok. 20 proc.

Wiceminister zdrowia Cezary Cieślukowski w rozmowie z PAP przyznał, że obecna sytuacja środowiska pielęgniarskiego jest trudna, a jednym z głównych problemów są zbyt niskie wynagrodzenia.

- To problem, który de facto skutkuje tym, że nie wybierają tego zawodu nowe osoby – ocenił wiceminister.

Resort zdrowia planuje wsparcie kształcenia przeddyplomowego pielęgniarek. Pielęgniarstwo i położnictwo byłoby kierunkiem współfinansowanym z budżetu państwa i funduszy europejskich. Projekt zakłada również ścisłą współpracę z przyszłymi pracodawcami i podmiotami opieki zdrowotnej oraz system stypendialny dla studentów. Ministerstwo planuje przeznaczyć na te działania ok. 300 mln zł, licząc, że w ciągu najbliższych kilku lat studia pielęgniarskie dodatkowo podejmie ponad 10 tys. osób. Obecnie co roku ten kierunek kończy od 4 tys. do 6 tys. osób.

Wiceminister przyznał, że problemem jest również brak chęci do podejmowania pracy w zawodzie przez osoby kończące studia pielęgniarskie. Zdaniem Cieślukowskiego, „uzupełnieniem do tej potencjalnej luki w kadrze średniej szpitali może być rosnąca liczba osób, które podejmują kształcenie w zawodzie opiekuna medycznego”.

Kolejnym wyzwaniem, przed którym stoi resort zdrowia, jest – zdaniem wiceministra – stworzenie możliwości podnoszenia kwalifikacji przez pielęgniarki i położne.

Jak przypomniał Cieślukowski, minister Bartosz Arłukowicz na spotkaniu pod koniec kwietnia zaprezentował środowisku pielęgniarskiemu odpowiedź na zgłaszane przez nie postulaty. 8 maja resort przesłał organizacjom pielęgniarskim propozycję na piśmie i jest ona obecnie oceniana.

- Kolejnym krokiem mają być wspólne spotkania, gdzie będziemy już rozmawiać o szczegółach, czyli które z tych proponowanych rozwiązań są do przyjęcia, które należy rozwijać, które należy zmieniać – powiedział wiceminister.

Najbliższe rozmowy MZ z przedstawicielami organizacji pielęgniarskich zaplanowano na ok. 22 maja.

Według wyliczeń resortu docelowo na kontraktowanie świadczeń pielęgniarskich mogłaby zostać przeznaczona kwota ok. 1,5 mld zł rocznie – począwszy od roku 2017. Stopniowe dochodzenie do tego pułapu miałoby rozpocząć się we wrześniu tego roku. Jak powiedział Cieślukowski, działania te podniosłyby przeciętne wynagrodzenie pielęgniarek o ok. 20 proc.

PAP 24_24

Tagi: , ,

Forum dyskusyjne - napisz komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Archiwum

Wszystkie kategorie