Logowanie do profilu lekarza

Przez login.gov

Jakość kształcenia to bezpieczeństwo pacjenta

fot. licencja OIL w Warszawie

Kształcenie 30.11.-0001 r.

Jakość kształcenia to bezpieczeństwo pacjenta

Autor: Małgorzata Solecka

Jakość kształcenia to bezpieczeństwo pacjenta – podkreślają przedstawiciele samorządu lekarskiego. Naczelna Izba Lekarska opublikowała właśnie raport z badań na temat jakości kształcenia na kierunkach lekarskich i lekarsko-dentystycznych. To już trzecia edycja badania. Wnioski? Ciekawe, a w świetle planów resortu zdrowia dotyczących zmian w stażu podyplomowym również niezwykle istotne.

W najnowszej edycji badania ankiety wypełniło 19 szkół wyższych, w połowie uczelni z tradycjami, podległych Ministerstwu Zdrowia, w połowie „nowych”, nad którymi czuwa Ministerstwo Nauki. – Nasze badanie, a także fakt, że uczestniczy w nim coraz więcej nowych uczelni, nie ma na celu tworzenia rankingu uczelni, tylko dostarczanie wiarygodnej informacji zarządczej, która pozwala podejmować jak najlepsze decyzje zarówno dla dobra studentów, jak i pacjentów – mówił Artur Białoszewski, ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. badań i analiz, wykładowca akademicki. – Nie chodzi o stygmatyzowanie kogokolwiek, ale o realną poprawę jakości edukacji przyszłych lekarzy i lekarzy dentystów – wtórował podczas spotkania z dziennikarzami płk rez. dr n. med. Stefan Antosiewicz z Komisji Kształcenia Medycznego NIL.

Damian Patecki, przewodniczący Komisji Kształcenia Medycznego NIL, przypomniał, że przez długi czas to Ministerstwo Zdrowia odpowiadało za kształcenie lekarzy. – Obecnie mamy na tym polu rywalizację pomiędzy resortem zdrowia a resortem nauki i szkolnictwa wyższego, co w naszej ocenie jest niekorzystne, ponieważ to jedno ministerstwo powinno w całości odpowiadać za kształcenie studentów – stwierdził. W ostatnich kilku latach rozpoczął się proces obniżania standardów kształcenia, co umożliwiło otwieranie kierunków lekarskich (nie dotyczy to kierunku lekarsko-dentystycznego, który „nowym” szkołom najwyraźniej się nie opłaca) w wielu miejscach, które – w ocenie samorządu lekarskiego – niekoniecznie mają możliwości zapewnienia jakościowego kształcenia. A przedstawiciele samorządu mówią jasno: tu chodzi o jakość.

Przewodniczący Komisji Kształcenia wskazał, że ankieta NIL to obecnie jedno z nielicznych przekrojowych narzędzi w Polsce analizujących jakość kształcenia na uczelniach medycznych. Ma ona służyć uczelniom, ministerstwom oraz kandydatom na studia. To narzędzie badawcze, więc ma swoje ograniczenia, ale jest co roku udoskonalane.

Kluczowe wnioski z raportu?

Liczba studentów

Ciężar kształcenia spoczywa na starych uczelniach, podległych MZ, które uczą lwią część wszystkich studiujących na kierunkach lekarskich (choć część studentów to English Division).

Kadra dydaktyczna

W nowych uczelniach przypada więcej kadry w przeliczeniu na liczbę studentów (35 osób) niż w tradycyjnych (27 osób). To jednak bezpośrednio wynika z punktu pierwszego, czyli liczby studiujących na kierunkach lekarskich. Nowe uczelnie kształcą dziesiątki albo setki osób, stare – nawet kilka tysięcy. Uczelnie tradycyjne dysponują, w liczbach bezwzględnych, nieporównywalnie większym zasobem doświadczonych lekarzy, doktorów i profesorów.

Liczebność grup

W ankietach rozróżniono wielkość grup klinicznej i seminaryjnej. Grupa kliniczna liczyła od 4 (WUM) do 24 studentów (GUMed, przy czym jest to maksymalna zadeklarowana liczba, niekoniecznie rzeczywista). Grupy seminaryjne liczą od 20 do 36 studentów.

Braki przedkliniczne

Niektóre uczelnie zgłosiły braki w kadrach i w obszarach, takich jak biochemia, patomorfologia czy patofizjologia.

Baza kliniczna

Nie widać dużej dysproporcji w rozkładzie łóżek dydaktycznych pomiędzy uczelniami starymi i nowymi. Jednak uczelnie z tradycją posiadają głównie zasoby własne, własne szpitale, natomiast w nowych uczelniach jest to oparte na bazie obcej. Brak wpływu na potencjalne zarządzanie kadrami i zasobami nie w swojej bazie klinicznej ma też znaczący wpływ na jakość kształcenia oraz dobór kadr – zwracał uwagę Artur Białoszewski, jeden ze współautorów raportu.

Potencjał naukowy pracowników kierunków lekarskich

W zakresie projektów i publikacji uczelnie tradycyjne dominują w stosunku dziewięć do jednego.

Jak podkreślał w rozmowie z dziennikarzami Damian Patecki, wnioski z raportu są szczególnie istotne w kontekście zapowiadanych przez Ministerstwo Zdrowia zmian w kształceniu podyplomowym lekarzy, zwłaszcza skrócenia czy likwidacji stażu podyplomowego. Samorząd lekarski sprawę stawia bardzo jasno, sprzeciwiając się planom resortu i przypominając, że staż jest solą w oku kolejnych ekip rządowych już od wielu lat. – Jesteśmy zdania, że likwidacja stażu nie powinna mieć miejsca, bo nawet tzw. stare uczelnie medyczne mają dziś problem z zapewnieniem studentom odpowiedniej liczby zajęć praktycznych. W ostatnich latach znacząco wzrosła liczebność grup studenckich i coraz trudniej studentom nabyć praktyczne umiejętności, które mogą zdobyć na stażu – mówił Patecki.

W podobnym duchu wypowiadali się eksperci w dyskusji poświęconej jakości kształcenia podyplomowego, jaka odbyła się podczas styczniowej konferencji „Priorytety w Ochronie Zdrowia 2026”. Choć głównym tematem była jakość kształcenia specjalizacyjnego, zagadnienie planów dotyczących stażu podyplomowego pojawiło się w sposób absolutnie naturalny. Dr Maria Libura, członkini Rady Zdrowia przy prezydencie RP, podkreślała, że medycyna jest zawodem mocno uregulowanym, a kolejne etapy kształcenia podlegają ścisłym standardom. – Ma to zapewnić, że lekarz będzie posiadał nie tylko wiedzę, ale także konkretne umiejętności praktyczne, bo bycie lekarzem jest w najlepszym sensie rzemiosłem – stwierdziła, zwracając uwagę, że wraz ze wzrostem liczby absolwentów kierunków lekarskich rośnie liczba młodych lekarzy, którzy nie planują specjalizacji lub odwlekają moment jej rozpoczęcia, wybierając pracę w nocnej i świątecznej pomocy medycznej.

Prof. Radosław Owczuk, były konsultant krajowy w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii, nawiązując do tego wątku, podkreślił, że dla takich lekarzy okres stażu jest w praktyce jedynym czasem, gdy mogą – przed rozpoczęciem samodzielnej pracy – sprawdzić swoje praktyczne umiejętności (a raczej, często, te umiejętności zdobyć). Dlatego m.in. staż nie powinien być likwidowany, bo jakiekolwiek upraktycznienie programu szóstego roku studiów nie zastąpi pracy przy łóżku pacjenta.

W ocenie ekspertów i samorządu lekarskiego resort zdrowia próbuje przedstawić propozycję skrócenia stażu o połowę jako „kompromis”, tymczasem jest to efekt prostej kalkulacji. Likwidacja stażu w pierwszym roku zaowocowałaby pojawieniem się podwójnego rocznika absolwentów kierunków lekarskich, co wymusiłoby konieczność radykalnego zwiększenia liczby miejsc rezydenckich. Na taki krok jednak MZ nie ma pieniędzy – stąd pomysł ze skróceniem stażu. Resort chce znacząco obniżyć wydatki na staże lekarskie i nie zamierza inwestować dużo więcej w miejsca specjalizacyjne, nawet jeśli oznacza to pogodzenie się z faktem, że coraz więcej lekarzy będzie funkcjonować w systemie ochrony zdrowia bez specjalizacji.

Małgorzata Solecka

Autor: Małgorzata Solecka

Treści autora ⟶

załatw sprawę

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, zgodę na ich użycie, oraz akceptację Polityki Prywatności.