26 maja 2017

Nie ma dobrego systemu ochrony zdrowia, są tylko mniej złe – mówią eksperci

PIOTR ARAK: W USA nie wszyscy mają dostęp do opieki zdrowotnej, a Stany wydają na zdrowie aż 16 proc. PKB. Skoro nawet liberał Leszek Balcerowicz mówi, że wolny rynek nie jest najlepszym rozwiązaniem w ochronie zdrowia, to coś musi być na rzeczy. My wydajemy mało, łącznie 6,8 proc. PKB, ale jak na lata życia, które za to uzyskujemy, jest nieźle. Trzeba pamiętać, że nie ma dobrego systemu ochrony zdrowia, są tylko mniej złe. Zasoby są ograniczone, a potrzeby nieograniczone.

dr PAWEŁ WOJCIECHOWSKI: W kontekście usług, których dostarczycielem jest państwo, dochodzimy do dyskusji, w jakim stopniu usługi sektora prywatnego mogą uzupełniać administrację państwową i jak uczynić mechanizmy rynkowe bardziej efektywnymi. Skoro do lekarzy stoi się w kolejkach, to system abonamentowy. W pierwszej fazie rozwoju tego rynku okazało się, że drogie procedury medyczne i tak wykonują tylko państwowe szpitale w ramach nieodpłatnej opieki zdrowotnej. Czyli jedną z głównych zalet abonamentu stała się możliwość przeskoczenia kolejki, a to oznaczało lepszy dostęp dla zamożniejszych i utrudniony dla biedniejszych. Zatem zasady działania rynku w systemie zabezpieczeń zdrowotnych czy emerytalnych muszą być poddawane ciągłej krytyce i odpowiednio modyfikowane. Nie wszystkie systemy tylko dlatego, że są rynkowe, są efektywne. Poza tym często występuje zjawisko wybierania „lepszych” klientów i wypychanie czy ograniczanie dostępności innym – występuje wtedy antyselekcja złego ryzyka. Taka nierówność dostępu do systemu zabezpieczenia społecznego zaburza spójność społeczną.

Pełna relację z debaty, która odbyła się 23 maja w siedzibie Fundacji Schumana w Warszawie w Gazecie Wyborczej

Archiwum