14 września 2017

Wolny rynek kontra socjalizm w ochronie zdrowia

Poseł klubu PiS Andrzej Sośnierz, mówi wprost, że „zmierzamy w kierunku socjalistycznego spojrzenia na służbę zdrowia”. Czyli, że nie jest ona zwykłym sektorem gospodarki, ale przede wszystkim służbą czy misją.

– W tej chwili wprowadzając sieć szpitali i ryczałtowe finansowanie szpitali wracamy generalnie do poprzedniego systemu, kiedy szpital dostawał pieniądze za to, że istnieje, a liczba pacjentów nie miała większego wpływu na wielkość dotacji – uważa Andrzej Sośnierz.

Ma się co prawda liczyć i kategoryzować pacjentów, ale w ryczałtowym systemie jest tyle zmiennych, a wzory wyliczeń są tak skomplikowane, że w ocenie byłego prezesa NFZ „i tak życie to wszystko rozsadzi”.

Drugim zasadniczym problemem jest przekonanie obecnych władz, że „solą ziemi czarnej jest szpital publiczny”. Jak przypomina Andrzej Sośnierz przed reformą z 1999 r. państwo nie potrafiło rozwiązać wielu problemów wynikających z szybkiego rozwoju medycyny, problemu dostępu do dializ, do protez, nie miało pieniędzy na rezonanse, tomografy itd. Podmioty niepubliczne rozwiązały te problemy w ciągu około trzech lat, dzięki czemu nie trzeba było wydawać pieniędzy publicznych.

Więcej na Rynek Zdrowia

Archiwum