Nie masz konta? Zarejestruj się
Choć cyfryzacja ochrony zdrowia ma usprawniać system i poprawiać dostęp do danych, w praktyce często oznacza dla lekarzy więcej obowiązków administracyjnych. Jak podkreśla Artur Drobniak w rozmowie z PolitykaZdrowotna.com, kluczowe jest takie projektowanie rozwiązań, by realnie wspierały pracę medyków, a nie ją komplikowały. Bez interoperacyjności systemów, odpowiedniego finansowania i uwzględnienia perspektywy użytkowników cyfrowa transformacja może nie przynieść oczekiwanych efektów dla pacjentów i personelu.
PolitykaZdrowotna.com: Rząd niedawno przyjął projekt nowelizacji ustawy o e-zdrowiu, który ma przyspieszyć rozwój e-zdrowia w Polsce. Czy z perspektywy lekarza i prezesa samorządu lekarskiego widzi pan w tych zmianach rzeczywisty przełom, czy raczej potrzebny, ale dopiero pierwszy krok? Co musi się wydarzyć, aby cyfryzacja nie skończyła się na zapisach ustawowych?
Dr n. med. Artur Drobniak: Słusznie pani powiedziała, że to pierwszy krok. Projekt nowelizacji, który rząd przyjął w kwietniu, wnosi do ustawy kilka rzeczy, na które jako środowisko lekarskie czekaliśmy latami. Między innymi rozbudowę systemu zdrowia o e-Konsylium, System Domowej Opieki Medycznej czy wreszcie wprowadzenie Skróconej Karty Zdrowia Pacjenta. Zauważalne jest też to, że to pierwszy krok w legislacji takiego otwarcia drogi prawnej dla zastosowania algorytmów wykorzystujących sztuczną inteligencję w procesie diagnostycznym.
To są zmiany strukturalne. Ich waga polega nie tylko na katalogowaniu nowych narzędzi, ale na tym, że zostają one wpięte w jedną przestrzeń prawną regulującą prawa pacjenta, dokumentację medyczną i rozliczenia z NFZ. Natomiast ustawa stwarza tylko ramy. O realnym przełomie będziemy mogli mówić wtedy, kiedy zostaną spełnione trzy warunki: interoperacyjność systemów, stabilne finansowanie wdrożeń i szeroka edukacja lekarzy oraz pacjentów. Dziś, mimo ustawy i komunikatów, w gabinecie zmienia się niewiele.
PolitykaZdrowotna.com: W debacie publicznej dużo mówi się dziś o sztucznej inteligencji w diagnostyce – analizie mammografii, tomografii czy dokumentacji medycznej. Gdzie AI może już realnie odciążyć lekarza, a gdzie nadal powinniśmy zachować dużą ostrożność?
Dr n. med. Artur Drobniak: Sztuczna inteligencja już dziś w wybranych obszarach medycyny realnie wspiera pracę lekarzy. W praktyce klinicznej funkcjonuje choćby jako drugi odczyt w mammografii przesiewowej, pomagając wychwycić zmiany, które mogły zostać przeoczone przez radiologa. Podobnie jest w tomografii klatki piersiowej – tam, gdzie analiza opiera się na dużej liczbie powtarzalnych obrazów, algorytmy wykonują konkretną, użyteczną pracę. Przy właściwym wdrożeniu mogą one znacząco odciążyć lekarzy, oszczędzając im nawet kilka godzin pracy w ciągu dnia lub tygodnia.
Drugi bardzo ważny obszar to dokumentacja medyczna. Automatyczna transkrypcja wizyty, połączona z podsumowaniem i strukturyzacją danych, może radykalnie ograniczyć czas, jaki lekarz poświęca na biurokrację. A przypomnę, że według różnych badań to nawet 30–50 proc. czasu pracy lekarza. Każde usprawnienie w tym zakresie oznacza albo więcej czasu dla pacjentów, albo mniej obciążającą pracę.
Natomiast są też obszary, w których musimy zachować dużą ostrożność. Sztuczna inteligencja nie może być dziś autonomiczna – nie powinna stawiać diagnozy, ordynować leczenia ani komunikować się z pacjentem bez nadzoru lekarza. Kolejna kwestia to jakość danych – wiele algorytmów powstaje na populacjach innych niż środkowoeuropejska, więc ich skuteczność lokalna musi być weryfikowana.
No i wreszcie odpowiedzialność prawna. Jeśli algorytm popełni błąd – kto za to odpowiada? Lekarz, producent, szpital? Dopóki nie mamy jasnych regulacji, to ryzyko w praktyce spada na lekarza. Dlatego AI powinna być dziś drugim czytelnikiem, wsparciem i narzędziem organizacyjnym, a nie decydentem.
Dalszą część wywiadu – w tym o telemedycynie po pandemii, rejestracji online i mojeIKP oraz wizji "cyfrowej przychodni 2030" – przeczytasz tu: PolitykaZdrowotna.com
Nasza strona wykorzystuje pliki cookies. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, zgodę na ich użycie, oraz akceptację Polityki Prywatności.