Nie masz konta? Zarejestruj się
fot. D. Lebiedzińska
Autor: Dorota Lebiedzińska
Izba lekarska nie musi być dla młodych lekarzy odległą instytucją, kojarzoną wyłącznie ze składkami i formalnościami. Może być miejscem, w którym mają realny wpływ na wykonywanie swojego zawodu. O tym, co skłoniło ich do zaangażowania, z jakimi wyzwaniami mierzą się dziś młodzi lekarze dentyści i jak chcieliby zmieniać samorząd w przyszłości, rozmawiam z Anną Prawdzik, Marcinem Gawędą i Marcinem Śmiechowiczem z Komisji ds. Lekarzy Dentystów ORL w Warszawie.
Dlaczego, jako młodzi lekarze dentyści, zdecydowaliście się zaangażować w działalność samorządu lekarskiego?
Marcin Śmiechowicz (M.Ś.): Przez całe studia słyszeliśmy o izbie lekarskiej i samorządzie zawodowym. Wiedzieliśmy, że po ich ukończeniu siłą rzeczy staniemy się jego członkami, ale długo wydawało nam się to czymś dość abstrakcyjnym – trochę jak urząd, do którego po prostu trzeba się zgłosić w określonej sprawie, np. po prawo wykonywania zawodu czy w związku ze stażem.
W pewnym momencie pojawiła się jednak możliwość bliższego kontaktu z izbą. Kilku naszych znajomych nawiązało współpracę z samorządem, a później zaczęło wykonywać dla niego pierwsze, niewielkie zadania. Dzięki temu mogliśmy zobaczyć, jak ta struktura działa od środka. Pojawiliśmy się również na posiedzeniach Komisji ds. Lekarzy Dentystów i zaczęliśmy poznawać mechanizmy, które w dużym stopniu wpływają na codzienne funkcjonowanie lekarzy.
Marcin Gawęda (M.G.): Dla mnie była to zresztą naturalna kontynuacja wcześniejszego zaangażowania. Na studiach działałem w strukturach parlamentu studentów, więc znałem już ideę samorządności. Zauważyłem wtedy, że wiele problemów, o których studenci rozmawiali między sobą, nigdy nie trafiało do osób, które mogły coś z nimi zrobić. Brakowało łącznika między głosem oddolnym a głosem sprawczym. Z podobnym nastawieniem wszedłem później w działalność samorządu lekarskiego.
Anna Prawdzik (A.P.): W moim przypadku ważnym impulsem był również moment życia, w którym się znalazłam. U progu macierzyństwa zaczęłam dostrzegać, jak wiele wyzwań wiąże się z łączeniem zawodu lekarza dentysty z macierzyństwem. Jednocześnie zetknęłam się z problemami, które wcześniej nie były dla mnie tak widoczne. Biorąc pod uwagę, że zdecydowaną większość grupy zawodowej lekarzy dentystów stanowią kobiety, problemy związane z formą zatrudnienia, urlopem macierzyńskim czy rodzicielskim są naprawdę istotne.
Później zaczęłam patrzeć szerzej. Zobaczyłam, że podobne bariery mogą dotyczyć także lekarzy z niepełnosprawnościami czy innych grup, które z różnych powodów napotykają ograniczenia w pełnym uczestnictwie w życiu zawodowym. To właśnie bardzo zainteresowało mnie w działalności samorządu – możliwość zauważania takich problemów, opisywania ich i szukania rozwiązań.
Czy przed rozpoczęciem działalności mieliście jakieś wyobrażenie o tym, czym właściwie zajmuje się samorząd?
M.Ś.: Pewne wyobrażenie mieliśmy, ale rzeczywistość okazała się dużo bardziej dynamiczna. Najbardziej zaskoczyło nas to, jak żywy jest samorząd i jak wiele spraw codziennie do niego trafia. Można odnieść wrażenie, że izba zajmuje się przede wszystkim sprawami formalnymi – prawem wykonywania zawodu, stażami czy różnego rodzaju procedurami. Tymczasem to tylko część jej działalności. Samorząd reaguje również na bieżące problemy środowiska, uczestniczy w debacie publicznej i podejmuje działania, które mają bezpośrednie przełożenie na wykonywanie naszego zawodu.
Zaskoczyło nas także to, jak wiele wsparcia samorząd może zaoferować lekarzom. Wciąż funkcjonuje stereotyp, że izba przede wszystkim pobiera składki i niewiele więcej. Tymczasem możliwości, inicjatywy i formy pomocy są znacznie szersze.
A.P.: Dla mnie również ważne było odkrycie, jak bardzo samorząd jest obecny w aktualnych sprawach środowiska. To nie jest struktura, która działa wyłącznie według raz ustalonego harmonogramu. Pojawiają się nowe wyzwania, problemy prawne, organizacyjne, społeczne czy wizerunkowe i samorząd musi na nie reagować.
Co właściwie daje młodemu lekarzowi dentyście obecność i aktywność w samorządzie?
M.G.: Przede wszystkim możliwość wpływania na problemy, które bezpośrednio nas dotyczą. Ostatnie wydarzenia bardzo dobrze pokazują, że decyzje i działania podejmowane na poziomie samorządu mogą mieć znaczenie dla całego środowiska.
Ale równie ważny jest dostęp do informacji. Żeby skutecznie działać, trzeba najpierw wiedzieć, z jakimi problemami mierzą się różne grupy lekarzy – młodzi, doświadczeni, osoby pod koniec kariery zawodowej czy lekarze pracujący w różnych formach zatrudnienia.
M.Ś.: Pojedynczy lekarz może znać swój problem. Samorząd pozwala zobaczyć skalę zjawiska i sprawdzić, ilu osób ono rzeczywiście dotyczy. Dzięki temu można nie tylko reagować, ale też szukać rozwiązań systemowych.
W przypadku lekarzy dentystów ma to szczególne znaczenie. Pracujemy często w dużym rozproszeniu – w małych gabinetach, kilkuosobowych zespołach czy indywidualnych praktykach. Trudno nam się komunikować i wspólnie wypracowywać stanowisko. Samorząd jest więc jednym z najważniejszych narzędzi, dzięki którym możemy mówić wspólnym głosem i wpływać na warunki wykonywania naszego zawodu.
Czy stomatolodzy rzeczywiście mają łatwiej niż lekarze innych specjalności? Mówi się, że większość pracuje prywatnie i ma większą niezależność.
M.Ś.: To tylko część obrazu. Lekarz dentysta prowadzący własną praktykę jest jednocześnie lekarzem i przedsiębiorcą. Musi zadbać o personel, wyposażenie, odpady medyczne, zaopatrzenie, kwestie prawne i organizacyjne. Odpowiada za wiele obszarów, którymi lekarz pracujący w szpitalu nie musi zajmować się osobiście.
Do tego dochodzą problemy związane ze specjalizacją. Stomatologia jest pod tym względem w trudnej sytuacji. Liczba miejsc specjalizacyjnych jest ograniczona, a wiele szkoleń, które pozwalają lekarzowi dentyście zapewnić pacjentom szerszy zakres leczenia, musi on finansować samodzielnie.
To ma również wymiar społeczny. Ograniczona liczba miejsc specjalizacyjnych i ograniczony dostęp do finansowania świadczeń wpływają przecież na dostęp pacjentów do specjalistycznego leczenia stomatologicznego.
A.P.: Warto też pamiętać o problemach związanych z łączeniem pracy zawodowej i życia prywatnego. Stomatologia jest zawodem, w którym wielu lekarzy prowadzi działalność na własny rachunek. Dotyczy to także młodych lekarzy dentystów, którzy często od razu po stażu podyplomowym zaczynają pełnić role lekarza i przedsiębiorcy. Dlatego potrzebujemy rozwiązań, które uwzględniają realne życie lekarzy i realia rynkowe, a nie tylko formalny model wykonywania zawodu.
Jednym z tematów, które pojawiają się w dyskusji o stomatologii, jest mapowanie potrzeb zdrowotnych. Jak patrzycie na pomysł ograniczania liczby gabinetów w określonych regionach?
M.G.: Sama informacja o tym, ilu pacjentów może przypadać na dany region, byłaby bardzo przydatna. Pozwalałaby przedsiębiorcy ocenić potencjał danego miejsca i zaplanować działalność. Problem zaczyna się wtedy, gdy informacja zamienia się w sztywną regulację ograniczającą możliwość otwarcia gabinetu. Pojawia się wtedy pytanie o ograniczenie swobody działalności gospodarczej. Trzeba też pamiętać, że geografia nie zawsze odpowiada rzeczywistemu rynkowi pacjentów. Możemy mieć trzy gabinety stojące obok siebie, ale każdy z nich może mieć zupełnie inną grupę pacjentów, przyjeżdżających z różnych części miasta czy nawet spoza niego.
M.Ś.: Z perspektywy młodych lekarzy dodatkowym zagrożeniem byłoby ograniczenie możliwości wejścia na rynek. Jeżeli nie będzie można otwierać nowych praktyk, istniejące, większe podmioty mogą zyskać jeszcze silniejszą pozycję. W konsekwencji mogą zacząć dyktować warunki lekarzom, którzy dopiero rozpoczynają karierę.
Czy w samorządzie jest miejsce na nowe pomysły młodych lekarzy?
A.P.: Zdecydowanie tak. Samorząd jest miejscem dla ludzi, którzy chcą coś zrobić i mają pomysł. Trzeba jednak pamiętać, że działalność samorządowa jest w dużej mierze działalnością społeczną. Sam pomysł nie wystarczy – trzeba poświęcić czas i wziąć odpowiedzialność za jego realizację. Jeżeli ktoś ma pomysł, energię i czas, izba daje naprawdę duże możliwości działania na rzecz środowiska i wprowadzania zmian.
M.G.: Widać to zresztą po liczbie młodych dentystów, którzy angażują się w działalność izby. Jeszcze kilka lat temu takich osób było bardzo niewiele. Dzisiaj jest ich zdecydowanie więcej. To pokazuje, że pomysły młodych lekarzy znajdują przestrzeń do realizacji. Im więcej osób będzie się angażowało, tym większy będzie potencjał samorządu.
Jak wyobrażacie sobie samorząd lekarski za 10–15 lat?
M.Ś.: Mamy nadzieję, że będzie jeszcze bardziej otwarty i że będzie w nim coraz więcej młodych lekarzy. Widzimy już, że liczba osób angażujących się w działalność samorządową rośnie. To dobry sygnał. Chcielibyśmy przede wszystkim, żeby więcej lekarzy dentystów utożsamiało się z samorządem i traktowało go jako swoją reprezentację. Nie jako instytucję, która tylko pobiera składki, ale jako miejsce, do którego można przyjść z problemem i otrzymać pomoc, wsparcie albo reprezentację. Jeżeli lekarze będą czuli, że izba jest naprawdę ich, łatwiej będzie również budować zaangażowanie w jej działalność.
A.P.: Myślę, że ważne będzie także szukanie nowych sposobów komunikacji. Młodzi lekarze funkcjonują dzisiaj w zupełnie innym środowisku informacyjnym niż wcześniejsze pokolenia. Media społecznościowe, obecność na uczelniach, wydarzeniach dla stażystów czy bezpośrednie spotkania mogą być bardzo skutecznymi sposobami docierania do młodego środowiska.
Najlepszą zachętą może być pokazanie konkretnego, działającego projektu. Jeżeli młody lekarz zobaczy, że jego kolega z uczelni coś stworzył, że można mieć pomysł i rzeczywiście go zrealizować, łatwiej pomyśli: Ja też mogę spróbować.
Co powiedzielibyście młodszym kolegom, którzy zastanawiają się, czy zaangażować się w działalność samorządu?
A.P.: Powiedziałabym przede wszystkim: warto spróbować. Nie trzeba od razu angażować się na 100 proc. Można przyjść, zobaczyć, czym zajmuje się izba, poznać ludzi i znaleźć obszar, który jest dla nas interesujący.
M.Ś.: W samorządzie jest naprawdę dużo możliwości. Można działać przy problemach zawodowych, ale też angażować się w sport, kulturę, współpracę międzynarodową czy inne inicjatywy. Dla części osób samorząd jest również po prostu miejscem spotkania z innymi lekarzami. Mamy wspólne wydarzenia, olimpiady sportowe, inicjatywy kulturalne czy spotkania integracyjne.
M.G.: Nie każdy musi zajmować się legislacją czy polityką zdrowotną. Ważne jest znalezienie takiej przestrzeni, w której możemy wykorzystać własne zainteresowania i jednocześnie zrobić coś dla środowiska.
Na koniec – jednym zdaniem: dlaczego warto być aktywnym w samorządzie lekarskim?
M.G.: Warto być aktywnym, żeby mieć wpływ na to, jak wygląda nasz zawód, i żeby móc go wspólnie ulepszać.
A.P.: Warto, ponieważ łączy nas coś więcej niż ukończenie podobnych studiów. Wszyscy należymy do jednej grupy zawodowej, mierzymy się z podobnymi problemami i każdego dnia stajemy naprzeciwko pacjenta. Łączy nas etyka lekarska i pewien sposób funkcjonowania w społeczeństwie. Samorząd daje nam przestrzeń, żeby tę wspólnotę budować, rozwijać i działać razem.
M.Ś.: A poza tym samorząd daje możliwość realizowania własnych pomysłów i zainteresowań. Jeżeli ktoś chce działać – możliwości naprawdę jest wiele.