Nie masz konta? Zarejestruj się
fot. SHVETS production / Pexels
Autor: Artur Olesch
Dane pokazują, że aż 97 proc. Polaków ma smartfona, a już ponad 4 mln ma na nim mojeIKP. Z kolei miliony innych obywateli posługują się aplikacjami mobilnymi, które pomagają dobrze się odżywiać, motywują do sportu, ułatwiają kontakt z placówką medyczną i życie z chorobą przewlekłą. Co oferują „cyfrowe terapeutyki”, jak wybrać bezpieczne aplikacje dla pacjentów i korzystać z nich w codziennej pracy?
Według ostatnich szacunków istnieje ok. 400 tys. aplikacji mobilnych w kategorii „zdrowie i fitness”. Pomagają lekarzom sprawdzić elektroniczną kartotekę pacjenta, wyszukać najlepszy lek i zweryfikować jego dostępność w okolicznej aptece, a nawet uzyskać dostęp do systemów wspomagających podejmowanie decyzji klinicznych. Z kolei pacjenci najczęściej korzystają z aplikacji pomagających trenować, układających zdrowe diety; do umawiania wizyt online albo kontroli parametrów zdrowia w chorobach przewlekłych. Jak pomóc pacjentowi wybrać najlepsze rozwiązanie mobilne i ułatwić sobie pracę?
Największe firmy IT w Polsce oferują system gabinetowy w wersji mobilnej do obsługi na tablecie albo smartfonie, zintegrowany z systemem centralnym. W założeniu ma pomagać w pracy mobilnej, zwłaszcza podczas wizyt domowych. Obejmuje większość opcji potrzebnych podczas standardowej wizyty, jak gromadzenie i wgląd do e-dokumentacji pacjenta, wystawienie e-skierowania/e-recepty, umówienie wizyty w e-terminarzu. Sporo lekarzy preferuje wersje mobilne nawet podczas wizyty w gabinecie, bo są okrojone i prostsze w obsłudze – wynika to z o wiele nowszego designu w porównaniu z często rozbudowywanymi od lat 90. systemami na komputery stacjonarne. Do tego mają kilka dodatków: możliwość bezpośredniej komunikacji z pacjentem albo przeprowadzenia bezpiecznych telekonsultacji. Jeszcze lepiej, jeśli pacjent ma aplikację tego samego dostawcy IT zintegrowaną z systemem gabinetowym. Może wtedy otrzymywać np. e-recepty i informację o dawkowaniu automatycznie na swój telefon albo notować objawy choroby i wyniki własnych pomiarów (np. ciśnienia krwi), do których od razu ma dostęp lekarz.
Jest też cała lista aplikacji oferujących podpowiedzi diagnostyczne (np. drzewka decyzyjne przy diagnozie), do automatycznego obliczania wskaźników (np. BMI, CHA₂DS₂VASc, GFR, skale oceny depresji czy bólu) oraz bardziej zaawansowane do podejmowania decyzji klinicznych (Clinical Decision Support Systems, CDSS). Te ostatnie ułatwiają przegląd nowych badań naukowych przy podejmowaniu decyzji diagnostyczno- terapeutycznych. Są też apki z bazami leków (choć z tych łatwiej korzystać w ramach mobilnych wersji systemów gabinetowych) albo z modelami graficznymi anatomii człowieka i procedur medycznych, z pomocą których lekarz może tłumaczyć pacjentowi specyfikę choroby albo planowane zabiegi.
W 2026 r. Centrum e-Zdrowia zapowiada narzędzie bezpiecznego komunikatora dla lekarzy przeznaczonego do konsultacji z innymi specjalistami. Na razie nie znamy jednak szczegółów tego interesującego projektu.
Są dwie aplikacje, które lekarz może rekomendować pacjentom bez obaw: mojeIKP oraz aplikacja dla pacjenta producenta systemu IT wdrożonego w placówce zdrowia. Ta pierwsza to rozwiązanie Ministerstwa Zdrowia dające dostęp do kartoteki medycznej, pomagające odbierać e-recepty, a wkrótce umówić się do lekarza specjalisty przez centralną e-Rejestrację. Druga to apka dla pacjenta, końcówka systemu gabinetowego ułatwiająca komunikację z pacjentem. Oprócz wspomnianych dzienniczków pacjenta i telewizyt oferują też przypomnienia o wizytach, zmniejszając odsetek tzw. no-shows.
W wyborze zaufanych aplikacji miał też pomóc uruchomiony w styczniu 2023 r. tzw. Portfel Aplikacji Zdrowotnych, do którego miały trafiać zweryfikowane przez Ministerstwo Zdrowia – pod względem bezpieczeństwa i korzyści dla pacjenta – aplikacje. Niestety, zaraz po hucznej premierze PAZ popadł w niepamięć i dziś znajdują się tam zaledwie dwie apki. Podobnie jak dwie aplikacje przygotowane przez NFZ: Moje Zdrowie+ (profilaktyka, odżywianie, kontrola parametrów zdrowia) i Moje Fizjo+ (porady fizjoterapeutów na ból kręgosłupa). Ostatnio były one aktualizowane w 2023 r., a oceny użytkowników są negatywne.
W morzu apek dostępnych na rynku można wyłowić świetne rozwiązania, które znacznie pomagają pacjentom, zwłaszcza w profilaktyce i zarządzaniu zdrowiem. Tylko niewielki procent to rozwiązania posiadające klasę bezpieczeństwa zgodnie z europejskim prawem regulującym urządzenia medyczne w UE (MDR, Medical Devices Regulation). Nie powinno być to jednak argumentem do pomijania rozwiązań m-zdrowia w praktyce lekarskiej – wiele z nich pomaga pacjentom zmotywować się do aktywności fizycznej, regularnego mierzenia parametrów zdrowia albo zmiany zachowań, wspierając proces powrotu do zdrowia oraz zapobiegając rozwojowi choroby.
Stąd też największe nadzieje wiąże się z aplikacjami dla osób chorych przewlekle, np. na cukrzycę, lekką depresję czy nadciśnienie. Pozwalają one notować wyniki pomiarów ciśnienia krwi, nastrój, aktywność fizyczną i inne dane. Na podstawie zebranych przez pacjenta danych lekarz może sprawdzić szczegółowe statystyki, np. zmianę poziomu glikemii w ostatnim kwartale w powiązaniu ze spożywanymi posiłkami i dawkami insuliny i w ten sposób zalecić zmianę diety i modyfikację stylu życia. Takie aplikacje mają też ważne funkcje edukacyjne i psychologiczne – pacjent angażuje się w proces leczenia i czuje, że odzyskuje częściową kontrolę nad chorobą. W przypadku osób zmagających się ze stresem i zmianami nastroju pomocą mogą być aplikacje relaksacyjne i typu mindfulness, oferujące szybkie sesje uspokajające, ćwiczenia oddechowe i interaktywne programy wzmocnienia zdrowia emocjonalnego albo pomagające zasnąć. W krajach UE (Francji, Belgii i Niemczech), tego typu aplikacje, których skuteczność i bezpieczeństwo zostały potwierdzone badaniami klinicznymi, uzyskują tzw. status cyfrowej terapii (Digital Therapeutics, DTx), są stosowane pod nadzorem lekarza i refundowane przez ubezpieczycieli zdrowotnych. Wiele z nich ma zawarte elementy terapii kognitywno-behawioralnej, a więc ich działanie opiera się na sprawdzonych metodach medycyny.
Kolejnym obszarem są aplikacje do monitorowania parametrów życiowych. Smartwatche i opaski fitness potrafią mierzyć tętno, jakość snu czy saturację krwi. Najnowsze modele posiadają nawet funkcje pomiaru EKG i wstępnego wykrywania migotania przedsionków lub innych arytmii. Dzięki temu pacjenci mogą w czasie rzeczywistym obserwować swoje własne zdrowie i w razie niepokojących odczytów skonsultować się z lekarzem. Najnowsze inteligentne zegarki mogą już nawet ostrzegać o podejrzeniu nadciśnienia, sugerując użytkownikowi regularny pomiar ciśnienia certyfikowanym ciśnieniomierzem i konsultację lekarską. Ale trzeba też pamiętać, że o ile smartwatch czasami naprowadzi na niewykrytą wcześniej chorobę, o tyle zdarzają się też fałszywie pozytywne wyniki pomiarów, generujące niepotrzebne wizyty u lekarza i niepokój u pacjenta.
Do tego dochodzi też cała lista aplikacji ułatwiających trening w domu, dla biegaczy, dla osób jeżdżących na rowerze, które mogą być świetnym narzędziem podtrzymującym motywację do aktywności fizycznej.
Rynek aplikacji mobilnych szybko rośnie. Trudno więc oczekiwać, by lekarz znał konkretne rozwiązania. Ale może pomóc pacjentowi, który szuka takiej formy wsparcia, i zachęcać chorego – zwłaszcza takiego, który chętnie korzysta z nowych technologii – do sięgnięcia po narzędzia cyfrowe.
Ale jest też kilka bazowych zasad: po pierwsze, jeśli pacjent przynosi wyniki pomiarów ciśnienia z ostatniego miesiąca w aplikacji, trzeba zapytać o źródło danych. Wiele aplikacji to rozwiązania lifestylowe, a nie medyczne, dlatego nie gwarantują dokładności wyników. Z drugiej strony, mimo że nie mogą stanowić podstawy do podejmowania decyzji medycznych, czasami nawet nieprecyzyjne wyniki pomagają zidentyfikować długookresowe trendy. Jeśli już pacjent gromadzi pomiary glikemii w aplikacji, należy poprosić go o przyniesienie wydruku albo eksport do łatwego do odczytu formatu oraz poinformować o ograniczeniach smartwatchów. Warto też sprawdzić, kto stoi za aplikacją – jeśli to ośrodek medyczny, firma farmaceutyczna lub uniwersytet, można oczekiwać wyższej jakości rozwiązania. Czasami konieczne jest wyczulenie nieświadomych pacjentów na kwestie opłat za aplikacje – za te bezpłatne często płaci się danymi. A czasami gromadzone dane to wrażliwe dane medyczne.
To niemożliwe, aby lekarz za każdym razem sprawdzał, na ile aplikacja jest bezpieczna pod względem gromadzenia i przetwarzania danych, czy jest zgodna z RODO, stosuje pseudonimizację i szyfrowanie danych albo czy czasami nie przetwarza danych do celów wtórnych bez zgody użytkownika. Wymagałoby to przejrzenia polityki prywatności. Dlatego to pacjent musi samodzielnie zdecydować – także na podstawie wskazówek lekarza – czy dana aplikacja jest zaufana i bezpieczna.
Prawda jest taka, że większość aplikacji mobilnych to nie urządzenia medyczne. Wyłącznie apki o poważnych zastosowaniach medycznych, czyli wysokim ryzyku (np. mogące wpływać na proces leczenia), muszą mieć znak CE, czyli spełniać wymagania regulacji UE o urządzeniach medycznych. Cała reszta to aplikacje lifestylowe o niskim ryzyku stosowania (przykładowo, aplikacja mindfulness do relaksacyjnych ćwiczeń oddechowych).
Nie jest natomiast prawdą, że świat zdrowotnych aplikacji to zupełnie nieuregulowany rynek. On reguluje się po części sam i sukces odnoszą dzisiaj tylko te apki, które mają w sklepach z aplikacjami najlepsze rekomendacje i są tworzone we współpracy z lekarzami oraz naukowcami.
Lekarz nie musi się znać na nowych technologiach. Nie ma czasu na studiowanie poziomu bezpieczeństwa danych i weryfikację skuteczności aplikacji. Nie może też polecać konkretnego rozwiązania niebędącego urządzeniem medycznym. Ale może wspierać pacjentów, którzy urządzenia cyfrowe chcą wykorzystać w swojej terapii.