Nie masz konta? Zarejestruj się
fot. licencja OIL w Warszawie
Autor: Artur Olesch
1 stycznia ruszyła Centralna e-Rejestracja (CeR), obejmująca rejestrację na pierwszorazową wizytę u kardiologa oraz dwa świadczenia profilaktyki – mammografię i cytologię. Ministerstwo Zdrowia jest zadowolone z pierwszych efektów, ale placówki zdrowia wskazują na kilka problemów.
Wdrażanie Centralnej e-Rejestracji rozpoczęło się pilotażem rozpoczętym jeszcze w sierpniu 2024 r. i zakończonym 31 grudnia 2025 r. Przystąpiła do niego jedna trzecia wszystkich świadczeniodawców realizujących trzy pierwsze usługi włączone do CeR.
Choć można było liczyć na spore bonusy finansowe, zainteresowanie pilotażem było mniejsze, niż Ministerstwo Zdrowia zakładało. Pilotaż był jedyną szansą, aby uzyskać wsparcie finansowe. Od 1 stycznia br. koszty wdrożenia CeR leżą po stronie placówek zdrowia.
Po pierwszych trzech tygodniach pełnego działania CeR w systemie odnotowano blisko 2 788 145 wizyt. Zdecydowana większość dotyczyła kardiologii (2 201 915). Do 19 stycznia 2026 r. do CeR podłączyły się 983 placówki z 2887 realizujących wspomniane trzy świadczenia, czyli 34 proc. Z Centralnej e-Rejestracji skorzystało już 2 mln pacjentów.
Pozytywnym sygnałem jest spadek liczby wizyt, które nie doszły do skutku. W pierwszych tygodniach działania CeR tylko kilkanaście wizyt umówionych online nie zostało zrealizowanych. Pacjenci anulowali ponad 305 tys. terminów, z czego najwięcej, bo 16,41 proc., przez SMS. 6,77 proc. pacjentów zrobiło to przez IKP. Czy to znak, że centralna rejestracja ogranicza zjawisko no-show? Za wcześnie na wnioski. 2,7 mln wizyt to niewiele. Brakuje też danych porównawczych do obiektywnej oceny skali no-shows przed i po wdrożeniu CeR.
Po trzech tygodniach wszyscy pacjenci przesunięci do poczekalni, gdzie czekają na wolny termin, to ci zapisujący się do kardiologa (65 765 terminów). Na cytologię i mammografię terminy dostępne są od ręki. Start systemu dobrze ocenia Centrum e-Zdrowia. Jego rzecznik Tomasz Kulas powiedział, że przeważają opinie typu nareszcie, na to właśnie czekaliśmy. Wielu pacjentów, którzy odbijają się od placówki przy próbie tradycyjnego umówienia wizyty, często przez CeR znajduje wolny termin w przychodni położonej kilka kilometrów dalej.
– Obserwujemy zwiększoną liczbę instalacji aplikacji mojeIKP, która – co potwierdziły także badania na sporej liczbie osób korzystających z Centralnej e-Rejestracji – oceniana jest jako najwygodniejszy sposób znajdowania i umawiania badań i wizyt – mówi dla „Pulsu” Tomasz Kulas.
Ale są i tacy, którzy nie wiedzą, jak funkcjonują zapisy na nowych zasadach albo co oznacza wpisanie do tzw. poczekalni.
– Trzeba dokładniej tłumaczyć pacjentom, jak działa poczekalnia w Centralnej e-Rejestracji i jakie przynosi korzyści, w tym automatyczne pilnowanie kolejki, automatyczne zapisanie z pełną możliwością odrzucenia lub zmiany proponowanego terminu, a przede wszystkim – realną szansę na szybszy termin wizyty – mówi rzecznik CeZ.
Ministerstwo Zdrowia i Centrum e-Zdrowia przypominają, że cały czas organizują szkolenia dla personelu medycznego. Jednocześnie trwa kampania informacyjno-promocyjna skierowana do pacjentów.
Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Zdrowia z 22 grudnia 2025 r. w sprawie centralnej elektronicznej rejestracji CeR objęła od 1 stycznia 2026 r. placówki świadczące usługi specjalistyczne finansowane w ramach umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia na:
Przez system przechodzą wyłącznie zapisy na wizyty pierwszorazowe. Terminy na kontynuację leczenia umawiane są bezpośrednio w placówce zgodnie z dotychczasowymi zasadami.
Do 1 czerwca 2026 r. wszystkie placówki świadczące wspomniane trzy zakresy usług będą musiały przekazać do CeR swoje harmonogramy przyjęć. Od 1 lipca 2026 r. każda wizyta musi być umawiana centralnie. NFZ zapowiada, że będzie refundował wyłącznie te świadczenia, które zostały umówione za pośrednictwem Centralnej e-Rejestracji. Brak integracji z CeR oznacza w praktyce ryzyko wstrzymania płatności.
Od 1 sierpnia 2026 r. do CeR wchodzi kolejnych dziewięć usług: choroby naczyń, choroby zakaźne, endokrynologia, hepatologia, immunologia, mukowiscydoza, nefrologia, neonatologia, pulmonologia. Do 1 stycznia 2027 r. dla tych usług podmioty muszą udostępnić harmonogramy, a od 1 lutego 2027 r. CeR stanie się obowiązkowa. Od 31 grudnia 2029 r. wszystkie usługi w ramach ambulatoryjnej opieki specjalistycznej mają już być umawiane przez CeR.
Pacjenci mogą się umawiać przez Centralną e-Rejestrację przez Internetowe Konto Pacjenta (IKP), aplikację mojeIKP, telefonicznie albo bezpośrednio w placówce medycznej. W przypadku braku wolnego terminu trafiają do poczekalni, a pierwszy wolny termin zostanie im przydzielony według wybranych kryteriów wyszukiwania. Pacjent otrzymuje przypomnienie SMS lub e-mailem przed wizytą z możliwością łatwego odwołania terminu (można to zrobić wszystkimi kanałami do umawiania wizyt). Do końca czerwca 2026 r. ze środków KPO ma zostać wdrożony chatbot AI – asystent głosowy, który zadzwoni do pacjenta i przypomni o zbliżającym się terminie.
Umawianie wizyt w CeR odbywa się przez system gabinetowy zintegrowany z CeR przez dostawcę IT. Z rozmów z podmiotami, które jako pierwsze przystąpiły do pilotażu, wynika, że synchronizacja z CeR nie jest trudna, a większym wyzwaniem jest przeorganizowanie terminarza wizyt oraz informowanie pacjentów o nowych zasadach rejestracji.
CeR wymaga jasnego podziału na wizyty pierwszorazowe i kolejne oraz rozróżnienia przypadków pilnych i stabilnych. Nie można, jak to czasami praktykowano, umawiać dwóch pacjentów w jednym slocie. I właśnie zmiana organizacyjna wymaga czasu, bo każdy podmiot przez lata wyrobił sobie własny sposób planowania wizyt. Od strony technicznej najpierw trzeba skonfigurować połączenie z platformą P1 i zweryfikować poprawność przekazywanych danych w aplikacji AP-KOLCE. Ten element najlepiej scedować na dostawców systemu IT, którzy mają już gotowe instrukcje postępowania. Wiele osób zwraca uwagę na konieczność prawidłowego zapisywania numerów telefonów komórkowych pacjentów, bo to na nie będzie przychodzić SMS z potwierdzeniem.
Od czasu uruchomienia CeR pojawiły się też głosy, że pacjenci często proszą w rejestracji placówki, w której korzystają z wizyt POZ, o umówienie wizyty specjalistycznej w innym podmiocie. A to oznacza dodatkową pracę dla personelu.
Z perspektywy pacjenta CeR oznacza przede wszystkim możliwość zapisania się na usługi specjalistyczne przez system centralny. Nie trzeba już chodzić i dzwonić od przychodni do przychodni. Zamiast tego pacjent widzi wszystkie wolne terminy w swojej okolicy i może wybrać placówkę, która zaoferuje mu najszybszy termin, nawet jeśli wizyta będzie wymagała dłuższego dojazdu.
Jeśli pacjent nie znajdzie wolnego terminu w ciągu 40 dni, może zapisać się do poczekalni, która automatycznie przydzieli wizytę, gdy pojawi się wolne miejsce odpowiadające podanym przez pacjenta kryteriom. System jednak nie podaje szacunkowego czasu oczekiwania, co u części pacjentów wzbudza niepewność. Placówki zdrowia zwracają uwagę, że pacjenci często wielokrotnie dzwonią, pytając, czy termin już się pojawił. Taka informacja jest przesyłana bezpośrednio do pacjenta e-mailem, SMS oraz pojawia się na IKP.
Celem wprowadzenia CeR było skrócenie kolejek. Obecnie pacjenci często odchodzą z kwitkiem, kiedy w najbliższej placówce trzeba czekać miesiącami na wizytę u kardiologa. Tymczasem często się zdarza tak, że inna placówka w okolicy ma wolne terminy. Do tego centralny system ma – dzięki przypomnieniom – minimalizować liczbę osób, które nie pojawiają się na wizycie bez jej odwołania (no-shows). A jeśli termin zostanie odwołany, na wolne miejsce wskakuje osoba z poczekalni. Pacjent, który nie wykorzystał terminu, musi umówić się jeszcze raz, ustawiając się wirtualnie na końcu kolejki.
Czy dzięki CeR pacjenci nie będą już musieli czekać miesiącami na termin do specjalisty, co jest jedną z głównych bolączek systemu zdrowia? Wszystko będzie zależeć od edukacji pacjentów. Placówki podkreślają, że CeR nie rozwiązuje problemu ograniczonej liczby specjalistów i nawet jeśli chory otrzyma pierwszorazową wizytę szybciej, to na kolejne będzie musiał już czekać jak poprzednio.
Po latach debat i pomysłów na skracanie kolejek w końcu pojawiło się jakieś rozwiązanie. Na efekty trzeba będzie poczekać jeszcze kilka miesięcy, i to mimo obiecujących danych z pierwszych trzech tygodni. Na razie panuje ostrożny optymizm.