4 lipca 2018

Nie zatrzymają polskich lekarzy przed ucieczką

Od protestu lekarzy rezydentów nie minęło nawet pół roku, a już porozumienie – które wówczas zażegnało spór z resortem zdrowia – zaczyna się sypać. Jak podkreślają lekarze, rząd kroczek za kroczkiem pogarsza uzgodnione wówczas warunki. Jakby sondował, jak daleko może się posunąć, bez ponownego zantagonizowania rezydentów. To samobójcza metoda, bo pozorne ustępstwa nie będą w stanie zatrzymać lekarzy w Polsce. A bez nich szpitale będzie można wyłącznie pozamykać.

– Ministerstwo odeszło od porozumienia i oceniam to jednoznacznie negatywnie. Na coś się umawialiśmy, mieliśmy to podpisane, nie ma powodu, żeby tamte porozumienia modyfikować – mówi Damian Patecki. Kwestia wynagrodzeń to zresztą nie jedyny taki przykład. – Mam wrażenie, że resort traktuje nas z pozycji siły: sprawdza jak dalece można pogorszyć zawartą umowę, nie wywołując kolejnego protestu. To polityka w najbardziej brutalnym wydaniu – podsumowuje.

Ilekroć zaczynamy szczerze i głośno protestować, a sprawą zainteresują się media, ministerstwo wycofuje się z proponowanych zmian – mówi Patecki. – Takie praktyki może nie doprowadzą do nowego protestu, może skończy się na tym, że lekarze przestaną wierzyć w jakieś „nowe otwarcia” i odejdą ze szpitali, w których spędzali po 300 godzin w miesiącu.

Więcej.

Forum dyskusyjne - napisz komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Archiwum