3 listopada 2004

Mniej czy bardziej oficjalnie

Kilka osób pytało mnie o poprawność użycia w tekstach naukowych wyrażeń „objawy uboczne”, „opis przypadku” i „materiał własny”.

Pewien uczony uznał formę „objawy niepożądane” za lepszą niż „objawy uboczne”. Myślę, że miał na myśli ‚zjawiska takie, których nie chcemy’. Ale kiedy chodzi o działanie leku dodatkowe i mało szkodliwe, można pozostać przy formie „objawy uboczne”. Wynika to ze znaczeń wyrazów: „niepożądany” = „niechciany” i „uboczny” = ‚dodatkowy, mniej ważny’. Zauważmy, że używając słowa „objaw”, bardziej myślimy o tym, co świadczy o działaniu leku, niż o tym, jakie są cechy tego działania. Stąd w tekstach naukowych preferuje się dokładniejsze znaczeniowo „działanie niepożądane (leku)”, „niepożądane skutki działania (leku)”, „skutki uboczne działania (leku)”.
W językoznawstwie za odpowiednie uznaje się formy, które spełniają warunek zgodności z oczekiwanym znaczeniem i zasadami gramatyki oraz które są utrwalone w języku, tj. często używane przez ogół w długim czasie. Do takich należą wszystkie tu wymienione, są one notowane przez słowniki. Wybór zależy od gustu, zakładanego sensu i w pewnej mierze od okoliczności, kontekstu. Rozmowa jest zawsze swobodniejsza niż tekst naukowy, w którym spodziewamy się języka bliższego oficjalności.
„Opis przypadku” jest wyrażeniem poprawnym gramatycznie, semantycznie i także moralnie, bo nie chodzi w nim o opisanie choroby u konkretnej osoby X, ale o zjawisko biologiczne. W nauce oddzielamy zjawiska od osób, człowieka traktujemy anonimowo, inaczej musielibyśmy zaniechać oceny tych zjawisk ze względu na prawo do prywatności. Natomiast w codziennej praktyce lekarskiej staramy się o człowieku jako „przypadku” w ogóle nie myśleć, dlatego użyjemy raczej form zindywidualizowanych typu „opis przebiegu choroby u chorego X”, „opis badania chorego X”.
Wyrażenie „materiał (badawczy) własny” należy do powszechnie przyjętej frazeologii i trudno go zastąpić czymś lepszym. Istotnie byłoby dobrze, gdybyśmy mówili i pisali o „obserwowanych (przez nas) przypadkach”, „badanych (przez nas) chorych” itp., a nie o „materiale”, który odnosi się raczej do rzeczy martwych, niezwiązanych z ciałem i duchem człowieka. Formy te są niestety używane rzadziej, bo autorom wydają się trudniejsze w stosowaniu i zbyt potoczne, kolokwialne. Jednak między językiem mówionym a pisanym nie zawsze musi być sprzeczność.
Do czego prowadzi przesada w nadawaniu tekstom oficjalności, niech świadczy używanie w artykułach pediatrycznych formuły „w (naszym) materiale noworodkowym”. To zbyt daleko posunięty skrót myślowy. Razi niehumanitarną analogią do wyrażenia „materiał budowlany”. Ü

Piotr MÜLDNER-NIECKOWSKI
e-mail: pmuldner@bibl.amwaw.edu.pl

Archiwum