15 lutego 2013

Mój ‚idealny’ system kształcenia ustawicznego cz. 2

Mimo wszystko, narażając się na miano niepoprawnego marzyciela, przedstawiam zarysy systemu CPD, zastrzegając jednak realistycznie, że to rodzaj bytu, a po części niebytu, wirtualnego, który może jednak ułatwić krytyczne spojrzenie na stan obecny. Przedstawione poniżej postulaty to przede wszystkim podstawa do dyskusji z jednym, zasadniczym pytaniem: jak to zrobić? Przy okazji nie mogę się oprzeć wyrażeniu prowokacyjnej, aczkolwiek opartej na wieloletnim doświadczeniu, opinii, że ów jeden, powszechny, „idealny system” powinien w zasadzie dotyczyć lekarzy samodzielnie praktykujących (pracujących poza zespołem). W szpitalach akademickich, mających swoje własne systemy bodźców i kryteriów ocen, jest on w istocie niepotrzebny, a jeśli już, to skonstruowany według innych szczegółowych zasad.
„Idealny” system kształcenia ustawicznego (doskonalenia zawodowego) lekarzy:\

  1. Powinien obejmować lekarzy wszystkich specjalności mających kontakt z pacjentem.
  2. W zasadzie powinien być oparty na zdobywaniu punktów edukacyjnych. (Jest to system prosty i dlatego szeroko stosowany; niestety uspokaja sumienie tych, którzy organizują naukę, i uczących się, ale aby punkty odzwierciedlały prawdziwe efekty nauki, trzeba ów system bardzo skomplikować).
  3. Ocena punktowa powinna być różna dla poszczególnych specjalności (różne wymagania punktowe w zależności od tego, czym zajmują się lekarze, np. interniści, chirurdzy, epidemiolodzy, dermatolodzy itp.).
  4. Zdobyte punkty nie powinny być miarą czasu spędzonego na szkoleniu, ale odzwierciedlać jego wartość i wpływ na zmiany w praktyce. (Jest to niezmiernie trudne. Za pomocą odpowiednich kwestionariuszy można sprawdzić satysfakcję uczestników i przyrost ich wiedzy zaraz po wykładzie, ale znacznie trudniej sprawdzić, czy tę wiedzę wcielają w życie).
  5. Powinien dopracować się obiektywnych metod oceny takiego kształcenia, którego celem byłoby nie tyle poszerzanie obszarów wiedzy, co poprawa praktyki.
  6. Powinien być różny dla lekarzy pracujących samodzielnie i lekarzy pracujących w szpitalach. (Liczne badania wykazały, że na zmianę w postępowaniu praktykującego lekarza w głównej mierze wpływa środowisko pracy, dyskusje z kolegami, wspólne rozwiązywanie problemów. W tej sytuacji w najlepszej sytuacji znajdują się lekarze pracujący w zespole).
  7. Powinien w pierwszym rzędzie służyć lekarzom pierwszego kontaktu i tym, którzy pracują samodzielnie. (Wprawdzie mamy dostęp do Internetu i zalew piśmiennictwa medycznego, ale to stwarza problem czasu i rozsądnej selekcji. Praktykowi należy więc pomóc. Oczywiście w środowisku medycznym zdarzają się jednostki samodzielne i twórcze, które zawsze dadzą sobie radę, ale większość przedstawicieli tego zawodu, tak samo jak innych uprawianych przez dorosłych ludzi zawodów, idzie chętnie wskazaną im drogą).
  8. Powinien wynagradzać różne formy relacji lekarzy pierwszego kontaktu ze szpitalami, a szczególnie zajęcia warsztatowe (uczestnictwo w obchodach i posiedzeniach omawiających przypadki, dyżurowanie, łącznie z wykonywaniem zabiegów w specjalnościach zabiegowych itp.).
  9. Powinien promować szkoleniowe grupy koleżeńskie.
  10. Powinien wynagradzać lekarzy prowadzących szkolenia finansowo, punktami kredytowymi czy innymi „przywilejami”. (Poza wszystkim uczenie innych jest jedną z najlepszych form uczenia siebie. Chodzi tu nie o nauczycieli akademickich, ale o praktyków, np. ordynatorów, asystentów oddziałów szpitalnych, liderów grup samokształceniowych).
  11. Powinien zawierać system szkoleń lekarzy szkolących. (Posiadanie wiedzy nie zawsze idzie w parze z umiejętnością jej przekazywania).
  12. Powinien zawierać minimum programów obowiązkowych, uwzględniających specyficzne potrzeby kraju czy regionu (np. epidemiologia, medycyna katastrof itp.).
  13. Powinien wynagradzać nowoczesne, niekonwencjonalne metody szkolenia (np. Internet).
  14. Powinien wynagradzać znajomość piśmiennictwa.
  15. Powinien zawierać ustawowe ułatwienia i zachęty (urlopy szkoleniowe i różne formy zwrotu lub obniżenia kosztów kształcenia, np. odpis od podatku).
  16. Powinien zawierać jakieś zróżnicowane (zależnie od specjalności) formy „recertyfikacji” – to znaczy przynosić formalne korzyści lekarzom efektywnie się szkolącym.
  17. Powinien w nim uczestniczyć odpowiedzialny płatnik, jak państwo lub Kasy Chorych (np. NFZ zyskałby długofalowe korzyści, choćby przez mniejszą liczbę hospitalizacji, gdyby zamiast karać za formalne błędy na receptach wspomagał kształcenie lekarzy POZ-ów).
  18. Powinien być elastyczny, a więc posiadać gremium zdolne do bieżącej oceny różnych, wybiegających poza schematy i tradycje, przedsięwzięć edukacyjnych.

Na koniec uwaga: system taki, chociaż złożony i trudny, powinien być jednak atrakcyjny i rozsądny. Unikniemy wówczas demobilizującego wrażenia nadmiernej represyjności.
Słowo „idealny” umieściłem w cudzysłowie, co oczywiste, bo na obecnym etapie przedsięwzięciem idealnym byłaby jedynie poważna, twórcza dyskusja nad poszczególnymi punktami.
W wielu krajach, również w Polsce, wprowadzono lub debatuje się nad wprowadzeniem wielu wspomnianych wyżej elementów. Warto uczyć się na cudzych doświadczeniach, podążając szlakiem sukcesów, unikając łudzących manowców.

Krzysztof Schreyer

Archiwum