Logowanie do profilu lekarza

Przez login.gov

fot. Radosław Polak

Izba bliżej lekarzy 17.03.2026 r.

Prezes Artur Drobniak: „Każda kadencja to etap"

Autor: Aleksandra Sokalska

Podczas XLIX Sprawozdawczo-Wyborczego Okręgowego Zjazdu Lekarzy, który odbył się 13-15 marca, delegaci wybrali na prezesa X kadencji ORL w Warszawie dr. n. med. Artura Drobniaka. To już jego druga kadencja, więc tuż po wyborach zapytaliśmy prezesa o dotychczasową pracę izby i plany na przyszłość.

Pana mijająca kadencja, choć tylko dwuletnia, była niezwykle intensywna – izba podjęła tyle nowych działań, że pewnie wystarczyłoby i na cztery lata. A z jakich osiągnięć Pan osobiście jest dumny najbardziej?

Najbardziej jestem zadowolony z tego, że samorządem lekarskim i działalnością dla lekarzy zaczęło się interesować coraz więcej osób w naszym środowisku. Widzimy to po zwiększeniu aktywności w naszych kanałach informacyjnych, rekordowej frekwencji w wyborach samorządowych, a nawet wzroście liczby kandydatów na prezesa. Bardzo mnie to cieszy. Uważam, że przyczynkiem do takiej aktywności było otwarcie się na środowisko lekarskie, widoczne choćby poprzez liczebne powiększenie różnych komisji i zespołów w izbie, co pozwoliło na spotkanie się wielu osób zainteresowanych współpracą z samorządem i mających różne punkty widzenia.

Cieszy mnie także fakt, że stworzyliśmy bardzo dobry zespół profesjonalistów w placówce izby – to pracownicy, dla których lekarz zawsze stoi na pierwszym miejscu. Z tym powiązany jest kolejny powód do dumy: podobnymi do wcześniejszych zasobami kadrowymi znacząco zwiększyliśmy liczbę uczestników wydarzeń, które organizuje nasza izba. Doskonale widać to na przykładzie Dnia Dziecka czy Mikołajek Lekarskich. W tej chwili uczestniczy w nich ponad dwa razy więcej osób niż przed moją kadencją. Wymagało to oczywiście prac usprawniających, wprowadzenia zautomatyzowanych formularzy zapisów, przeprowadzania odpowiednich negocjacji z miejscami, w których są organizowane eventy, ale wysiłkiem pracy zespołu jesteśmy teraz w stanie dźwignąć wydarzenia dla kilku tysięcy osób, co byłoby dwa lata temu niemożliwe.

Wreszcie bardzo cenię sobie, że izba zawsze na bieżąco reagowała na to, co przynosi system ochrony zdrowia. Doskonałym przykładem takiego działania były np. prace nad wprowadzeniem do szkół edukacji zdrowotnej. Podstawa programowa przedmiotu została zmieniona i dostosowana do uwag po pracach ORL w Warszawie i naszej współpracy z zespołem stworzonym przy Ministerstwie Edukacji Narodowej. Przedmiot zapewne stanie się obowiązkowy po wprowadzeniu drobnych poprawek. Obecnie trwają nad nimi (poprawkami w podstawie) prace, do których zostaliśmy jako samorząd zaproszeni.

To główne punkty mojej poprzedniej kadencji, z których jestem dumny: zwiększenie zainteresowania samorządem, stworzenie dobrego zespołu, wypracowanie procedur i automatyzmów ułatwiających codzienne funkcjonowanie naszym członkom oraz sprawne reagowanie na bieżące wydarzenia w obszarze ochrony zdrowia.

prezes ORL w Warszawie Artur Drobniak podczas XLIX Okręgowego Sprawozdawczo-Wyborczego Zjazdu Lekarzy

prezes ORL w Warszawie Artur Drobniak podczas XLIX Okręgowego Sprawozdawczo-Wyborczego Zjazdu Lekarzy / fot. Marcin Faliński

W poprzedniej kadencji, zgodnie zresztą z obietnicami wyborczymi, stworzył pan m.in. Lekarski Budżet Partycypacyjny, Klub Lekarza Przedsiębiorcy, pomoc prawną LexDoctor. Czy teraz będzie tylko kontynuacja rozpoczętej pracy, czy pojawią się jeszcze nowe projekty?

Kontynuacja projektów na pewno będzie znaczną częścią naszej pracy, bo dobry projekt zawsze wymaga rozwoju. Weźmy np. obszar prawny. Już udało nam się stworzyć taki system ubezpieczeń, który w ramach składki członkowskiej oferuje lekarzowi refinansowanie pomocy prawnej do pięciu tysięcy złotych rocznie w ramach ubezpieczenia w składce. To suma, która pozwala rozwiązać lekarzowi wiele problemów prawnych dotyczących wykonywania zawodu. Oferujemy też darmową pomoc prawną LexDoctor. Ale zawsze moim celem było stworzenie systemu całościowego, więc oprócz kontynuacji powyższych działań chciałbym wprowadzić całodobową opiekę prawną.

Co to oznacza w praktyce?

Choćby to, że nasz zespół do spraw naruszeń, przy pomocy nowoczesnych narzędzi, będzie w stanie przeglądać media i wyłapywać przypadki znieważania lekarza, a następnie w sposób automatyczny lub półautomatyczny reagować, grożąc atakującej osobie odpowiednimi sankcjami. Podobny system widzę w obszarze walki z fake newsami oraz z medyczną dezinformacją.

Jakie jeszcze nowości czekają na wprowadzenie?

Chciałbym stworzyć w Fundacji Pro Seniore wolontariat. Bardzo mi zależy na tym, by zaczęli tam pracować wolontariusze, np. studenci medycyny, którzy będą odwiedzać lekarzy seniorów, często w sędziwym wieku, często samotnych… Spędzą z nimi trochę czasu, a przy okazji poznają realia lekarskiej pracy w latach 60. czy 70. ubiegłego wieku.

Po przeprowadzeniu wielu spotkań i rozmów z lekarzami, którzy mają w rodzinie pod opieką osobę z dużą niepełnosprawnością, chciałbym także, by OIL w Warszawie zorganizowała, na razie np. w trybie comiesięcznym, jeden dzień tzw. opieki wytchnieniowej. Czyli by osoby z niepełnosprawnościami zostały tego dnia pod opieką profesjonalistów i w profesjonalnym miejscu, a w tym czasie lekarze mogli zwyczajnie odpocząć.

Kolejną nowością jest pomysł organizacji (podkreślam: organizacji, a nie finansowania) kolonii i obozów lekarskich. Izba mogłaby podjąć się tego zadania, bo wierzę, że nasi członkowie mieliby większe poczucie bezpieczeństwa, wysyłając swoje dzieci w sprawdzone miejsca, z dobrą ekipą i wieloma atrakcjami.

Chciałbym także, by izba w kolejnych latach pomagała lekarzom w rozwoju i uzyskiwaniu tytułów naukowych. Lekarze, którzy dopiero wchodzą w obszar doskonalenia naukowego, prowadzenia badań, często muszą uczyć się na błędach. Dlaczego zatem nie mielibyśmy się dzielić w sposób profesjonalny swoim know how, np. w kontekście badań czy pisania prac naukowych? Tak, by członkowie naszej izby mieli łatwiej na starcie. Wierzymy, że bylibyśmy w stanie pomóc im profesjonalnym medical writingiem czy copywritingiem przy tworzeniu prac naukowych, tak by były publikowane w dobrych czasopismach międzynarodowych.

No i wreszcie muszę powiedzieć o projekcie, który rozpocząłem już w poprzedniej kadencji, ale ponieważ jest duży i wymaga ogromnego zaangażowania, na pełne jego efekty trzeba jeszcze poczekać. Mowa o obsłudze cyfrowej i zdalnej lekarza. Będziemy kontynuować prace w tym kierunku, by każdy nasz członek mógł korzystać z wszelkich usług i funkcjonalności izby zdalnie. Biorąc pod uwagę rozległość naszej izby i dużą liczbę członków, to będzie dla każdego lekarza ogromnym udogodnieniem. Oczywiście zachowamy obsługę w siedzibie, ale lekarz będzie miał wybór, czy do nas przyjechać, czy załatwić sprawę online. Projekt nazwaliśmy mLekarz na wzór mObywatela i został on opracowany przy współpracy z ekspertami z Ministerstwa Cyfryzacji.

Izba otworzyła się także na potrzeby lekarzy z mniejszych miejscowości, np. poprzez budżet partycypacyjny. Czy w nowej kadencji przewiduje pan jeszcze jakieś inne inicjatywy w tym obszarze?

Chcemy stworzyć pomost łączący zarządzających szpitalami powiatowymi ze stażystami i rezydentami. Ma temu służyć mapa wsparcia szkolenia specjalizacyjnego lekarzy, dzięki której młodzi lekarze w jednym miejscu będą mogli sprawdzić, jakie warunki oferują szpitale. A benefity są naprawdę różne: począwszy od oferty mieszkaniowej poprzez samochód służbowy, a skończywszy na zapewnieniu przedszkola czy szkoły lekarskim dzieciom. Takie informacje na pewno ułatwiają decyzję dotyczącą podjęcia pracy w mniejszym szpitalu. Myślę, że mapę uda nam się stworzyć do końca tego roku, bo już zaczęliśmy gromadzić niezbędne dane.

Izba ma także za zadanie wpływać na system ochrony zdrowia. Jakie aspekty w tym działaniu OIL są dla pana kluczowe?

Nadal najważniejszym i nierozwiązanym problemem jest system no-fault, który zdejmowałby z lekarza odpowiedzialność karną i usprawniał pozyskiwanie odszkodowań przez pacjentów. Pewne kroki w tym kierunku zostały poczynione, ale wciąż do systemu no-fault znanego z krajów szczególnie skandynawskich naprawdę bardzo nam daleko. Do tego jednak potrzebna jest wola polityczna, a z tą – niezależnie od frakcji rządzącej – na razie było niestety bardzo ciężko.

Kolejną sprawą, nad którą powinniśmy się mocno pochylić, jest wdrożenie w naszej pracy rozwiązań wykorzystujących algorytmy sztucznej inteligencji, czy to w zakresie oprogramowania, czy to w zakresie tzw. medical devices. Nie unikniemy – myślę, że jeszcze w najbliższej kadencji – dużego zderzenia z tego typu rozwiązaniami. Dlatego chcielibyśmy uczyć lekarzy korzystania z nich, ale jednocześnie czuwać nad transparentnością nowych technologii i ich bezpieczeństwem.

Izba powinna również działać w zakresie poprawy warunków pracy i ich ujednolicenia, bo jednak rozbieżność – zarówno w zakresie infrastruktury, sprzętu, jak i wynagrodzeń – jest po prostu zbyt duża.

Poprzedniej pana kadencji przyświecało hasło: „Jeden samorząd. Kreatywny. Silny. Skuteczny”. Pozostaje aktualne także w tej? Czy się zmienia?

Nie byłbym sobą, gdybym je zmienił. Jeden samorząd, bo niezwykle ważna jest wspólnota i współpraca.

Jeśli nadal chcemy być liczącą się grupą zawodową, musimy być kreatywni. Medycyna w najbliższych 20 latach bardzo się zmieni, więc ta kreatywność jest ciągle potrzebna również w samorządzie.

Silny ma oznaczać, że ze zdaniem naszego samorządu liczą się decydenci. Ostatnie miesiące pokazały, że na szczęście tak jest. Kiedy o całe zło systemu opieki zdrowotnej w Polsce próbowano obwinić lekarzy i ich wynagrodzenia, nasza skoordynowana akcja we współpracy z NIL spowodowała, że nie tylko minister zdrowia, ale także premier wycofali się z tego typu oskarżeń.

No i wreszcie: skuteczny. Uważam, że można mieć najlepsze koncepcje, najlepsze pomysły usprawnień i poprawy warunków pracy, ale jeżeli nie będzie za tym stał jasno zmotywowany zespół ludzi, to wysiłki i pomysły nawet najbardziej kreatywnego i mądrego pojedynczego człowieka spełzną na niczym. I to jest moim zdaniem największa zaleta naszego samorządu – wypracowany system organów i zasad działania, dzięki którym najlepsze koncepcje łatwiej wprowadzać w życie.

Ponowny wybór na stanowisko to zwykle potwierdzenie, że wykonało się dobrą robotę. A czym taki wybór jest dla pana?

Etapem. Tak jak etapem była moja poprzednia kadencja. Niespełna dwa lata temu jako prezes postawiłem sobie szereg zadań. Wykonałem je razem z zespołem w 100 proc. Podobnie będzie teraz. Etap po etapie staram się realizować zadania, by izba była jak najlepsza. To trudne, zwłaszcza w szybko zmieniającym się świecie, zwłaszcza w obliczu niespecjalnej przychylności politycznej dla naszej grupy zawodowej. Ale to wyzwanie, z którym będziemy się musieli zmierzyć.

Realizujemy i będziemy realizować wiele projektów, ale musimy to robić w mądry i uporządkowany sposób. Wprowadzenie wszystkich zmian naraz doprowadziłoby do niewydolności i rozkładu organizacji. Dlatego o kadencji mówię jak o etapie. Izba ciągle się zmienia, ciągle udoskonala. Udało nam się już wiele, jeszcze wiele nas czeka. Ale zawsze jesteśmy dla lekarzy, działamy dla nich. I choć część efektów jest spektakularna i szybko widoczna, nie zapominajmy też o takiej pracy, która odbywa się poza światłami reflektorów i której efekty widoczne są po pewnym czasie.

 

Aleksandra Sokalska

Autor: Aleksandra Sokalska

Treści autora ⟶

załatw sprawę

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, zgodę na ich użycie, oraz akceptację Polityki Prywatności.