Logowanie do profilu lekarza

Przez login.gov

Izba 19.01.2026 r.

Prezes ORL Artur Drobniak w wywiadzie dla Polityki Zdrowotnej: „Staż podyplomowy lekarzy to nie koszt, tylko bezpiecznik systemu”

Staż podyplomowy lekarzy to nie formalność – to „bezpiecznik systemu”, który chroni pacjentów i ułatwia młodym lekarzom wejście w realia ochrony zdrowia. Dr Artur Drobniak, Prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie, w rozmowie z PolitykaZdrowotna.com ostrzega, że propozycje jego likwidacji mogą prowadzić do chaosu kadrowego i wzrostu błędów medycznych, a jednocześnie przedstawia wizję reformy stażu, która przygotuje lekarzy do współczesnych wyzwań, od medycyny pola walki po psychiatrię.

PolitykaZdrowotna.com: W Ministerstwie Zdrowia coraz głośniej mówi się o likwidacji stażu podyplomowego lekarzy i lekarzy dentystów. Skąd wziął się ten pomysł i co on oznacza w praktyce?

Artur Drobniak: Temat powrócił pod koniec ubiegłego roku i – mówiąc wprost – budzi ogromny niepokój środowiska lekarskiego. Staż podyplomowy funkcjonuje w Polsce od dziesięcioleci i nigdy nie był pustą formalnością. To kluczowy, praktyczny etap profesjonalizacji młodego lekarza. Studia medyczne, mimo coraz większego nacisku na zajęcia kliniczne, wciąż w dużej mierze pozostają studiami teoretycznymi. Staż jest momentem przejścia z uniwersytetu do realnego systemu ochrony zdrowia.

PZ: Zwolennicy zmian argumentują, że absolwent po studiach jest dziś lepiej przygotowany i mógłby szybciej wejść do zawodu.

AD: To bardzo uproszczony obraz i wielu klinicystów ma całkowicie odmienne zdanie o przygotowaniu absolwentów. Po pierwsze, istnieją ogromne różnice między uczelniami – i one będą się pogłębiać wraz z absolwentami nowych wydziałów lekarskich. Po drugie, studia nie uczą funkcjonowania systemu: relacji między POZ, AOS, szpitalami, opieką długoterminową, hospicyjną czy onkologiczną. Nie uczą wystawiania skierowań, prowadzenia dokumentacji, odpowiedzialności organizacyjnej. Staż to czas, kiedy lekarz poznaje system „od środka” – i robi to pod nadzorem.

PZ: Czy likwidacja stażu mogłaby realnie zagrozić pacjentom?

AD: Tak – i to nie z tylko powodu braków w wiedzy klinicznej, ale również z powodu braku doświadczenia systemowego. Młody lekarz bez stażu popełniałby więcej błędów organizacyjnych, decyzyjnych, proceduralnych. Staż działa jak bezpiecznik: zmniejsza liczbę zdarzeń niepożądanych i pozwala budować odpowiedzialne nawyki zawodowe. Jego likwidacja byłaby ryzykiem, którego nie powinien brać na siebie żaden odpowiedzialny decydent.

PZ: Skoro argumenty merytoryczne są tak silne, to dlaczego w ogóle pojawia się pomysł likwidacji stażu?

AD: Najprawdopodobniej chodzi o pieniądze. Staż podyplomowy kosztuje – to kilkaset milionów złotych rocznie. Jest też argument o „szybszym wpuszczeniu lekarzy na rynek”, bo staż wydłuża drogę do pełnego prawa wykonywania zawodu o rok. Tyle że to pozorne oszczędności i pozorne zyski kadrowe.

Bo system tego nie udźwignie. Likwidacja stażu oznaczałaby wpuszczenie jednocześnie dwóch roczników do kształcenia specjalizacyjnego. Nie ma tylu miejsc rezydenckich, by to wchłonąć. Efekt? Przepełnienie, opóźnienia w dostępie do specjalizacji, frustracja młodych lekarzy, fala rezygnacji i chaos kadrowy. To nie skróci ścieżki do specjalisty – paradoksalnie ją wydłuży.

PZ: Wspomina Pan często o roli stażu w szpitalach powiatowych.

AD: To bardzo ważny aspekt. W Okręgowej Izbie Lekarskiej w Warszawie wielu stażystów pracuje właśnie w szpitalach powiatowych, gdzie braki kadrowe są największe. Tam stażysta naprawdę prowadzi pacjentów, przygotowuje dokumentację, uczestniczy w procesie diagnostyczno-leczniczym. Dla tych placówek likwidacja stażu oznaczałaby realną utratę rąk do pracy. Same szpitale powiatowe podkreślają, że to byłaby zła decyzja.

PZ: Czy ORL w Warszawie dopuszcza jakiekolwiek zmiany w formule stażu?

AD: Oczywiście. My nie bronimy status quo za wszelką cenę. Staż wymaga reformy, być może skrócenia, ale przede wszystkim przemyślanego przeprofilowania. Uważamy, że powinny się w nim pojawić dwa nowe elementy.

Po pierwsze – medycyna pola walki, szeroko rozumiana medycyna katastrof i sytuacji zagrożenia. Tego nie ma ani na studiach, ani w stażu, a obecna sytuacja geopolityczna jasno pokazuje, że takie kompetencje są potrzebne. Po drugie – psychiatria. Liczba pacjentów z zaburzeniami zdrowia psychicznego rośnie, a lekarze wszystkich specjalności mają z nimi kontakt. Krótkie doświadczenie w oddziale psychiatrycznym lub poradni zdrowia psychicznego byłoby bezcenne.

 

Czytaj więcej: https://politykazdrowotna.com/artykul/prezes-orl-artur-drobniak-n2208203 

załatw sprawę

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, zgodę na ich użycie, oraz akceptację Polityki Prywatności.