Nie masz konta? Zarejestruj się
fot. SHVETS production / Pexels
Reputacja budowana latami może runąć nagle – wystarczy jeden wpis w internecie, złośliwy komentarz w mediach społecznościowych albo plotka w miejscu pracy. Lekarze i lekarze dentyści są na takie sytuacje szczególnie narażeni: pracują w przestrzeni publicznej, podejmują decyzje oraz działania bezpośrednio wpływające na życie lub wybory innych ludzi. Dlatego warto wiedzieć, czym są dobra osobiste, gdzie przebiega granica między dozwoloną krytyką a naruszeniem prawa i jak skutecznie się bronić.
TEKST: Wojciech Koźmiński, radca prawny
Kodeks cywilny (k.c.) w art. 23 zawiera przykładowy – a więc otwarty – katalog dóbr osobistych. Wśród nich są zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa i artystyczna. Otwarty charakter tego katalogu jest tu jednak kluczowy, uznaje się, że ochrona obejmuje każdą wartość niemajątkową związaną z osobowością człowieka, którą społeczeństwo traktuje jako obiektywnie godną ochrony (tzw. koncepcja obiektywna). Oczywiście zgodnie z art. 43 k.c. przepisy o ochronie dóbr osobistych osób fizycznych stosuje się odpowiednio do osób prawnych.
Co do zasady dla lekarzy szczególne znaczenie mają: dobre imię i cześć zawodowa (np. reputacja jako specjalisty), wizerunek (w tym prawo do decydowania o tym, jak i gdzie jesteśmy przedstawiani) oraz prywatność (w tym również ochrona informacji o życiu osobistym, które nie mają związku z wykonywanym zawodem).
Należy podkreślić, że prawo nie chroni przed każdą nieprzyjemną opinią. Krytyka jest dopuszczalna, a nawet pożądana (chroniona prawnie choćby jako element wolności słowa) – pod warunkiem że jest rzetelna, oparta na faktach i służy uzasadnionemu celowi. Często kłopoty zaczynają się tam, gdzie kończy się merytoryka, a zaczyna personalny atak.
Trzy warunki legalnej krytyki: 1. oparcie na faktach, 2. zachowanie formy – bez obelg i inwektyw, 3. działanie w interesie publicznym lub w obronie własnych praw. Co do zasady więc opinia pacjenta, że „leczenie było nieskuteczne”, mieści się w granicach wolności słowa. Natomiast pójście „o krok dalej” i np. stwierdzenie, że lekarz „celowo zaszkodził pacjentowi dla zysku”, bez poparcia tego jakimikolwiek dowodami, już może stanowić naruszenie dóbr osobistych.
Plotka stanowi szczególną formę naruszenia dóbr osobistych, zagrożenie, bo rozprzestrzenia się szybko i jest trudna do „odwołania”. Jeśli nieprawdziwa informacja (np. o uzależnieniu, popełnionych błędach medycznych, braku wiedzy czy nawet ekscesach w życiu osobistym lekarza) krąży w środowisku lub trafia do internetu, mamy do czynienia z naruszeniem choćby czci lub prywatności – do bezprawnego naruszenia dojdzie w takiej sytuacji, nawet jeśli plotkujący działał, nie mając złych intencji.
Biorąc pod uwagę doświadczenie życiowe i zawodowe, wyodrębniłbym trzy podstawowe grupy dóbr osobistych, które najczęściej są naruszane w kontekście lekarzy oraz lekarzy dentystów:
Renoma zawodowa. Naruszenia najczęściej związane są z nieprawdziwymi zarzutami o błędach w sztuce lekarskiej, braku wiedzy lub staranności. Popularnymi formami naruszeń są nierzetelne opinie w portalach oceniających lekarzy czy fałszywe posty w grupach pacjentów. Subiektywne niezadowolenie pacjenta nie wystarczy – naruszenie następuje, gdy treść wykracza poza rzetelną ocenę.
Wizerunek. Publikacja zdjęcia lub nagrania bez zgody – nawet jeśli zostało wykonane w gabinecie czy na konferencji – naruszać może prawa lekarza. Coraz częstszym problemem są pacjenci nagrywający wizyty i publikujący materiały w sieci. Dodatkowo zdarzają się sytuacje, w których bez zgody (a nawet bez świadomości) lekarza podmioty trzecie publikują jego zdjęcia lub opisy praktyki czy nawet przypisują lekarzowi konkretne wypowiedzi/opinie (w tym fałszywe/zmyślone treści).
Prywatność i tajemnica. Ujawnianie informacji o stanie zdrowia, sytuacji finansowej czy życiu rodzinnym lekarza – bez jego zgody – stanowi odrębne naruszenie, niezależne od ochrony danych osobowych.
Oczywiście to tylko przykłady dóbr, które mogą być bezprawnie naruszane – jak wyżej wskazano, wyodrębnienie wszystkich dóbr osobistych z racji katalogu otwartego jest w zasadzie niemożliwe (może okazać się bowiem, że nienazwane wcześniej dobro osobiste zostanie zidentyfikowane w konkretnej sprawie).
Kodeks cywilny przewiduje kilka narzędzi ochrony. Poszkodowany może żądać przede wszystkim: zaniechania naruszenia (np. usunięcia wpisu w internecie), usunięcia skutków (np. opublikowania sprostowania lub przeprosin), zadośćuczynienia pieniężnego za krzywdę, odszkodowania za szkodę majątkową (np. utratę pacjentów w związku z kampanią oczerniającą).
Pierwszym krokiem powinno być zebranie i zabezpieczenie dowodów naruszeń – następnie wezwanie do zaprzestania naruszeń i usunięcia ich skutków (np. e-mailem lub listem poleconym). Daje to szansę na pozasądowe rozwiązanie i stanowi ważny dowód w razie postępowania sądowego. Przy braku reakcji lub niesatysfakcjonującej odpowiedzi warto rozważyć pozew cywilny lub – gdy naruszenie ma charakter znieważenia lub zniesławienia – podjęcie kroków karnych wobec sprawcy.
Rozwój AI otwiera zupełnie nowy rozdział w zakresie naruszeń dóbr osobistych. Kilka zjawisk zasługuje na szczególną uwagę środowiska medycznego.
Deepfake i syntetyczny wizerunek. Narzędzia generatywne pozwalają na stworzenie realistycznych nagrań lub zdjęć, na których lekarz wypowiada słowa, których nigdy nie powiedział. Polskie prawo – mimo braku przepisów wprost dotyczących deepfake’ów – pozwala takie działania zakwalifikować jako naruszenie wizerunku lub czci.
Halucynacje modeli językowych. Chatboty AI mogą „wymyślać” nieprawdziwe informacje o konkretnych lekarzach: fałszywe biogramy, nieistniejące wyroki sądowe czy zmyślone skandale. Odpowiedzialność za takie treści – dostawcy narzędzia czy podmiotu je wdrażającego – to jeszcze nierozstrzygnięta kwestia prawna, ale pokrzywdzony lekarz co do zasady ma prawo żądać usunięcia treści i naprawienia szkody/zadośćuczynienia.
Automatyczna agregacja opinii. Algorytmy zbierające i promujące negatywne recenzje mogą działać jak wzmacniacz naruszeń – nawet jeśli każda z opinii z osobna nie przekraczałaby granic krytyki, ich selektywne zestawienie może tworzyć fałszywy obraz.