7 marca 2017

Były minister zdrowia: Zawsze byłem zwolennikiem sieci szpitali

Andrzej Wojtyła, obecnie senator RP, były minister zdrowia, a także wiceminister, który współpracował z prof. Religą, popiera pomysł utworzenia sieci szpitali. Dlaczego?

„W USA jeżeli ktoś chce wybudować prywatny szpital, kupi do niego sprzęt wart więcej niż milion dolarów, to musi otrzymać od rządu stanowego tzw. certyfikat potrzeb. U nas, w ostatnich latach, za pieniądze unijne, zostały zbudowane nowe oddziały, kupiono nowy sprzęt, często bez analizy, czy były takie potrzeby. Podobnie było w USA w latach 70. ubiegłego wieku do momentu kryzysu naftowego. Dużo budowano, tylko jak trzeba było przeliczyć te pieniądze, to pozamykano szpitale nie zwracając uwagi na opinię społeczną. My w tej chwili mamy podobną sytuację. Ona była już w 2007 roku, ale obecnie jest o wiele gorsza. Ministerstwo opracowuje teraz mapy potrzeb zdrowotnych, za profesora Religi też się do tego przymierzaliśmy. Ale u nas określenie potrzeb zdrowotnych jest niemożliwe, ponieważ polskie dane statystyczne są nierzetelne, a wręcz fałszywe. Tak jest na przykład z rejestrem nowotworów, dane są stare i tylko pobieżne”. – ocenia Andrzej Wojtyła. – „W związku z tym za prof. Religi zdecydowaliśmy się na regulację rynku podaży świadczeń, czyli określenie administracyjne, które szpitale mają funkcjonować, a które nie. Od 2007 roku do dziś sytuacja się mocno zmieniła, bo, jak powiedziałem, w niektórych miejscach łóżka szpitalne są niepotrzebne. W Warszawie np. mamy dwa duże szpitale: Centrum Zdrowia Dziecka i Instytut Matki i Dziecka niewykorzystane w stu procentach, a dodatkowo przy Warszawskim Uniwersytecie Medycznym powstał nowy szpital dziecięcy. Tylko, że niektóre oddziały nie mogą funkcjonować, bo nie ma kadry.” – dodaje.

Rozmowę publikuje Medexpress

Archiwum