28 września 2015

Samorząd lekarski walczy z chelatacją

Nie ma jednoznacznych naukowych dowodów, że metoda działa i pomaga pacjentom. Mimo to kilkunastu lekarzy w Polsce zarabia krocie na chelatacji.

Chelatację wykonują lekarze z dyplomami, ale nie ma wśród nich kardiologa, a np. alergolog, internista, anestezjolog, a nawet specjalista rehabilitacji i akupunktury. Podają pacjentom nawet kilkadziesiąt kroplówek z substancją, która nie jest lekiem. Twierdzą, że w ten sposób można leczyć miażdżycę.

Naczelna Rada Lekarska twierdzi, że ściga „szarlatanów”, a prokuratura bagatelizuje sprawę. Informacje o chelatacji od wielu lat są też w Ministerstwie Zdrowia. – Prawda jest taka, że nie bardzo jest się jak za to zabrać. Trzeba by stworzyć instytucję lub jednostkę, która będzie orzekać czy dana procedura jest dozwolona czy nie. Na razie mamy tu samowolkę, bo jak nie ma dowodów, że to komuś szkodzi, to nie bardzo jest jak zabronić – mówi wiceminister Igor Radziewicz-Winnicki, który nie ma wątpliwości, że chelatacja to sposób na zarabianie kosztem schorowanych osób.

Dlaczego Komisja Etyki Lekarskiej opowiada się przeciwko stosowaniu chelatacji?

Czytaj więcej.

kj

Forum dyskusyjne - napisz komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Archiwum