Nie masz konta? Zarejestruj się
fot. Kaboompics.com / Pexels
Autor: Dorota Lebiedzińska
Lekarze spoza UE pracujący w Polsce na podstawie uproszczonych procedur znaleźli się lub wkrótce znajdą w nowej sytuacji prawnej. Choć Sejm zdecydował o wydłużeniu terminu na przedstawienie certyfikatu językowego do 1 maja 2027 r., prezydent ustawę zawetował (stan na 11 czerwca). Samorząd lekarski podkreśla, że warunkowe PWZ ma charakter nadzwyczajny i nie daje pełnych uprawnień zawodowych. O ograniczeniach, problemach interpretacyjnych i przyszłości lekarzy spoza UE rozmawiam z dr. n. med. Dariuszem Paluszkiem, członkiem prezydium ORL w Warszawie.
Dużo mówi się od kilkunastu tygodni o lekarzach pracujących w Polsce na warunkowym prawie wykonywania zawodu. Czym właściwie jest ten system?
To rozwiązanie, które zostało wprowadzone w czasie pandemii COVID-19, gdy system ochrony zdrowia potrzebował dodatkowego personelu medycznego. Od 2020 r. lekarze i lekarze dentyści, którzy zdobyli kwalifikacje poza Unią Europejską, mogli uzyskać czasowe prawo wykonywania zawodu w uproszczonej procedurze. Oznaczało to brak obowiązku nostryfikacji dyplomu, zdawania LEK lub LDEK, odbycia stażu podyplomowego czy potwierdzenia znajomości języka polskiego na etapie uzyskiwania zgody.
Później dodatkowe uproszczenia pojawiły się po wybuchu wojny w Ukrainie, aby umożliwić zatrudnianie lekarzy, którzy przyjechali do Polski jako uchodźcy lub szukali możliwości dalszej pracy zawodowej. Przepisy te od początku miały charakter tymczasowy i kryzysowy.
dr n. med. Dariusz Paluszek / fot. Marcin Faliński
Samorząd lekarski wielokrotnie krytykował te rozwiązania. Dlaczego?
Nasze zastrzeżenia dotyczyły przede wszystkim bezpieczeństwa pacjentów oraz jakości komunikacji. Brak obowiązkowej znajomości języka polskiego może powodować bardzo poważne problemy w codziennej praktyce medycznej. Lekarz musi przecież rozumieć pacjenta, dokumentację medyczną, procedury, zalecenia czy komunikaty zespołu terapeutycznego. Jako samorząd zwracaliśmy też uwagę na brak jednolitych wymogów dotyczących kwalifikacji zawodowych.
Pojawiały się również sygnały dotyczące problemów komunikacyjnych wpływających na bezpieczeństwo leczenia, między innymi przy ordynowaniu leków czy wydawaniu poleceń personelowi medycznemu. W sytuacjach zagrożenia życia każda nieprecyzyjna informacja może mieć bardzo poważne konsekwencje.
Trzeba pamiętać, że był to system tworzony w warunkach kryzysowych – najpierw pandemicznych, później wojennych. Rozumiemy, dlaczego państwo zdecydowało się wtedy na nadzwyczajne rozwiązania. Jednocześnie dziś coraz wyraźniej widać potrzebę uporządkowania systemu i przywrócenia jednolitych standardów dotyczących kwalifikacji, języka i bezpieczeństwa pacjentów.
Pojawia się wiele nieporozumień dotyczących specjalizacji lekarzy pracujących w tym trybie. Jak to wygląda formalnie?
Zgodnie z interpretacją Ministerstwa Zdrowia lekarze pracujący na podstawie uproszczonych procedur nie mają w Polsce uznanych tytułów specjalistów. Nawet jeśli dana osoba była specjalistą w swoim kraju, to jej uprawnienia w Polsce nie są automatycznie równoważne z uprawnieniami polskiego specjalisty.
W praktyce oznacza to, że nie mogą być zatrudniani jako specjaliści, nie mogą używać tego tytułu ani być zgłaszani do NFZ jako lekarze specjaliści.
Czy takie osoby mogą prowadzić własną praktykę lekarską albo pracować na kontraktach?
Nie. Zgodnie ze stanowiskiem Naczelnej Rady Lekarskiej lekarze posiadający warunkowe prawo wykonywania zawodu mogą wykonywać zawód wyłącznie w ramach zatrudnienia w podmiocie leczniczym, czyli na przykład w szpitalu lub przychodni. Nie mogą działać jako niezależni przedsiębiorcy ani prowadzić indywidualnej praktyki lekarskiej.
Przepisy wyraźnie posługują się pojęciem „zatrudnienia”, a więc wykonywania pracy pod kierownictwem pracodawcy, w miejscu i czasie przez niego wyznaczonym. W przypadku lekarzy z warunkowym PWZ ma to dodatkowe znaczenie, ponieważ ich praca musi odbywać się pod nadzorem lekarza posiadającego odpowiednie kwalifikacje.
Na czym polega ten nadzór?
Lekarz z warunkowym PWZ wykonuje świadczenia pod opieką lekarza specjalisty albo lekarza posiadającego co najmniej II stopień specjalizacji. W przypadku lekarzy bez specjalizacji taki obowiązek może trwać nawet do pięciu lat. Z kolei lekarze posiadający zagraniczny tytuł specjalisty muszą pozostawać pod nadzorem co najmniej przez trzy miesiące.
To pokazuje, że ustawodawca od początku zakładał ograniczoną samodzielność tych osób. A skoro model pracy opiera się na nadzorze i podporządkowaniu organizacyjnym, to trudno jednocześnie mówić o możliwości prowadzenia niezależnej działalności leczniczej.
Największe emocje budzi dziś jednak obowiązek przedstawienia certyfikatu językowego. Kogo dotyczą te przepisy?
Lekarzy i lekarzy dentystów, którzy uzyskali zgodę na wykonywanie zawodu w uproszczonych trybach na podstawie wniosków złożonych do 24 października 2024 r. Chodzi m.in. o osoby posiadające warunkowe PWZ, mające określony zakres czynności zawodowych albo zatrudnione na podstawie przepisów covidowych czy uchodźczych.
Dokument poświadczający znajomość języka polskiego na poziomie co najmniej B1 miał zostać przedstawiony do 1 maja 2026 r. pod rygorem utraty prawa wykonywania zawodu.
Ale Sejm zdecydował o wydłużeniu tego terminu?
Tak. Sejm uchwalił przepisy wydłużające termin do 1 maja 2027 r. Zmiana została dodana podczas prac nad nowelizacją ustawy o chorobach zakaźnych. Zgodnie z tymi przepisami osoby, które nie przedłożyły dokumentu językowego do 1 maja 2026 r., miały nie utracić automatycznie prawa wykonywania zawodu. Ustawa została zawetowana przez prezydenta, bardzo prawdopodobne zatem, że jednak nie wejdzie w życie.
Rozumiem, że decyzja Sejmu nie była dobrym krokiem. Dlaczego?
To jedynie odroczenie terminu, a nie rozwiązanie problemu. Prędzej czy później wszyscy lekarze wykonujący zawód w Polsce będą musieli spełniać określone wymagania dotyczące kwalifikacji i znajomości języka. Wydłużenie czasu może pomóc części osób w dostosowaniu się do obowiązujących standardów, ale nie zmienia podstawowej zasady: wykonywanie zawodu lekarza wiąże się z ogromną odpowiedzialnością za zdrowie i życie pacjentów. Dlatego nie może być tu taryfy ulgowej ani wyjątków od standardów, które obowiązują wszystkich lekarzy pracujących w Polsce.
Jak duża jest skala problemu?
Według informacji przekazanych przez Naczelną Izbę Lekarską do tej pory wygaszono warunkowe prawa wykonywania zawodu ponad 200 lekarzom, a w wielu kolejnych przypadkach nadal trwają postępowania administracyjne.
Szacuje się, że problem może dotyczyć ok. 800–1000 lekarzy, którzy nie dostarczyli do izb lekarskich dokumentów potwierdzających znajomość języka polskiego na poziomie B1.
Jednocześnie według danych „Pulsu Medycyny” z uproszczonych procedur niewymagających znajomości języka polskiego korzysta obecnie w Polsce ponad 2300 lekarzy i ponad 1000 lekarzy dentystów.
Czy samorząd lekarski nie obawia się, że wygaszanie uprawnień doprowadzi do paraliżu systemu ochrony zdrowia?
Nie. Lekarze pracujący w uproszczonym trybie stanowią stosunkowo niewielki odsetek wszystkich medyków wykonujących zawód w Polsce. Placówki ochrony zdrowia powinny być w stanie dostosować organizację pracy do tych zmian.
Natomiast cała sytuacja pokazuje chaos legislacyjny i brak odpowiednio wczesnych działań ze strony resortu zdrowia. Zmiany dotyczące języka i zasad wykonywania zawodu były przewidywalne od dawna, a mimo to przez długi czas brakowało jasnych i jednolitych procedur.
Co zatem czeka lekarzy z Ukrainy w najbliższych latach?
Nie mogą już ubiegać się o warunkowe PWZ w Polsce, a wszystkie decyzje wydane w tym trybie wygasną najpóźniej 24 października 2029 r. Aby dalej pracować w Polsce, będą musieli przejść standardową ścieżkę uzyskiwania prawa wykonywania zawodu – czyli nostryfikację dyplomu, zaliczenie egzaminów i odbycie stażu albo uzyskanie zgody Ministerstwa Zdrowia na uznanie dotychczasowej pracy jako równoważnika stażu.