30 października 2020

„Noc przed śmiercią nas wołał, odchodził sam jak palec”. Tak się umiera w pandemii

Kiedyś nad łóżkiem zmarłego, jak nad dziecięcą kołyską, pochylali się najbliżsi. Ręce do Boga składali, podtrzymywali na duchu. Przeprowadzali na drugą stronę. W pandemii chory kona w samotności. I nie może się nawet pożegnać.

Lekarze wiedzą, że sytuacja jest dramatyczna, a chorzy szybko popadają w demencję i depresję.

– Psychicznie czują się dużo gorzej. Tęsknią za rodzinami, dziećmi, wnukami. Z osób, które były do tej pory kontaktowe, zamykają się w sobie, gasną. Staramy się im pomóc, są rozmowy, wideorozmowy, natomiast trzeba pamiętać, że to nie jest to samo – opowiada lekarz Paweł Doczekalski, przewodniczący Komisji Młodych Lekarzy Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie.

Personel robi tyle, ile może. A to przekazują, że córka dzwoniła, a to przystaną choć na chwilę, podadzą telefon.

Źródło.

Forum dyskusyjne - napisz komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Archiwum