14 marca 2020

Prezes OIL w Warszawie: Oddziałowa broni sześciu maseczek. Szpitale ogólne nie mają bazowego zabezpieczenia

– Gdyby w Polsce powtórzył się scenariusz włoski, to obawiam się, że sytuacja mogłaby być u nas dużo poważniejsza – mówi w rozmowie z next.gazeta.pl dr Łukasz Jankowski, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie.

„Gdyby u nas nagle doszło do 10 tys. zachorowań, to nie padną wcale szpitale zakaźne. One sobie prawdopodobnie poradzą, jest Agencja Rezerw Materiałowych i ona – jak twierdzi Ministerstwo – dostarczy maseczki czy środki. Kłopoty będą mieć szpitale ogólne. One nie są przygotowane. Na przykład – trafia ktoś, kto ma zawał serca i był zainfekowany dodatkowo koronawirusem, co okazuje się później. Albo jest rodząca, która okazuje się być nadkażona koronawirusem. To nie są pacjenci szpitali zakaźnych, a mogą spowodować dalsze rozprzestrzenianie się wirusa, a także kwarantannę personelu całych oddziałów. Nie ma instytucji, która realnie koordynuje przepływ chorych między szpitalami.

Karetki i transport już, bez koronawirusa, były niewydolne. Szpitale ogólne nie mają bazowego zabezpieczenia. Przykład pierwszy z brzegu, stolica: na oddziale sześć maseczek, których – na wypadek pacjenta z koronawirusem – broni oddziałowa. Sprzęt ochrony osobistej to towar deficytowy. Na szkoleniu pokazuje się zdezelowany strój do obrony przed koronawirusem, bez gogli i maski. Lekarze są zaniepokojeni, że na dyżurze w każdej chwili może przyjechać chory z koronawirusem, co, wobec braku środków ochronnych narazi nas wszystkich – lekarzy i pacjentów przebywających w szpitalu ogólnym. To jest problem i stąd są te wszystkie środki.” – mówi lek. Łukasz Jankowski, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie.

[Publikacja z dn.:

Więcej.

Forum dyskusyjne - napisz komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Archiwum