X Mazowieckie Spotkania Stomatologiczne 19-21 czerwca

Logowanie do profilu lekarza

Przez login.gov

prognozy demograficzne a system ochrony zdrowia

fot. licencja OIL w Warszawie

Demografia bez znieczulenia

Autor: Artur Białoszewski

Prognozy demograficzne nie są futurologią, tylko opisem realnych warunków, w których będą pracować dzisiejsi studenci medycyny, rezydenci, lekarze i lekarze dentyści.

Kto pamięta pluskwę milenijną, wejście Polski do NATO czy pierwsze lata Polski w Unii Europejskiej, ten może mieć poczucie, że to wciąż niedawna historia. Dla nowych członków samorządu to jednak przeszłość sprzed epoki. A kto oglądał „Misia Uszatka” jako dobranockę, może już sprawdzić, czy zbliża się do kryteriów refundacyjnych kolonoskopii przesiewowej. Do 2050 r. jest nam dziś bliżej niż do lat 90. XX w.

To już nie jest symulacja

Według danych GUS w 2050 r. liczba ludności rezydującej Polski spadnie do ok. 34,2 mln. Osób w wieku 65+ będzie 9,6 mln, 80+ – ok. 2,9 mln. Liczba osób w wieku produkcyjnym zmniejszy się do 17,8 mln – przy 10,9 mln osób w wieku poprodukcyjnym i 5,5 mln w wieku przedprodukcyjnym.

To zmienia proporcje między uczącymi się, pracującymi, korzystającymi ze świadczeń a finansującymi system. W 2024 r. współczynnik dzietności wyniósł 1,099, a liczba urodzeń żywych spadła do ok. 252 tys. GUS pokazał eksperymentalną symulację, w której utrzymanie bardzo niskiej dzietności prowadziłoby do jeszcze głębszego spadku populacji. Scenariusze różnią się liczbami, ale nie kierunkiem.

Demograficzne tsunami

Demografia uderza falami. Najpierw widać ją w żłobkach i przedszkolach, potem w szkołach podstawowych, następnie w średnich, a na końcu na uczelniach. Dzieci, które się nie urodziły, nie pojawią się za kilka lat w pierwszej klasie, a kilkanaście lat później nie zasilą uczelni ani rynku pracy.

W roku szkolnym 2024/2025 GUS wskazywał 1,5 mln przedszkolaków, 3,2 mln uczniów szkół podstawowych i 1,7 mln ponadpodstawowych. Jeśli populacja w wieku przedprodukcyjnym ma spaść z 6,9 mln w 2025 r. do 5,5 mln w 2050 r., sieć edukacyjna będzie musiała zostać radykalnie przebudowana: organizacyjnie, finansowo i kadrowo.

W mniejszych miejscowościach pojawi się presja na łączenie oddziałów, dowozy i konsolidację placówek. Samorządy będą musiały utrzymać dostępność edukacji także tam, gdzie arkusz kalkulacyjny zacznie podpowiadać coś innego. Nauczyciele odczują zmiany zatrudnienia, a uczelnie – konkurencję o studentów i konieczność obrony jakości kształcenia.

To, co zaczyna się w edukacji, po kilku latach będzie widoczne na rynku pracy. Duże roczniki będą wychodziły z aktywności zawodowej, a mniejsze wchodziły na ich miejsce. Pomogą technologie, migracje i lepsza organizacja pracy. Nie unieważnia to jednak faktu, że państwo, samorządy i rynek będą konkurowały o tego samego człowieka.

Będzie brakować nie tylko pracowników „na etatach”, ale i doświadczonych specjalistów, kierowników, mentorów i osób zdolnych do uczenia innych. To szczególnie ważne w ochronie zdrowia, gdzie kompetencje dojrzewają latami. Problem nie sprowadza się do liczby lekarzy, lecz również pielęgniarek, położnych, diagnostów, fizjoterapeutów, farmaceutów, opiekunów medycznych, administracji medycznej i kadry zarządzającej.

Ochrona zdrowia w opałach

Ochrona zdrowia znajdzie się w najtrudniejszym miejscu tej układanki. Z jednej strony będzie musiała obsłużyć rosnącą liczbę pacjentów starszych, z drugiej – sama będzie traciła część doświadczonych kadr.

Starzenie się populacji przyniesie więcej pacjentów z wielochorobowością, otępieniami, udarami, niewydolnością serca, cukrzycą, nowotworami, depresją, samotnością i utratą samodzielności. Potrzebna jest opieka koordynowana: geriatria, interna, neurologia, rehabilitacja, psychiatria, opieka długoterminowa, paliatywna i środowiskowa muszą działać jak system, nie jak kolejka do osobnych drzwi.

Najbardziej oczywisty przykład to geriatria. Według NIL na koniec 2025 r. specjalizację z geriatrii miało 607 lekarzy, z czego 594 wykonywało zawód. To ok. 1,6 geriatry na 100 tys. mieszkańców. Przy populacji prawie 10 mln osób 65+ w połowie wieku sama arytmetyka pokazuje, że geriatria nie może pozostać niszową specjalizacją.

Jednocześnie niż demograficzny nie oznacza końca pediatrii. Profil wyzwań przesunie się w stronę jakości opieki, chorób przewlekłych, psychiatrii dzieci i młodzieży, zaburzeń rozwoju, szczepień, profilaktyki otyłości i dostępności diagnostyki. Niż demograficzny nie rozwiązuje kolejek – zmienia ich przyczynę.

Osobnym ryzykiem jest luka szkoleniowa. Centralny Rejestr Lekarzy pokazuje, że ponad 208 tys. lekarzy i lekarzy dentystów wykonuje zawód, ale znacząca część środowiska jest już w wieku emerytalnym lub okołoemerytalnym. Wzrost liczby młodych lekarzy nie wystarczy, jeśli zabraknie kierowników specjalizacji, miejsc szkoleniowych, opiekunów i czasu na uczenie. System może mieć więcej absolwentów, a jednocześnie za mało ludzi zdolnych do kierowania specjalizacją.

Więcej potrzeb, mniej pieniędzy

Na demografię wpływa też coraz późniejsze rodzicielstwo. Decyzje prokreacyjne zależą od stabilności pracy, mieszkania, relacji partnerskiej, dostępności opieki nad dziećmi, bezpieczeństwa ekonomicznego i zdrowia. GUS pokazuje, że po 1990 r. najwyższa płodność przesunęła się z grupy 20–24 lata do 25–29 lat, a obecnie także do grupy 30–34 lata. W 2024 r. matki w wieku co najmniej 30 lat stanowiły 58 proc. kobiet, które urodziły dziecko. Średni wiek urodzenia pierwszego dziecka wzrósł o ok. sześć lat – do 29 lat. To przesunięcie ogranicza czas na decyzję o drugim i kolejnym dziecku. Potrzebna jest realna polityka wspierająca rodzicielstwo: stabilne mieszkanie, przewidywalne prace, dostępność leczenia niepłodności i dobra opieka prenatalna i perinatalna.

Starzenie się populacji to problem finansów publicznych jako całości. Mniej osób aktywnych zawodowo oznacza węższą podstawę podatków i składek. Więcej osób starszych to większe zapotrzebowanie na emerytury, ochronę zdrowia, opiekę długoterminową i świadczenia społeczne. ZUS wskazuje, że procesy demograficzne bezpośrednio wpływają na liczbę emerytów i ubezpieczonych, a więc na sytuację funduszu emerytalnego. Dochodzi do tego mechanizm, który rzadko przebija się do debaty publicznej: pracownik wchodzący na rynek zwykle zarabia mniej niż doświadczony pracownik odchodzący z rynku. Sama wymiana pokoleń nie daje więc automatycznie równoważnych wpływów z PIT, składek społecznych i składki zdrowotnej. System traci nie tylko osoby, ale także część produktywności, doświadczenia i podstawy danin.

Konsekwencje wyjdą daleko poza ochronę zdrowia. Budownictwo i mieszkalnictwo będą musiały łączyć potrzeby młodych rodzin z adaptacją mieszkań do starości. Transport publiczny stanie się warunkiem samodzielności seniorów. Farmacja, wyroby medyczne, ubezpieczenia i usługi opiekuńcze będą rosły pod presją kosztów i niedoboru kadr. Rolnictwo, przemysł i logistyka odczują odpływ pracowników fizycznych. Uczelnie i szkoły zawodowe będą kształcić mniej liczne, ale bardziej poszukiwane roczniki.

Przygotowania czas zacząć

Na końcu tej układanki jest bezpieczeństwo. Wojna w Ukrainie i niestabilność na wschodzie pokazują, że odporność państwa nie jest pojęciem abstrakcyjnym. W 2025 r. premier Donald Tusk mówił w Sejmie o potrzebie posiadania ok. 500 tys. żołnierzy, licząc z rezerwistami. W 2026 r. minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz doprecyzował cel strategiczny: do 2030 r. armia licząca 500 tys. osób, w tym 300 tys. żołnierzy zawodowych i 200 tys. rezerwy wysokiej gotowości.

To ważne również dla ochrony zdrowia, bo wojsko nie będzie rekrutowało z innej populacji niż szpitale, szkoły, przemysł, administracja, opieka społeczna i samorządy. Wszystkie te sektory będą zabiegały o tych samych ludzi: sprawnych, wykształconych, dyspozycyjnych i gotowych do uczenia się.

Polska w 2050 r. może być państwem lepiej zorganizowanym, zdrowszym i uczciwiej planującym kadry. Warunek jest jeden: trzeba zacząć przed kryzysem, nie po nim. Zmiana demograficzna już się zaczęła. Jest jedną z niewielu rzeczy, których możemy być pewni. Pytanie nie brzmi, czy nadejdzie, lecz czy przygotujemy się do niej wystarczająco wcześnie.

Artur Białoszewski

Autor: Artur Białoszewski

Treści autora ⟶

załatw sprawę

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, zgodę na ich użycie, oraz akceptację Polityki Prywatności.