Nie masz konta? Zarejestruj się
fot. licencja OIL w Warszawie
Autor: Karolina Stępniewska
Z perspektywy przeżytych lat łatwo ulec złudzeniu, że młodzi ludzie nie muszą martwić się o zdrowie, a poważne choroby w młodości to rzadkie przypadki wyjątkowego życiowego pecha. I choć lekarze wiedzą, że to nieprawda, sami czasem wpadają w pułapkę takiego myślenia. Moi rozmówcy przekonują, że skutki tej iluzji mogą być groźne.
Historie o ciężko chorych 20- czy 30-latkach pojawiają się na tyle sporadycznie, że łatwo uznać je za anegdotyczne wyjątki. Nieco częściej – choć nadal stosunkowo rzadko – słyszy się o chorobach lub śmierci czterdziestokilkulatków. Jeśli umierają, to zwykle na raka, rzadziej z powodu chorób serca, najczęściej jednak giną w wypadkach. Reakcje otoczenia są zawsze podobne: Tak wcześnie, jaka szkoda, szok.
Tymczasem szok przestał być adekwatnym określeniem choroby młodego człowieka. Dziś na niektóre schorzenia zapada się częściej i wcześniej niż kiedyś, a przekonanie, że młodzi nie chorują, okazuje się jedynie myśleniem życzeniowym. Łatwo przyzwyczaić się do uproszczeń.
Owszem, młodzi pacjenci nie łykają jeszcze masowo leków na nadciśnienie, nie zbijają powszechnie cholesterolu statynami i nie są to doświadczenia wspólne całym pokoleniom zetek i milenialsów. Faktem jest jednak, że problemów zdrowotnych w tych grupach wiekowych przybywa, a pacjent przed czterdziestką w gabinecie endokrynologa czy androloga nie jest już rzadkością. U onkologa, niestety, również.
Otyłość, zaburzenia hormonalne, choroby metaboliczne, nowotwory jąder i piersi, rak jelita grubego, depresja – tak choruje dzisiaj młodość.
Onkolodzy widzą wyraźnie, że młodych pacjentów przybywa: – Jeszcze kilkanaście lat temu mówiliśmy o ok. 500 zachorowaniach na raka piersi u kobiet przed 40. rokiem życia. Dziś jest ich ponad 1000. Częściowo może to wynikać z lepszej diagnostyki, ale podwojenie liczby rozpoznań nie jest przypadkowe. To sygnał, którego nie wolno ignorować – podkreśla dr n. med. Katarzyna Pogoda, onkolog kliniczny z Kliniki Nowotworów Piersi i Chirurgii Rekonstrukcyjnej w Narodowym Instytucie Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowym Instytucie Badawczym.
Im bliżej czterdziestki, tym liczba zachorowań większa. Wzrost widać jednak w każdej grupie wiekowej między 18. a 40. rokiem życia. – Nie wolno zakładać, że młody wiek chroni przed nowotworem – przekonuje dr Pogoda. – Czasem słyszę od moich pacjentek, że ginekolog powiedział im, że są za młode, by mieć raka piersi. W takich sytuacjach diagnostyka bywa opóźniona. Tymczasem przy każdej niejednoznacznej zmianie podstawą powinno być wykluczenie choroby nowotworowej – dopiero wtedy można powiedzieć pacjentce, że jest zdrowa.
U młodych mężczyzn coraz częściej diagnozuje się natomiast raka jądra. Lek. Paweł Jędrzejczyk, urolog i androlog, mówi: – Ok. 80 proc. zachorowań dotyczy pacjentów przed 40. rokiem życia. To jeden z nielicznych nowotworów, których częstość występowania w krajach rozwiniętych rośnie. W Polsce rocznie diagnozuje się ok. 1000–1200 nowych przypadków, głównie w grupie wiekowej 18–44 lat.
Systematycznie zwiększa się także liczba młodych pacjentów dr hab. n. med. Nastazji Dagny Pilonis, profesor CMKP, gastroenterolog z Kliniki Gastroenterologii Onkologicznej w Narodowym Instytucie Onkologii – Państwowym Instytucie Badawczym. Mowa tu o dorosłych nawet ok. 30. roku życia: – Jeszcze kilka lat temu takie zachorowania były rzadkie, pojawiały się sporadycznie, natomiast dziś regularnie spotykamy coraz młodszych pacjentów z nowotworami przewodu pokarmowego, którzy trafiają do nas na pogłębioną diagnostykę i leczenie – zauważa dr Pilonis.
Te obserwacje znajdują potwierdzenie w statystykach. – Ostatnio jednym z najbardziej szokujących epidemiologicznych doniesień był artykuł w prestiżowym czasopiśmie „JAMA”, który wykazał, że u osób poniżej 50. roku życia rak jelita grubego jest obecnie główną przyczyną zgonów z powodu nowotworów – mówi gastroenterolog. – To coś zupełnie nowego i alarmującego, a jednocześnie potwierdzenie naszych subiektywnych obserwacji, że nowotwory przewodu pokarmowego u młodych dorosłych stają się poważnym problemem epidemiologicznym.
Niestety, podobnie jak w przypadku pacjentek dr Pogody, i tutaj symptomy młodych ludzi bywają bagatelizowane: – Często początkowe objawy raka jelita grubego, takie jak krwawienie, są lekceważone lub tłumaczone jako hemoroidy, a młodych dorosłych diagnozuje się zbyt późno. Warto więc obniżyć próg do pogłębionej diagnostyki, aby szybciej wychwycić chorobę – przekonuje dr Nastazja Pilonis.
Czas postawienia diagnozy ma kluczowe znaczenie dla powodzenia leczenia onkologicznego. Dane pokazują jednak, że młodzi pacjenci często czekają na rozpoznanie dłużej niż osoby starsze. U tych ostatnich uważność onkologiczna jest większa. W młodszych grupach nie ma badań przesiewowych, co paradoksalnie usypia czujność zarówno pacjenta, jak i systemu. Skoro nie ma np. mammografii, pojawia się myśl: jestem za młoda, by zachorować.
Młodzi ludzie zmagają się też z powszechniejszym niż kiedyś problemem nadmiernej masy ciała. – Coraz częściej rozpoczynamy u nich leczenie farmakologiczne nadwagi i otyłości. Fakt, że niektóre leki są zarejestrowane już od 12., a nawet od 6. roku życia, najlepiej pokazuje skalę problemu – mówi dr hab. n. med. Alina Kuryłowicz, profesor CMKP, endokrynolog, diabetolog i specjalista chorób wewnętrznych.
Zanim całą winę zrzucimy na nieodpowiednią dietę – co oczywiście jest nie bez znaczenia – przyjrzyjmy się młodemu pokoleniu uważniej.
Dzieciństwo i okres dojrzewania dzisiejszych młodych dorosłych przypadły na eksperymentalne czasy, jeśli weźmiemy pod uwagę świat cyfrowy oraz doświadczenie pandemii – wraz z wywołaną przez nią izolacją i brakiem kontaktów społecznych. Wszystko to przekłada się na dobrostan młodych ludzi, ich zdrowie psychiczne i fizyczne.
Dostrzega to dr Kuryłowicz, która podkreśla, że bardzo często ma do czynienia z problemami „naczyń połączonych”: – Czasem są to młodzi ludzie, którzy od kilku lat leczą się psychiatrycznie, innym razem depresja pojawia się w konsekwencji wielokrotnych, nieskutecznych prób redukcji masy ciała. Zdarza się, że już podczas pierwszej wizyty rozpoznaję wczesne objawy depresyjne i wspólnie z pacjentem podejmujemy decyzję o konieczności konsultacji psychiatrycznej.
Do gabinetu endokrynologa trafiają też młode kobiety z zaburzeniami miesiączkowania, objawami hiperandrogenizacji: – Jest to silnie ze sobą powiązane, często wynika z zaburzeń hormonalnych spowodowanych nieprawidłową masą ciała i nieprawidłowym funkcjonowaniem tkanki tłuszczowej – wyjaśnia dr Alina Kuryłowicz.
Jednak otyłość to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Coraz częściej młodzi pacjenci zgłaszają się do lekarzy z problemami, które jeszcze niedawno kojarzyliśmy z osobami po czterdziestce. Ogromną rolę odgrywa tu styl życia: zdecydowanie mniejsza aktywność fizyczna, długie godziny spędzane w pozycji siedzącej, nieregularne odżywianie i duże spożycie żywności wysokoprzetworzonej. Efektem są zaburzenia metaboliczne, które dziś obserwujemy już u nastolatków i 20-latków.
– Mówimy o nieprawidłowych poziomach glukozy, a czasem nawet jawnej cukrzycy; o zaburzeniach lipidowych i nadciśnieniu tętniczym – wylicza dr Kuryłowicz. – Wielu młodych pacjentów zgłasza się z przewlekłym zmęczeniem, problemami z koncentracją i podejrzeniem choroby tarczycy – dodaje. – Nierzadko wyniki badań hormonalnych okazują się prawidłowe, co staje się punktem wyjścia do rozmowy o stylu życia. W dodatkowych badaniach widzimy często nieprawidłowy lipidogram – podwyższone triglicerydy, niski poziom HDL – co sugeruje dietę bogatą w cukry proste i małą aktywność fizyczną. Coraz częściej u bardzo młodych osób obserwujemy także podwyższoną aktywność enzymów wątrobowych, zwłaszcza ALT, co może świadczyć o stłuszczeniu wątroby.
Pokrywa się to z codzienną praktyką lek. Pawła Jędrzejczyka: – Każdy urolog, a tym bardziej androlog, spotyka w swoim gabinecie młodych mężczyzn z wieloma problemami: od onkologicznych, takich jak guz jądra, po zaburzenia hormonalne, w tym poziomu testosteronu, problemy z płodnością, zaburzenia erekcji, a także kwestie metaboliczne i psychosomatyczne. Wszystko to pojawia się coraz częściej.
Z ostrożnym optymizmem o zdrowiu młodych pacjentów wypowiada się natomiast dr n. med. Michał Machowski, specjalista kardiologii i chorób wewnętrznych z oddziału intensywnej opieki kardiologicznej w Szpitalu Dzieciątka Jezus w Warszawie. Ostrożnym, bo od czasu pandemii obserwuje on więcej przypadków zapaleń osierdzia i mięśnia sercowego. – Częściowo wynika to z faktu, że mamy dziś nieporównywalnie lepszy dostęp do diagnostyki, przede wszystkim do rezonansu magnetycznego – wyjaśnia. Dodaje, że coraz więcej pacjentów ok. 30. roku życia zgłasza się do niego z nadciśnieniem tętniczym. Wśród młodszych dominują zaburzenia rytmu serca, zwykle łagodne.
Moi rozmówcy są zgodni: za wzrost zachorowań młodych dorosłych w dużej mierze odpowiada współczesny styl życia. Lek. Paweł Jędrzejczyk, omawiając przyczyny raka jąder, wymienia czynniki takie jak: zanieczyszczenie żywności, chemiczne konserwanty, promieniowanie elektromagnetyczne, praca siedząca, przegrzewanie jąder, niska aktywność fizyczna czy niezdrowa dieta. – To wszystko może także wpływać na pogarszającą się męską płodność – zauważa. – Zaburzenia płodności i rak jądra w pewnym stopniu się pokrywają.
W podobnym tonie wypowiada się dr Katarzyna Pogoda: – Zmieniło się podejście do prokreacji: kobiety rodzą rzadziej albo później, a brak ciąż wiąże się z nieco wyższym ryzykiem zachorowania. Do tego dochodzi otyłość, a to też ma swoje konsekwencje onkologiczne.
Z kolei dr Nastazja Pilonis podkreśla, że przyczyn zwiększonej liczby zachorowań na nowotwory przewodu pokarmowego u ludzi poniżej 50. roku życia nie można prosto wytłumaczyć: – To problem wieloczynnikowy. Badacze wskazują przede wszystkim na zmiany trybu życia, jakich doświadczają współczesne pokolenia. W porównaniu z poprzednimi generacjami osoby te są znacznie bardziej narażone na styl życia i różne czynniki środowiskowe, które wcześniej występowały w mniejszym stopniu. Chodzi m.in. o częstsze stosowanie antybiotyków i związane z tym zaburzenia mikroflory jelitowej, przetworzoną żywność oraz dodatki i konserwanty w produktach spożywczych. Istotne są również nowe źródła promieniowania, a także częstsze podróże lotnicze. Wszystkie te czynniki składają się na ekspozycję, której wcześniejsze pokolenia nie doświadczały w takim stopniu.
Nie wszyscy młodzi pacjenci – mimo dużego zainteresowania treściami okołozdrowotnymi w mediach społecznościowych – są świadomi tego, że modyfikacja stylu życia może poprawić ich zdrowie. Lek. Paweł Jędrzejczyk zauważa, że młodzi mężczyźni często utożsamiają zmęczenie, przewlekły stres czy złe nawyki żywieniowe z niedoborem testosteronu i zgłaszają się do niego z obawą o zaburzenia hormonalne. – Część z nich rzeczywiście wymaga diagnostyki i leczenia, ale większość problemów da się rozwiązać poprzez zmianę stylu życia: więcej ruchu, odpowiednią dietę, regenerację oraz ograniczenie stresu.
Nie tylko styl życia młodych dorosłych wymaga modyfikacji. System ochrony zdrowia wciąż działa tak, jakby młodość była tarczą ochronną, a wiek zwalniał z czujności, skracał kolejki do diagnostyki i unieważniał objawy. To nie choroby są dziś największym zaskoczeniem, lecz to, jak często młodzi pacjenci trafiają do specjalisty za późno – bo wcześniej ktoś uznał, że w tym wieku to niemożliwe.
– Największym problemem w mojej ocenie pozostaje zaniedbanie profilaktyki. Słabo kontrolujemy podstawowe czynniki ryzyka – zarówno nadciśnienie, jak i hipercholesterolemię. Lipidogram powinien być koniecznie wykonany w 40. roku życia, a pierwszy – oraz lipoproteina (a) – najlepiej wcześniej. Większa dbałość o szczegóły mogłaby przynieść realną zmianę – przekonuje dr Michał Machowski.
Lekarze, zarówno rodzinni, jak i specjaliści, mogą wspierać młodych pacjentów, jednak – jak zauważa lek. Paweł Jędrzejczyk – nie zawsze jest to oczywiste: – W warunkach, w których wizyta trwa kilka minut, niemożliwe jest prowadzenie pełnej rozmowy edukacyjnej. Dlatego działania systemowe, edukacja i profilaktyka mają kluczowe znaczenie.
– Ogromne nadzieje wiązaliśmy z edukacją zdrowotną w szkołach. Niestety, temat ten jest realizowany w ograniczonym zakresie, a przecież edukacja dzieci to inwestycja w zdrowie przyszłych dorosłych – podkreśla dr Alina Kuryłowicz. Dr Nastazja Pilonis jest zdania, że trzeba działać w zakresie profilaktyki pierwotnej, ale stawiać też na naukę: – W populacji należy systemowo, już w przedszkolach, promować zdrowy tryb życia, a w opiece zdrowotnej – wykazywać większą czujność wobec młodych pacjentów i prowadzić badania, które pozwolą lepiej poznać przyczyny wzrostu zachorowań i umożliwią skuteczne interwencje.
Młodzi ludzie chorują coraz częściej i coraz ciężej. Problemy z płodnością, zaburzenia hormonalne, otyłość, choroby metaboliczne, nowotwory, przewlekły stres są coraz powszechniejsze. Wszystko to ma konsekwencje nie tylko dla zdrowia jednostek, ale i dla całego społeczeństwa. Dlatego następnym razem, gdy młody człowiek będzie się skarżyć na zdrowie, potraktujmy jego objawy z należytą czujnością. Nikt nie jest za młody na trafną – i postawioną na czas – diagnozę.