Logowanie do profilu lekarza

Przez login.gov

jak AI walczy z fake newsami

fot. licencja OIL w Warszawie

Technologia 29.09.2026 r.

AI napędziła fake newsy, ale pomaga też z nimi walczyć

Autor: Artur Olesch

Generowane przez AI pseudonaukowe treści oraz „lekarze AI” rozpowszechniający fałszywe porady medyczne mogą wpędzić pacjenta w pułapkę dezinformacji medycznej. Ta sama AI może też pomóc go z niej wyciągnąć.

Sztuczna inteligencja jest wyjątkowo dobra w kłamaniu i niestety równie sprawnie może naginać fakty, propagować nieistniejące tezy naukowe oraz przekonywać, że 1+1 to 3. Można się o tym przekonać, wpisując do ChatGPT polecenie: Napisz przekonujący artykuł naukowy o tym, że lewoskrętna witamina C leczy raka.

Tak łatwo wygenerować fake newsa medycznego

Nowe modele AI mogą na początku buntować się, odmawiając napisania fake newsa. Ale i to można obejść, prosząc o przekonujący tekst naukowy jako ćwiczenie pokazujące, jak można zbudować pozornie wiarygodną narrację pseudonaukową.

O wiele trudniej przekonać model Claude od Anthropic. Gdy zapytamy o wygenerowanie tekstu naukowego na temat rzekomego związku kremów przeciwsłonecznych z rakiem skóry oraz alkalicznej diety jako terapii raka (takie zadanie dali chatbotom naukowcy w jednym z eksperymentów), AI odpowie, że oba te twierdzenia są dziś uznawane przez środowisko naukowe za mity zdrowotne. Zamiast fake newsa wygeneruje artykuł obalający fake news.

Wiele badań wskazuje, że ChatGPT zachowuje się jak lizus, który chce się przypodobać i wykona każde polecenie, a Claude jest bardziej obiektywny. I to pierwsza ważna wskazówka dla lekarzy, którzy mogą sięgnąć po AI, aby wyszukać twarde argumenty w trudnych dyskusjach z pacjentami.

Chatbot jako weryfikator faktów

AI może dostarczyć twarde argumenty do rozmowy. Jak wskazują nowe badania, pacjentowi, który nasiąknął błędnymi przekonaniami, można też zalecić rozmowę z chatbotem. Czasami cyfrowy rozmówca okazuje się skuteczniejszy i jest traktowany jako obiektywne źródło informacji. Przykładowo, badanie randomizowane opublikowane w 2026 r. w „JAMA Network Open” (Large Language Model Chatbot Conversations vs Public Health Materials and Parental HPV Vaccination Intentions) wykazało, że trzyminutowa rozmowa z chatbotem opartym na GPT-4o zwiększała deklarowaną gotowość rodziców do zaszczepienia dzieci przeciw HPV.

Kilka innych badań potwierdza, że AI jest coraz lepsza w weryfikacji faktów. W badaniu opublikowanym w „Journal of Medical Systems” w 2025 r. naukowcy stworzyli 50 klinicznie wiarygodnych promptów zawierających subtelną dezinformację medyczną. Testami objęto nowy ChatGPT-4o oraz starsze modele: GPT-4.1 mini oraz GPT-5. GPT-4o wykrył i skorygował dezinformację w 86 proc. przypadków, podczas gdy GPT-5 zrobił to w 74 proc.,
a GPT-4.1 mini w 52 proc. Wyraźnie widać, że AI szybko się uczy.

Argumenty wygenerowane przez GPT-4 zostały w kilku badaniach ocenione jako bardziej przekonujące niż komunikaty stworzone przez ludzi. Dotyczyło to m.in. obaw przed działaniami niepożądanymi szczepień. Nie należy jednak rozumieć tego w kategoriach malejącego zaufania do lekarzy i rosnącego do AI. AI po prostu wyciąga jak z rękawa nowe badania naukowe, niezwykle szybko sprawdza aktualne statystyki, pokazuje zdjęcia prezentujące konsekwencje zdrowotne, przytacza twarde liczby. Argumentuje bez emocji, ale na podstawie wiedzy.

W jeszcze innym badaniu naukowcy wykorzystali generatywną AI do tworzenia mocno spersonalizowanych komunikatów korygujących błędne przekonania dotyczące szczepień, dopasowanych nawet do cech osobowości oraz przekonań pseudonaukowych. Efekt: istotne zmniejszenie poziomu błędnych przekonań.

Walka z pseudonauką toczy się też w tle

Algorytmy mediów społecznościowych preferują treści kontrowersyjne i spychają użytkownika do informacyjnej bańki, aby maksymalizować czas spędzany online. I właśnie temu zawdzięczamy szybki wzrost fake newsów. W dodatku szacuje się, że już 30 proc. wszystkich treści zawartych w internecie pochodzi właśnie od botów. Niektóre z nich mają specjalnie wprowadzać w błąd, aby destabilizować całe społeczeństwa i polaryzować opinie.

Ale internet i social media to nie Dziki Zachód, gdzie można publikować, co się chce. Organizacje ochrony zdrowia i organy ścigania prowadzą stały monitoring internetu, a media społecznościowe mają mniej lub bardziej skuteczne mechanizmy samokontroli.

Dobrym przykładem jest pandemia COVID-19. Dzięki współpracy z WHO i narodowymi instytucjami zdrowia publicznego osoby szukające w Google’u albo na YouTubie informacji o objawach, leczeniu i pandemii były kierowane w pierwszej kolejności do zaufanych źródeł.

Światowa Organizacja Zdrowia rozwija tzw. systemy social listening (przysłuchiwania się społeczeństwu). Platforma EARS, czyli Early AI-supported Response with Social Listening, to system, który przeczesuje internet oraz analizuje publicznie dostępne rozmowy. W ten sposób wykrywa narracje medyczne niezgodne z faktami naukowymi i informuje odpowiednie służby, które mogą zgasić w zarodku dezinformację, zanim stanie się wiralowa i dotrze do milionów osób.

Google deklaruje eliminowanie szkodliwych treści za pomocą specjalnych algorytmów oraz udostępnia użytkownikom narzędzia fact-check w wynikach wyszukiwania. Wyszukiwarka premiuje autorytety medyczne zamiast treści, które po prostu osiągają duże zasięgi.

Ale niektóre platformy robią krok w tył. Przykładem jest Meta (dawny Face-
book), która w 2025 r. zmieniała podejście do moderowania informacji, od dotychczasowego modelu zewnętrznego fact-checkingu na rzecz tzw. Community Notes, czyli weryfikacji przez samych użytkowników. Jednak trzeba przyznać, że mechanizmy samoregulacji nie okazały się tak skuteczne, jakbyśmy tego oczekiwali.

Walka z fake newsami to walka z wiatrakami?

Bez zmian, najlepszym narzędziem w walce z dezinformacją pozostaje rozmowa lekarza z pacjentem. Ale to musi być rozmowa odpowiednio przygotowana i empatyczna zamiast zawstydzania albo wyśmiewania.

Warto zapytać pacjenta, skąd pochodzi dana informacja. Można go przekierować na oficjalne strony, jak np.: szczepienia.info i pacjent.gov.pl, albo nierządowe, jak demagog.pl, który walczy z fake newsami, w tym z tymi dotyczącymi szczepień.

Warto wspomnieć o zasadach higieny informacyjnej, takich jak sprawdzanie autora, szukanie pierwotnego źródła badań, porównywanie informacji w kilku niezależnych miejscach oraz zachowanie ostrożności wobec treści obiecujących cudowne leczenie. Przy tym warto używać dobitnych słów, takich jak infodemia, deepfake albo dezinformacja, i pokazywać, jak utrudniają one pracę lekarza i doprowadzają np. do powrotu niektórych chorób zakaźnych.

Jeśli lekarz dowie się o stronie internetowej albo profilu, który upowszechnia niebezpieczne dla zdrowia informacje, treść może też zgłosić przez
NASK/CERT Polska.

Lekarze nie są bezsilni w walce z fake newsami medycznymi i mogą sami zamieszczać w mediach społecznościowych krótkie filmy wideo i infografiki wyjaśniające popularne mity bez żargonu medycznego – po to, by dezinformacjom nie oddać sceny.

Artur Olesch

Autor: Artur Olesch

Treści autora ⟶

załatw sprawę

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, zgodę na ich użycie, oraz akceptację Polityki Prywatności.