Nie masz konta? Zarejestruj się
fot. cottonbro studio / Pexels
Autor: Małgorzata Solecka
Eksperci pracujący z Ministerstwem Zdrowia nad zmianami w psychiatrii nie powinni w swoich wypowiedziach formułować krytycznych opinii – uważa wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka, dzieląc się swoją opinią na posiedzeniu Rady Zdrowia Psychicznego. Problem w tym, że duża część ekspertów nie kryje obaw związanych z kierunkiem zmian, o jakich myśli Ministerstwo Zdrowia w kontekście ciągnącej się już ósmy rok reformy psychiatrii.
Pilotaż reformy, zakładający przesunięcie ciężaru na opiekę środowiskową (centra zdrowia psychicznego), trwa od 2018 r. („najdłuższy pilotaż nowoczesnej Europy”) i potrwa na pewno do końca 2026 r. Co nastąpi po nim? Trwający rok miał obfitować w zmiany legislacyjne, które pozwoliłyby na wdrożenie modelu CZP na terenie całego kraju (w tej chwili zabezpieczają połowę populacji). Kluczową kwestią jest model finansowania. Już jesienią 2025 r. eksperci uznali, że dotychczasowy model bazujący na stawce kapitacyjnej może być skorygowany o wskaźniki jakościowe, natomiast jakakolwiek próba przejścia na model fee for service (taką chęć czy potrzebę sygnalizował jakiś czas temu NFZ) będzie oznaczać zaprzeczenie idei CZP i zaprzepaszczenie dorobku pilotażu. Który, konsekwentnie realizowany, jak pokazują doświadczenia Małopolski (przedstawiono je podczas konferencji „Priorytety w Ochronie Zdrowia 2026”, która odbyła się w styczniu na Zamku Królewskim w Warszawie), rzeczywiście zmienił obraz psychiatrii.
W latach 2018–2024 w tym regionie nastąpiło przesunięcie wydatków z leczenia szpitalnego w stronę opieki ambulatoryjnej. W 2024 r. nakłady per capita na leczenie ambulatoryjne wyniosły tam 104 zł, podczas gdy w pozostałych województwach 73 zł. Jednocześnie wydatki na leczenie szpitalne były niższe w Małopolsce (62 zł) niż w reszcie kraju (66 zł). Jak tłumaczyli zaproszeni do dyskusji eksperci, zmiany, jakie zaszły w tym regionie (który drogę do psychiatrii środowiskowej rozpoczął na długo przed rozpoczęciem obecnego pilotażu), były możliwe dzięki ścisłej współpracy specjalistów, samorządów lokalnych (organów założycielskich szpitali, które zaakceptowały kierunek i wspierały choćby zmniejszanie bazy łóżkowej) oraz Narodowego Funduszu Zdrowia – bez zaakceptowania „wolnej ręki” w kształtowaniu budżetu na psychiatrię wdrożenie zmian byłoby niemożliwe.
Tymczasem właśnie o zakres owej wolności (nie mylić z brakiem kontroli czy dowolnością) toczy się obecny spór. Ministerstwo Zdrowia zapowiada, że w marcu lub kwietniu przedstawi ostateczne propozycje dotyczące koszyka świadczeń gwarantowanych dla centrów zdrowia psychicznego. Zaangażowani w reformę eksperci obawiają się, że te zapowiedzi oznaczają przekreślenie wdrażania modelu sprawdzonego w pilotażu i poszukiwanie przez resort trzeciej drogi, próbę wprowadzania opieki środowiskowej na warunkach NFZ (czyli przy dokładnym rozliczaniu rodzaju i wolumenu realizowanych świadczeń). Eksperci wskazują przy tym, że przez osiem lat testowano inny model i nawet jeśli w niektórych województwach był on realizowany nieoptymalnie, wynikało to przede wszystkim z braku mechanizmów szybkiego reagowania na nieprawidłowości. Wstępne propozycje NFZ i MZ mają, oprócz podstawowej wady, jaką jest wypaczenie idei opieki środowiskowej, ten feler, że nie zostały przetestowane – więc nie wiadomo, jakie będą rezultaty eksperymentu (rozwiązania wdrożonego powszechnie). Podczas dyskusji na Zamku mówiono: Trzeba wdrożyć to, co zostało sprawdzone i co, jak pokazuje przykład Małopolski, się sprawdziło.
Jednak wybrzmiewała bardzo wyraźnie nuta zwątpienia – obecne kierownictwo resortu zdrowia (podobnie zresztą jak poprzednie), które nie ma bieżącego wsparcia merytorycznego, eksperckiego (skutki decyzji podjętej jeszcze przez ministra Adama Niedzielskiego o likwidacji biura pełnomocnika ministra ds. reformy psychiatrii dorosłych), bazuje przede wszystkim na opiniach urzędników, w tym płatnika. A tam stopień „czucia” kierunku zmian wprowadzanych od 2018 r. nie jest imponujący.