Nie masz konta? Zarejestruj się
fot. MART PRODUCTION / pexels
Autor: Artur Białoszewski
Czy szkoły są przygotowane, aby skutecznie wspierać zdrowie dzieci i młodzieży? Nie brakuje ludzi, którzy chcą pomóc i wnoszą wiedzę oraz zaangażowanie. Brakuje koordynacji: ich działania powinny tworzyć drogę od zauważenia zaburzenia dobrostanu zdrowia u dziecka, przez przekazanie niezbędnych informacji, po właściwe świadczenie i dalszą opiekę.
Kiedy nauczyciel zauważa częstsze nieobecności, spadek koncentracji albo wycofanie ucznia, to pierwszy sygnał ostrzegawczy i potrzeba podjęcia działania. Nauczyciel powinien wiedzieć, komu przekazać te spostrzeżenia: pielęgniarce, pedagogowi lub psychologowi wskazanemu przez dyrektora. Ważne jest też, aby wiedział, jak postąpić, gdy zagrożone jest życie ucznia, i pilnie podjąć interwencję.
Konieczne są zatem dwie ścieżki: natychmiastowa reakcja w sytuacji zagrożenia oraz droga do planowej konsultacji. W obu rodzic albo pełnoletni uczeń powinien znać następny krok, a osoba przejmująca opiekę otrzymać tylko informacje niezbędne do bezpiecznego działania. Nie oznacza to dostępu do pełnej dokumentacji medycznej.
Po przekazaniu sygnału szkoła nie powinna działać sama. Profilaktyka w szkole powierzona jest pielęgniarce lub higienistce, a opieka stomatologiczna dentyście; w razie potrzeby dołączają POZ oraz pomoc psychologiczna lub psychiatryczna. Każdy wnosi własną wiedzę i odpowiedzialność. Problem zaczyna się wtedy, gdy działania się nie łączą, a osoba przejmująca sprawę nie wie, co wydarzyło się wcześniej lub równolegle, i jaki jest kolejny krok.
Potrzeby zdrowotne zmieniają się wraz z wiekiem, dlatego droga od pierwszego sygnału do pomocy wygląda inaczej na kolejnych etapach. W pierwszych latach nauki ważne są ruch oraz profilaktyka wad wzroku, postawy i próchnicy. W ogólnopolskich pomiarach odsetek ośmiolatków z nadwagą lub otyłością wzrósł w roku szkolnym 2022/2023 do 32,5 proc. Dotyczy on aż jednej trzeciej dzieci! Pomiary i dane mają sens, gdy zauważona trudność prowadzi do rozmowy, konsultacji i dalszego wsparcia. Ważny jest też kontekst działań zapobiegających nieprawidłowej masie ciała. Wprowadzone w szkołach testy sprawności, rozszerzone od września 2025 r. na klasy I–III, powinny wspierać rozwój, a nie tworzyć rankingi. Potrzebny jest ruch podczas przerw, dostęp do wody i czas na posiłek. Jeśli zdrowie na to pozwala, zalecenia medyczne powinny umożliwiać dostosowaną aktywność zamiast całkowitego zwolnienia z zajęć wychowania fizycznego.
Skala zwolnień z WF jest gorzej monitorowana. W ankiecie MEN z roku szkolnego 2022/2023, obejmującej 94 proc. szkół, całoroczne zwolnienie ze wszystkich zajęć dotyczyło 1,3 proc. uczniów, a semestralne – 1 proc. Po odniesieniu do ówczesnej populacji szkolnej to rząd wielkości odpowiednio 62 tys. i 48 tys. osób, nie oficjalne liczby.
W starszych klasach dochodzą problemy ze snem, obciążenie nauką i zachowania ryzykowne. W badaniu ESPAD odsetek respondentów używających e-papierosów wzrósł między latami 2019 a 2024 z 30 do 37 proc. w grupie 15–16 lat oraz z 37 do 51 proc. w grupie 17–18 lat. Szkoła prowadzi działania profilaktyczne w tym kierunku, a pomoc w rezygnacji z nikotyny powinna przejąć odpowiednio przygotowana osoba lub zespół: lekarz, pielęgniarka, profilaktyk, nie zapominając, że pomimo formalnego zakazu zakupu wyrobów nikotynowych przez nieletnich problem istnieje również w tej grupie wiekowej.
W liceum rośnie presja egzaminacyjna, a technikum łączy naukę z egzaminami zawodowymi, praktykami i często dłuższymi dojazdami. To kolejny punkt przekazania odpowiedzialności: szkoła i podmiot przyjmujący uzgadniają organizację, niezbędny obieg informacji oraz bezpieczeństwo. W ostatnich klasach trzeba też respektować zgodę i poufność pełnoletnich uczniów oraz wspomagać ich przejście do opieki dla dorosłych.
Edukacja zdrowotna może łączyć te zagadnienia, lecz nie zastąpi zdrowego środowiska szkoły ani działającej drogi pomocy. W roku szkolnym 2025/2026 uczestniczyło w niej ok. 30 proc. uprawnionych, wyraźnie mniej w liceach i technikach niż w szkołach podstawowych. O wartości zajęć nie przesądza sam status przedmiotu: dobrze prowadzone dają uczniowi język, którym może opisać problem, a dorosłemu – wiedzę, dokąd skierować prośbę o pomoc.
Najtrudniejszym sprawdzianem ciągłości jest zdrowie psychiczne. W badaniu HBSC 2021/2022 samotność przez większość czasu lub zawsze deklarowało 38 proc. polskich 15-letnich dziewcząt i 20 proc. chłopców. Szkoła często widzi pierwszy sygnał wcześniej niż poradnia i musi wiedzieć, komu go przekazać, a rodzina lub pełnoletni uczeń, co powinno wydarzyć się dalej.
W sytuacjach skrajnych liczy się czas. Policja odnotowała w grupach w wieku 7–12 i 13–18 lat 2086 zamachów samobójczych w 2025 r., ponaddwukrotnie więcej niż w 2019 r. (951). R
ejestr liczy zgłoszone zdarzenia, dlatego ta sama osoba może pojawić się w nim więcej niż raz. Dane te przypominają jednak, że szkoła musi odróżniać sytuację wymagającą planowej konsultacji od bezpośredniego zagrożenia, w którym potrzebna jest natychmiastowa interwencja. Rozpoznanie problemu to dopiero początek – równie ważne jest szybkie uruchomienie właściwej pomocy. Samo rozpoznanie potrzeby jest dopiero połową drogi. Po drugiej stronie musi znajdować się pomoc zaczynająca się od nauczyciela i psychologa szkolnego.
Tu ujawnia się luka w ciągłości: nawet dobrze rozpoznany problem nie gwarantuje szybkiej konsultacji. W marcu 2023 r. aż 42 proc. poradni drugiego poziomu działało w miastach wojewódzkich, zamieszkanych przez 14 proc. dzieci i młodzieży. Szkoła powinna znać realnie dostępne miejsca, rodzina – wiedzieć, gdzie się zgłosić, a osoba przejmująca opiekę – wskazać następny etap.
Podobnie jest z pielęgniarstwem szkolnym. Według sprawozdań opieka obejmowała 87 proc. uczniów i była zapewniona w 81 proc. szkół. Dane nie pokazują jednak, przez ile godzin pielęgniarka była obecna w szkole ani między ile placówek dzieliła swój czas.
W przypadku ucznia z cukrzycą, padaczką, astmą lub ryzykiem anafilaksji gotowość oznacza uzgodniony plan, pisemną zgodę rodzica lub pełnoletniego ucznia i przeszkolenie odpowiednich osób. Pracownik szkoły może podać lek po wyrażeniu własnej pisemnej zgody i otrzymaniu upoważnienia od rodzica albo pełnoletniego ucznia. Uzgodniony plan łączy wiedzę lekarza, rodziny i szkoły, więc nikt nie działa bez potrzebnego kontekstu.
Ten sam rozdźwięk widać w stomatologii. Zapewnienie opieki wykazano w niespełna połowie szkół, ale nie wiadomo, ilu uczniów rozpoczęło i zakończyło leczenie. Profilaktyka jest realizowana przy braku sprzeciwu, a leczenie wymaga pisemnej zgody. Świadczenia mogą być udzielane w gabinecie szkolnym, placówce współpracującej ze szkołą lub dentobusie. Każda z tych form powinna móc doprowadzić terapię do końca.
W tym kontekście niż demograficzny nabiera jeszcze większego znaczenia. Jesienią 2025 r. do szkół podstawowych, liceów i techników uczęszczało łącznie prawie 4,7 mln uczniów reprezentujących – zależnie od typu szkoły – 12–13 roczników. Gdyby każdy z 13 roczników był tak liczny, jak ten z 2025 r., obejmowałyby one łącznie ok. 3,1 mln dzieci, czyli mniej więcej o jedną trzecią mniej niż obecna liczba uczniów tych szkół. Niż będzie przechodził przez edukację stopniowo, ale nie usunie potrzeby zachowania minimalnej dostępności personelu, stomatologii i pomocy kryzysowej. Mniejsza placówka nadal wymaga działającej ścieżki opieki, więc koszty nie będą malały dokładnie wraz z liczbą uczniów. Wojewódzkie średnie zacierają różnicę między Warszawą a powiatami, w których dostęp do świadczeń jest znacznie mniejszy. Planowanie powinno uwzględniać typ szkoły, dostępność w powiecie i czas dotarcia do pomocy, nie tylko liczebność roczników.
Zaangażowanie nauczycieli, pielęgniarek, lekarzy, psychologów i dentystów jest niezbędne, ale żadna instytucja nie zapewni ciągłości samodzielnie. Potrzebny jest jasny podział ról: MZ ustala ramy świadczeń, resort edukacji zasady organizacji szkoły, a NFZ zapewnia finansowanie. Organ prowadzący tworzy warunki działania, świadczeniodawca udziela pomocy, a szkoła przekazuje obserwacje i reaguje na zagrożenie. Nie chodzi o zacieranie kompetencji, lecz o uzgodnione przekazanie sprawy i horyzontalne spojrzenie na cały proces.
Trzeba sprawdzać, czy placówka ma uzgodnioną ścieżkę, a każde przekazanie wskazanego odbiorcę i realnie dostępny kolejny etap. Nie oznacza to kontrolowania przez szkołę, czy uczeń korzysta z leczenia. Każde nowe zadanie powinno mieć finansowanie, czas pracy i wskazanego wykonawcę.
Gotowości szkoły nie mierzy liczba programów ani sam gabinet. Gotowa szkoła to taka, w której pierwszy sygnał nie ginie między instytucjami: uczeń i rodzic wiedzą, do kogo się zwrócić, a każdy kolejny uprawniony profesjonalista za wymaganą zgodą i w zakresie niezbędnym do wykonania swojej roli otrzymuje informację o podjętych działaniach i następnym kroku. Wtedy wiedza i zaangażowanie wielu osób będą układać się w jedną drogę do rzeczywistej pomocy naszym pociechom.