8 lipca 2005

Cały ten hałas

Jeżeli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze lub stanowiska

Ostatnie miesiące to gorąca linia telefoniczna kolegów lekarzy dentystów, którzy byli uczestnikami różnych spotkań poświęconych kształceniu podyplomowemu.

Krajowa konferencja „Miejsce i rola doskonalenia zawodowego lekarzy i lekarzy dentystów jako element bezpieczeństwa zdrowotnego obywateli” odbyła się 7 maja br. Mówców i prelegentów było wielu, i prawie tyleż opinii na temat szkolenia. Można powiedzieć, że każdy z mówców inaczej widział szkolenie ustawiczne i inaczej chciałby je egzekwować.
Na konferencji mówiono głównie o szkoleniu lekarzy, zapominając o specyfice szkolenia lekarzy dentystów, odmiennego zarówno ze względu na specyfikę zawodu, jak i zatrudnienia (głównie samozatrudnienia). Jedynym głosem w dyskusji poruszającym problem kształcenia lekarzy dentystów była wypowiedź prof. Wojtowicza – nauczyciela akademickiego w zakresie chirurgii stomatologicznej. Głos bardzo cenny, ale na pewno niewyczerpujący tematu. Sprawy lekarzy dentystów zawsze będą w gronie naszych kolegów lekarzy sprawami mniej zrozumiałymi dla nich niż dla nas.
Znamienne, że na konferencji tej zabrakło przedstawicieli Narodowego Funduszu Zdrowia. W wystąpieniach zagranicznych gości słyszeliśmy, że w ich krajach warunkiem uzyskania kontraktu od ubezpieczyciela jest udokumentowanie udziału w kształceniu ustawicznym. Wydaje się, że nasz polski ubezpieczyciel nie jest zainteresowany kształceniem i wykształceniem lekarzy.
I jeszcze jeden znamienny aspekt specyfiki postrzegania stomatologii i zawodu lekarza dentysty. 6 maja br., a więc dzień wcześniej niż omawiana wyżej konferencja, odbyła się w Nałęczowie doroczna, VII Konferencja Okrągłego Stołu. Podczas drugiego dnia obrad padło stwierdzenie wygłoszone przez przedstawiciela MZ: „… żadna z dziedzin stomatologii nie jest dziedziną priorytetową w kategoriach zdrowotności obywateli, według Ministerstwa Zdrowia…”. Nic dodać, nic ująć. Jeśli sami się sobą nie zaopiekujemy, to na pewno nie możemy liczyć na niczyją pomoc. Stare dobre przysłowie mówi: „Umiesz liczyć, licz na siebie”. Więc do dzieła, lekarze dentyści! Liczmy na siebie!
Samorząd lekarski nie może stać obojętnie wobec takich wyzwań. Ma obowiązek służyć swoim członkom w prawidłowym rozwoju zawodowym. O ile stosowne uchwały w samorządzie zostały w tym kierunku podjęte, o tyle nie wykazano się dostateczną skutecznością, aby wyegzekwować od decydentów takie rozwiązania, które dałyby możliwość ich realizacji. Łatwo jest wydać stosowne rozporządzenie – pisząc na końcu formułkę – „nie pociąga to skutków finansowych dla budżetu państwa”, trudniej zapewnić środki na kształcenie ustawiczne lekarzom i lekarzom dentystom.
W naszym kształceniu, ustawicznym kształceniu lekarzy dentystów, przeważają systemy warsztatów i ćwiczeń, wymagające drogiego sprzętu specjalistycznego oraz drogich materiałów. Patrząc z pewnej perspektywy czasowej, można stwierdzić, że kształcenie podyplomowe lekarzy dentystów spychane jest na margines. Świadczy o tym likwidacja stomatologii w CMKP oraz większości wojewódzkich stomatologicznych przychodni specjalistycznych jako miejsc mających akredytację do prowadzenia specjalizacji. Skutkuje to tym, że specjalizacje mogą odbywać tylko pojedyncze osoby.
Jako Komisja Stomatologiczna nie dopuszczamy do siebie myśli, że całe to zamieszanie, jakie powstało w ostatnim czasie wokół kształcenia ustawicznego, służy zwiększeniu sprzedaży sprzętu i materiałów stomatologicznych (w tym użytych w czasie warsztatów i ćwiczeń) oraz „wyciągnięcia” dziesiątek, a może setek milionów dolarów z, i tak już pustych, kieszeni lekarzy dentystów.
Poruszone tu problemy szkolenia związane z wykonywaniem zawodu lekarza dentysty to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Nie można mówić o kształceniu, nie łącząc poszczególnych elementów, takich jak: studia, praca, satysfakcja zawodowa, finansowa i socjalna. Nie chcemy, by sprawdziła się opinia, że można to wszystko osiągnąć tylko wtedy, gdy wyemigruje się z kraju.
PS
Na koniec jeden z uczestników krajowej konferencji zadał istotne pytanie: „Czy jeżeli żona zatrudniająca dwie lekarki dentystki zaprosi je na sobotniego grilla i będą rozmawiać „o zębach”, można to uznać za szkolenie wewnętrzne?”. Myślę, że to co najmniej małe sympozjum. Jestem za! Ü

Sympozjum (łac. symposium, z gr. sympósion ‚uczta’) – w starożytnej Grecji oznaczało spotkanie towarzyskie, na którym pito wino, rozmawiano, słuchano pieśni i muzyki, zgodnie z ustalonym porządkiem czynności; sympozja należały do głównych, oprócz sportu i polowań, rozrywek arystokratów greckich (heterie); obecnie – zebranie specjalistów z jakiejś dziedziny poświęcone omówieniu jakiegoś zagadnienia, wymianie myśli na określony temat.

Archiwum