Logowanie do profilu lekarza

Przez login.gov

Pierwszy budynek szpitalny w Węgrowie połączony jest ze współczesnym skrzydłem

Pierwszy budynek szpitalny w Węgrowie połączony jest ze współczesnym skrzydłem / fot. A. Sokalska

Kształcenie 30.10.2026 r.

W Węgrowie młody lekarz nie jest jednym z wielu

Autor: Karolina Stępniewska

Kontynuujemy cykl Szpitale powiatowe, w którym przybliżamy placówki naszego regionu. Tym razem „Puls” odwiedził SPZOZ w Węgrowie, który przystąpił do przygotowanego przez OIL w Warszawie Programu Wsparcia Szkolenia Specjalizacyjnego. To placówka z ponadstuletnią historią, nowoczesnym zapleczem diagnostycznym i – jak przekonują jego lekarze – miejsce, w którym rezydent może od początku naprawdę uczyć się zawodu.

Jest wrześniowy, słoneczny dzień, samo południe. Do Węgrowa przyjeżdżamy z koordynatorem Programu Wsparcia Szkolenia Specjalizacyjnego lek. Marcinem Matuszewskim. Szpital położony jest w parku – wokół lasy, na terenie placówki starodrzew, wypielęgnowane rabaty i ścieżki. Nowe miesza się tu ze starym. Jeden z budynków przypomina szlachecki dworek, tuż obok znajduje się współczesne skrzydło oddziału chirurgii. Nieco dalej trwa budowa nowoczesnego Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego, którego uroczyste otwarcie zaplanowano na 23 października.

Szlacheckie skojarzenia są tu zresztą jak najbardziej uzasadnione. Szpital oficjalnie działa w tym miejscu od 1923 r. Budynek ufundował hrabia Stanisław Łubieński, który w 1910 r. kupił zespół dworsko-parkowy w Klimowiźnie, obecnie dzielnicy Węgrowa, i przenaczył go na cele medyczne. W stulecie istnienia placówki jednogłośnie zdecydowano, że szpital powinien nosić imię swojego fundatora.

fotografia archiwalna ze strony spoz.wegrow.pl

Dziś SPZOZ w Węgrowie to jednak dużo więcej niż sam szpital. Jak wylicza jego wieloletni dyrektor, lek. Artur Skóra, placówka prowadzi 16 poradni specjalistycznych, sześć ośrodków podstawowej opieki zdrowotnej, stomatologię, nocną i świąteczną opiekę zdrowotną, dwa zespoły ratownictwa medycznego oraz medycynę pracy.

Początki działalności szpitala były skromniejsze. Działały tu dwa oddziały – zakaźny i chirurgiczny. Dziś są internistyczno-kardiologiczny, ginekologiczno-położniczy, neonatologiczny, chirurgii ogólnej, pediatryczny oraz anestezjologii i intensywnej terapii. Rocznie szpital przyjmuje od 6 do 7 tys. pacjentów, a ok. 13 tys. osób korzysta z porad ambulatoryjnych na izbie przyjęć. Przy placówce działa również laboratorium, które wykonuje ok. 500 tys. badań rocznie.

Lek. Artur Skóra, dyrektor SPZOZ w Węgrowie (z lewej), z lek. Marcinem Matuszewskim / fot. A. Sokalska

Lek. Artur Skóra, dyrektor SPZOZ w Węgrowie (z lewej), z lek. Marcinem Matuszewskim / fot. A. Sokalska

Diagnostyka na najwyższym poziomie

O węgrowskich pracowniach diagnostycznych dyrektor Skóra mówi z wyraźną dumą. To właśnie ich wyposażenie jest jednym z powodów, dla których – jak podkreśla – szpital może dziś oferować specjalistyczną diagnostykę.

Najnowsza jest pracownia rezonansu magnetycznego z opcją kardiologiczną. Wykonywane są w niej m.in. specjalistyczne badania serca, np. w kierunku zapalenia mięśnia sercowego. Szpital przyjmuje też pacjentów z innych powiatów kierowanych tu na diagnostykę.

Chlubą SPZOZ w Węgrowie jest nowoczesna pracownia tomografii komputerowej, również z opcją wykonywania badań kardiologicznych, a także koronarografii. Do tego dochodzi pracownia endoskopowa. – To wszystko to nowy sprzęt – zaznacza dyrektor.

Kiedy zaczyna wyliczać kolejne zakupy, trudno nie zauważyć, że jest dumny z nowoczesnego wyposażenia placówki. – Kupiliśmy pierwszy w Polsce laparoskop firmy Olympus – mówi. – Kto jest w temacie, ten wie, że to jest numer jeden na świecie. Najnowszy taki sprzęt w Polsce.

Na liście zakupów znalazła się także – według dyrektora – pierwsza w Polsce lampa LED niemieckiej firmy Triumph. Szpital kupił również nowoczesny aparat do znieczulenia wyposażony w czujniki umieszczane na głowie pacjenta, pozwalające monitorować głębokość znieczulenia.

Inwestycje nie kończą się jednak na wyposażeniu sal operacyjnych. Z programów finansujących zakup sprzętu udało się pozyskać także nowoczesny aparat do echokardiografii firmy GE. – Według tego, co mówią, jeśli chodzi o konfigurację, to drugi taki w Polsce – podkreśla dyrektor.

Dyrektor Skóra zna tu każdy zakątek

Artur Skóra oprowadza nas po terenie SPZOZ w Węgrowie. Zaglądamy do oddziałów, izby przyjęć, a nawet na plac budowy Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego. Widać, że czuje się tu jak u siebie. Nic dziwnego – od blisko 30 lat jest gospodarzem tego miejsca.

Podczas spaceru opowiada nie tylko o historii szpitala, jego budynkach i ludziach. Zna także drzewa, ścieżki spacerowe i rabaty. Każdy fragment terenu ma swoją historię.

Od lat zna też problemy i możliwości placówki. W czasie jego kadencji szpital utrzymał stabilną sytuację finansową i – jak podkreśla dyrektor – przez ostatnich 27 lat nie odnotował straty.

Wkrótce dyrektor Artur Skóra odchodzi na emeryturę. O tym, jak udało się utrzymać placówkę w dobrej kondycji, mówi krótko: – Trzeba pilnować każdej złotówki. No i wiadomo – mieć też dryg do ekonomii. A każdą jednostkę da się wyprowadzić przynajmniej na zero – twierdzi.

Dziś przed szpitalem stoi jednak zupełnie inne wyzwanie. To kadry.

Budowa Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego w Węgrowie / fot. A. Sokalska

Budowa Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego w Węgrowie / fot. A. Sokalska

Młody lekarz ma być częścią zespołu

SPZOZ w Węgrowie przystąpił do prowadzonego przez Okręgową Izbę Lekarską w Warszawie Programu Wsparcia Szkolenia Specjalizacyjnego. Placówka poszukuje obecnie lekarzy na rezydentury z chirurgii ogólnej, chorób wewnętrznych i medycyny rodzinnej.

Szpital chce zachęcić młodych lekarzy nie tylko samą możliwością odbycia specjalizacji. Oferuje również dodatki do wynagrodzenia rezydentów, mieszkanie służbowe i dofinansowanie kosztów dojazdu do pracy.

Co jeszcze może zaoferować lekarzowi, który wybierze Węgrów?

Dyrektor Skóra odpowiada bez wahania: – W Węgrowie młody lekarz ma szansę naprawdę się czegoś nauczyć. Nie jest jednym z wielu. Ma szansę uczyć się w praktyce.

Możliwości jest kilka. Rezydenci mogą pełnić dyżury – początkowo pod nadzorem bardziej doświadczonych lekarzy, a z czasem z coraz większą samodzielnością. Mogą pracować nie tylko na oddziale, ale także w izbie przyjęć czy poradni.

– Z założenia stosujemy nowoczesne techniki – podkreśla dyrektor. W szpitalu wykonywane są zabiegi laparoskopowe i endoskopowe. Do dyspozycji lekarzy jest nowoczesny blok operacyjny oraz specjalistyczna aparatura diagnostyczna. Jak dodaje dyrektor, laparoskopowo wykonywana jest zdecydowana większość zabiegów, w których taka metoda jest możliwa.

Szczególnie cenna dla młodych lekarzy jest możliwość skorzystania z doświadczenia starszych kolegów. – Przyjmują u nas profesor i doktor habilitowany. Można się douczać od kadry wysoko specjalizowanej – mówi dyrektor.

Lek. Karolina Chruściel i lek. Szymon Jaszczur / fot. A. Sokalska

Lek. Karolina Chruściel i lek. Szymon Jaszczur / fot. A. Sokalska

Nauka na wyciągnięcie ręki

O tym, jak te możliwości wyglądają w praktyce, rozmawiamy z lekarzami podczas spaceru po szpitalu. Karolina Chruściel, specjalistka chirurgii ogólnej, niedawno zakończyła specjalizację właśnie w Węgrowie. Egzamin specjalizacyjny zdała z najlepszym wynikiem w kraju. O szpitalu opowiada przede wszystkim przez pryzmat codziennej pracy.

– Czuję się tu bardzo swojsko – mówi. I dodaje: – Można się dużo nauczyć. Wszystko jest dla nas dostępne, jesteśmy do wszystkiego dopuszczani.

Dla lekarza, który dopiero zdobywa samodzielność w zawodzie, możliwość zdobywania doświadczenia w praktyce, a nie tylko przez obserwację bardziej doświadczonych kolegów, jest nie do przecenienia.

Podobnego zdania jest ordynator oddziału internistyczno-kardiologicznego, lek. Tomasz Czerski, który w Węgrowie pracuje od 25 lat. Pytany o największe atuty tego miejsca wymienia dynamikę pracy, możliwości diagnostyczne, zaangażowanie lekarzy w kształcenie młodszych kolegów i atmosferę.

Jego zdaniem to bardzo dobre miejsce, żeby nauczyć się podstaw interny – tej najbardziej praktycznej, opartej na codziennym kontakcie z pacjentem, szybkiej diagnostyce i podejmowaniu decyzji.

– Warto przed nadspecjalizacją robić rezydenturę właśnie w takim szpitalu powiatowym jak nasz, gdzie można nauczyć się prawdziwej diagnostyki – przekonuje. – Jak się przez te pięć lat nauczy najprawdziwszej interny, to potem można te specjalizacje z powodzeniem zawężać – mówi. Jego zdaniem taka ścieżka jest szczególnie cenna dla tych, którzy chcą rozwijać się w kierunku kardiologii, pulmonologii czy innych specjalizacji zachowawczych.

Rezydenturę w Węgrowie skończył Szymon Jaszczur, specjalista chorób wewnętrznych. Z placówką związał się jeszcze podczas studiów. W wakacje przychodził tu jako wolontariusz, obserwując pracę lekarzy i stopniowo zdobywając pierwsze doświadczenia kliniczne. Po 13-miesięcznym stażu podyplomowym w Węgrowie zdecydował się rozpocząć tam specjalizację. Jak podkreśla, nie bez znaczenia były dla niego możliwości rozwoju oraz kontakt z bardziej doświadczonymi lekarzami:

– Miałem możliwość czerpać pełnymi garściami od kolegów, od ordynatora dr. Czerskiego, od jego zastępcy dr. Ziółkowskiego, którzy zawsze byli pomocni, zarówno jeżeli chodzi o wiedzę, jak i porady stricte kliniczne i możliwość rozwoju – mówi.

Na oddział trafiają pacjenci z problemami kardiologicznymi, diabetologicznymi, pulmonologicznymi, onkologicznymi. Dla młodego lekarza oznacza to kontakt z bardzo różnymi przypadkami, a tym samym możliwość zdobywania szerokich podstaw klinicznych.

Lek. Tomasz Czerski, ordynator oddziału internistyczno-kardiologicznego / fot. A. Sokalska

Lek. Tomasz Czerski, ordynator oddziału internistyczno-kardiologicznego / fot. A. Sokalska

Podczas naszej rozmowy do pokoju wpada dr Czerski i pyta o stan jednego z pacjentów. Dr Jaszczur odpowiada bez zaglądania do dokumentacji, szybko wyliczając najważniejsze informacje:

– Niewydolność serca z frakcją 65, podobno nie przyjmował leków od bliżej nieokreślonego czasu. Saturacja 80 z wysokim ciśnieniem 180 na 100, z osłabionym kontaktem słowno-logicznym.

Po chwili przechodzi do zastosowanego leczenia i podsumowuje: – Na przestrzeni tych etapów, w których go widziałem, stał się bardziej stabilny.

Podczas obchodów po szpitalu spotykamy zarówno tych, którzy dopiero zaczynają zawodową drogę, jak i lekarzy, którzy w Węgrowie spędzili już większą część swojej kariery. Wszyscy mówią o tym samym: o możliwości pracy, uczenia się i zdobywania samodzielności. Czego chcieć więcej?

Karolina Stępniewska

Autor: Karolina Stępniewska

Treści autora ⟶

załatw sprawę

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, zgodę na ich użycie, oraz akceptację Polityki Prywatności.