X Mazowieckie Spotkania Stomatologiczne 19-21 czerwca

Logowanie do profilu lekarza

Przez login.gov

fot. Shushan Meloyan / Unsplash

Historia 1.06.2026 r.

Kwitnące kasztany u Freuda

Autor: Monika Miłosz

Czerwiec. Kasztan, na który patrzymy przez okno, powoli przekwita. Leżymy na kozetce – tylko my i nasze myśli. I oczywiście Sigmund Freud. Siedzi za nami i skrupulatnie notuje strumień naszej świadomości. Tak wyglądały narodziny psychoterapii, których cichym świadkiem był kasztan rosnący na dziedzińcu kamienicy przy Berggasse 19 w Wiedniu. Drzewo rośnie tam do dziś. A w dawnym mieszkaniu, które gościło tysiące pacjentów, mieści się Muzeum Sigmunda Freuda.

Zwiedzającym, którzy są tu po raz pierwszy, wejście do muzeum zajmuje chwilę. Kamienica – jak przystało na Wiedeń – piękna, klasycystyczna, dość wysoka (ok. czterech pięter). Na początku sklepik, kasa biletowa – tu jest łatwo. Schody zaczynają się dalej, na klatce schodowej. Pozornie zwyczajnej, z dwojgiem drzwi do mieszkań na każdym piętrze.

A gdzie muzeum? Nie od razu na drzwiach zauważa się tabliczki z nazwiskami mieszkańców. Po chwili poszukiwań dostrzegamy jednak, że na jednej widnieje kluczowe nazwisko: „Freud”. Ale drzwi są zamknięte… Turyści dopiero po jakimś czasie orientują się, że aby wejść, trzeba zadzwonić dzwonkiem – i jest to chwila niemal magiczna, bo to dokładnie ten sam dzwonek, z którego przez lata korzystali pacjenci profesora, nieświadomi, że uczestniczą w przełomie psychiatrii.

Dom bez mebli

Muzeum zajmuje całe mieszkanie oraz kilka przyległych pomieszczeń. To ponad 100 mkw. pokoi w układzie amfiladowym (przechodzących jeden w drugi), których Freud dorobił się ciężką pracą. W dzieciństwie obce były mu wiedeńskie salony, a jego droga do światowej rozpoznawalności była raczej historią awansu niż dziedzictwa.

Ekspozycja muzeum jest oszczędna i nowoczesna. Dominują proste, szklane gabloty, a w nich: listy, rękopisy, fotografie i drobne przedmioty osobiste. Zastanawia brak mebli – i nie jest on przypadkowy. Po Anschlussie Austrii rodzina Freudów musiała uciekać z Wiednia. Zabrali ze sobą dobytek, w tym znaczną część wyposażenia mieszkania. Co ciekawe, w ucieczce, która prowadziła przez Paryż do Londynu, Freudom pomagała Maria Bonaparte – prawnuczka Napoleona, psychoanalityczka, a przede wszystkim uczennica Freuda.

Poczekalnia u Freuda / fot. Hertha Hurnaus

Poczekalnia u Freuda / fot. Hertha Hurnaus

Terapia jako rytm

Freudowi obce było dzisiejsze założenie work-life balance. Aby dostać się do jego gabinetu, trzeba było przejść przez mieszkanie. Granica między praktyką lekarską a przestrzenią prywatną była tu niemal niewidoczna. Freud pracował samodzielnie – nie było rejestracji w nowoczesnym sensie, a pacjenci umawiali się bezpośrednio z doktorem. Standardowa sesja trwała ok. 50 min, co było skrupulatnie pilnowane. To właśnie stąd wzięło się późniejsze pojęcie „godziny terapeutycznej”.

Rozmowa u Freuda miała swój rytm i reguły, które dziś wydają się znajome, ale wówczas były czymś radykalnie nowym. Pacjent kładł się na kozetce, poza zasięgiem wzroku lekarza, i otrzymywał pozornie proste polecenie: mówić wszystko, co przychodzi do głowy – bez selekcji, bez autocenzury. Freud słuchał, nie przerywając, wychwytując powracające motywy, przejęzyczenia i obrazy ze snów. Nie prowadził rozmowy w klasycznym sensie medycznym – nie zadawał serii pytań ani nie dążył do szybkiej diagnozy. Zamiast tego tworzył przestrzeń, w której znaczenie miało to, co ukryte i nieoczywiste.

Przełom polegał właśnie na tym odwróceniu perspektywy. Objaw przestawał być tylko problemem do usunięcia, a stawał się wskazówką prowadzącą do głębszego rozumienia pacjenta.

Portret Sigmunda Freuda autorstwa Wilhelma Victora Krausza, 1936 fot. David Peters

Portret Sigmunda Freuda autorstwa Wilhelma Victora Krausza, 1936 / fot. David Peters

Widzimy się w środę

Chyba każdy kojarzy charakterystyczne emblematy Freuda: broda, okulary, cygaro. Mniej osób wie, że interesował się antykiem – kolekcjonował figurki związane ze starożytnym Rzymem i z Grecją. Uważał, że mity i symbole mają głęboki związek z ludzką psychiką. W opowieściach, takich jak mit o Edypie, dostrzegał uniwersalne archetypy odzwierciedlające nieświadome pragnienia.

Cenił życie codzienne w Wiedniu: kawiarnie, spacery, operę. Praca była jednak jego największą pasją. W swoim mieszkaniu organizował tzw. spotkania środowe, podczas których odwiedzało go środowisko naukowe. To właśnie tam narodził się ruch psychoanalityczny. W spotkaniach uczestniczyli m.in. Carl Gustav Jung czy Alfred Adler. Prezentowano przypadki pacjentów, dyskutowano nad nowymi ideami, kształtowały się podstawy psychoanalizy. Nie brakowało jednak sporów, które z czasem prowadziły do rozłamów.

Co gdyby nie było Freuda?

Bez Freuda psychoterapia prawdopodobnie by powstała – ale to on nadał jej formę, którą znamy dziś. Miał odwagę potraktować rozmowę jako narzędzie leczenia. Wiele jego metod odnajdujemy wciąż w spotkaniach z psychoterapeutami.

Aż 22 proc. dorosłych Polaków – czyli ponad 6,5 mln osób – skorzystało z psychoterapii w ciągu ostatnich pięciu lat (raport „Polska na kozetce 2025”). Maj był miesiącem zdrowia psychicznego, dlatego może warto właśnie teraz na chwilę zwolnić. Może nawet wyjechać. Może do Wiednia?

Przyszłym zwiedzającym Muzeum Freuda polecam znajdującą się po sąsiedzku, wyjątkową Kawiarnię la Mercerie – urządzoną w dawnej aptece, z zachowanymi oryginalnymi meblami aptecznymi. To dobre miejsce, by na moment zatrzymać się między historią a współczesnością.

A tych, którzy nie mogą wyjechać, zachęcam do innej podróży – dźwiękowej. W popularnym ostatnio podcaście Fashion Neurosis prawnuczka Zygmunta Freuda Bella Freud rozmawia o tym, co ubrania mówią o naszej psychice. W końcu nieświadomość czasem wyraża się przez sny. Czasem przez słowa. A czasem… przez strój. Przy okazji wspomnę, że czas powoli wymienić garderobę – na szczęście na letnią!

W tej wiedeńskiej kamienicy mieści się Muzeum Sigmunda Freuda / fot. Hertha Hurnaus

W tej wiedeńskiej kamienicy mieści się Muzeum Sigmunda Freuda / fot. Hertha Hurnaus

Informacje praktyczne:

Sigmund Freud Museum

Lokalizacja: Austria, Wiedeń, ul. Berggasse 19

Cena biletu: 16,00 €

Monika Miłosz

Autor: Monika Miłosz

Treści autora ⟶

załatw sprawę

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, zgodę na ich użycie, oraz akceptację Polityki Prywatności.