X Mazowieckie Spotkania Stomatologiczne 19-21 czerwca

Logowanie do profilu lekarza

Przez login.gov

Izba 10.06.2026 r.

Prezes ORL, dr Artur Drobniak w wywiadzie dla Polityki Zdrowotnej: "System wciąż widzi pacjentkę fragmentarycznie, a nie całościowo"

Współczesna kobieta coraz częściej otrzymuje diagnozy, które jeszcze niedawno funkcjonowały jako rozproszone etykiety – PCOS, Hashimoto, insulinooporność czy przewlekłe przeciążenie organizmu. Jak podkreśla w rozmowie z PolitykaZdrowotna.com dr n. med. i n. o zdr. Artur Drobniak, prezes ORL w Warszawie, „system wciąż widzi pacjentkę fragmentarycznie, a nie całościowo”, co w jego ocenie sprawia, że zdrowie kobiet w Polsce bywa traktowane jako suma oddzielnych problemów, zamiast jako spójny proces obejmujący całe życie pacjentki. Z okazji Dnia Matki ta perspektywa nabiera szczególnego znaczenia, przypominając, że zdrowie kobiet nie ogranicza się do macierzyństwa, lecz obejmuje każdy etap życia. Hormony coraz częściej okazują się kluczowym elementem skutecznego leczenia i przywracania równowagi w organizmie kobiety.

Zdrowie kobiety to nie tylko ciąża i macierzyństwo. „Potrzeby zmieniają się na każdym etapie życia”

PolitykaZdrowotna.com: Dzień Matki często sprowadza debatę o zdrowiu kobiet do ciąży i macierzyństwa. Tymczasem podczas konferencji organizowanej przez OIL w Warszawie „Zdrowa Polka – profilaktyka, diagnoza, system” mocno wybrzmiało, że zdrowie kobiety to cały cykl życia – od pierwszej miesiączki po menopauzę i późną starość. Czy pana zdaniem polski system ochrony zdrowia nadal patrzy na kobietę zbyt „fragmentarycznie”, zamiast prowadzić ją przez kolejne etapy życia?

 

Dr Artur Drobniak, specjalista położnictwa i ginekologii, współzałożyciel Feminature Clinic i dyrektor medyczny przychodni: Mam wrażenie, że przez wiele lat zdrowie kobiety w systemie ochrony zdrowia było rzeczywiście postrzegane głównie przez pryzmat ciąży i macierzyństwa. Tymczasem w gabinecie ginekologicznym widzimy bardzo wyraźnie, że potrzeby zdrowotne kobiet zmieniają się na każdym etapie życia, a aktywne zawodowo, płciowo i społecznie kobiety potrzebują opieki i pomocy od wieku kilkunastu lat do późnej starości.

U młodych kobiet często są to problemy z nieregularnymi miesiączkami, zaburzeniami hormonalnymi, problemami z androgenizacją czy trudnościami we współżyciu. Ich bagatelizowanie może mieć wpływ na kolejne etapy życia kobiety, wpływając na jej płodność, jakość skóry czy włosów, problemy z rosnącą masą ciała i otyłością czy uniemożliwiając czerpanie satysfakcji ze współżycia płciowego. W kolejnych latach pojawiają się zarówno problemy z zajściem w ciążę, jak i potrzeba zastosowania skutecznej antykoncepcji. W intensywnym okresie życia zawodowego i rodzinnego wiele kobiet zgłasza znaczący spadek libido czy problemy z cyklami miesiączkowymi. Coraz więcej mówi się też na szczęście, że kobieta może żyć bez bólu, a bolesna miesiączka czy bóle śródcykliczne w zdecydowanej większości dają się zdiagnozować i skutecznie leczyć.

Z kolei u kobiet w wieku okołomenopauzalnym i później, w związku z ich aktywnością zawodową, bardzo ważne stają się takie problemy takie, jak: uderzenia gorąca, problemy ze snem czy wzrost masy ciała. Jednocześnie często wstydliwe dla kobiet są problemy z suchością pochwy czy nietrzymaniem moczu, a dzięki nowoczesnym metodom terapeutycznym – nawet niekoniecznie operacyjnym, jak zastosowanie lasera czy radiofrekwencji i, co ważne, skuteczna i bezpieczna terapia hormonalna – pozwalają żyć aktywnie zawodowo, społecznie i płciowo spokojnie do późnej starości.

W każdym wieku, a już szczególnie w okresie perimenopauzy i menopauzy, nie zapominamy też o ryzyku wystąpienia chorób nowotworowych, na czele z prawdziwym pogromcą kobiet, jakim jest rak piersi. W tym wszystkim powinniśmy być wsparciem dla kobiet niezależnie od ich wieku. Dlatego staram się patrzeć na zdrowie kobiety jako na pewną ciągłość. Rola ginekologa nie polega tylko na leczeniu pojedynczego problemu, ale na towarzyszeniu pacjentce przez kolejne etapy życia i przekrojowym, interdyscyplinarnym podejściu do rozwiązywania ich problemów, które nie wszystkie są zdefiniowane jako choroby w ICD-10 (Międzynarodowa Statystyczna Klasyfikacja Chorób i Problemów Zdrowotnych).

„Ciało w końcu mówi: zatrzymaj się”. Epidemia przeciążenia kobiet narasta

PZ: Powiedział pan, że współczesna kobieta funkcjonuje jednocześnie w wielu rolach i często zapomina o sobie. Jak to wygląda z perspektywy gabinetu ginekologicznego? Dostrzega pan dziś „epidemię zdrowotnego przeciążenia kobiet”? Jak ona się objawia?

A.D.: Zdecydowanie tak. Współczesne kobiety żyją bardzo intensywnie. Łączą wiele ról – zawodowych, rodzinnych, społecznych – bo tak chcą lub tego wymaga od nich otoczenie i życie. Jednak często w tym wszystkim zapominają o własnym zdrowiu. W gabinecie widzę kobiety, które przez lata funkcjonują na bardzo wysokich obrotach. Śpią za mało, żyją w przewlekłym stresie, zawsze ważniejsze są problemy dzieci, partnera lub rodziców. Same odkładają wizyty lekarskie na później. Organizm wcześniej czy później zaczyna na to reagować. Jeśli nie znajdą w odpowiednim czasie wsparcia lekarskiego, nagle okazuje się, że przez wieloletnie zaniedbania nie tylko mają problemy zdrowotne, ale często przez wypalenie tym wieloletnim przeciążeniem rozpada im się życie rodzinne albo wpadają też w problemy psychiczne.

Najczęściej na przestrzeni życia tą czerwoną lampką jest pojawienie się niewystępujących wcześniej zaburzeń cyklu miesiączkowego, gwałtownych zmian masy ciała najczęściej prowadzących do otyłości, trudności z zajściem w ciążę, drastyczny spadek libido czy przewlekłe zmęczenie i problemy ze snem. Ciało w pewnym momencie mówi po prostu: „Zatrzymaj się i zwróć na mnie uwagę”.

PCOS, Hashimoto i insulinooporność. „Organizm kobiet płaci hormonalną cenę”

PZ: Coraz więcej kobiet słyszy dziś diagnozy PCOS, choroby Hashimoto czy insulinooporności. Organizm współczesnych kobiet coraz częściej „płaci hormonalną cenę” za przewlekły stres, brak odpoczynku i życie w ciągłym pośpiechu?

 

A.D.: W dużym stopniu tak. Należy jednak pamiętać, że to, co kiedyś było nazywane rodzinną tendencją do bycia otyłą czy leniwą albo „owłosioną” z problemami z zajściem w ciążę, dziś jasno diagnozujemy i skutecznie leczymy. O zaburzeniach metabolizmu węglowodanów i tkanki tłuszczowej wiemy coraz więcej (wciąż jednak niewystarczająco dużo).

O przyczynach zaburzeń miesiączkowania czy nadmiernej androgenizacji też z dekady na dekadę odkrywamy, że to, co kiedyś było „jednym workiem”, do którego wrzucaliśmy całkowicie różne kobiety, których wspólnym mianownikiem były „policystyczne jajniki”, to tak naprawdę wiele różnych chorób hormonalnych czy metabolicznych dających wspólny obraz przewlekłego braku owulacji z androgenizacją.

Nieprzypadkowo z tego powodu doszło do zmiany mianownictwa i odchodzi się od używania nazwy „zespół policystycznych jajników (PCOS)” na „wielogruczołowy zespół metaboliczno-jajnikowy (PMOS)”, z czym całkowicie się zgadzam. Obecny styl życia również ma ogromny wpływ na gospodarkę hormonalną, szczególnie dla nadnerczy czy przysadki mózgowej. Przewlekły stres, brak odpoczynku, nieregularny tryb życia i odżywiania – wszystko to oddziałuje na organizm kobiety.

Kobiety też znacząco częściej niż mężczyźni chorują na choroby autoimmunologiczne, których diagnostyka staje się coraz bardziej dostępna, ale podstępność objawów i niejasność stanu klinicznego powodują problemy i opóźnienia diagnostyczne. Kobiety w większości kojarzą już choroby tarczycy i np. nazwę „choroba Hashimoto”, jednak wielokrotnie spotykam się z sytuacją, że po odkryciu, iż z tarczycą jest wszystko w porządku, dochodzi do rezygnacji z głębszej diagnostyki i dotarcia do sedna problemu, a ten przez kolejne lata pogłębia problemy kobiet z przewlekłym zmęczeniem, wysoką masą ciała, niskim libido czy zaburzeniem snu.

Czytaj więcej: Polityka Zdrowotna

lub obejrzyj wywiad na YT

załatw sprawę

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, zgodę na ich użycie, oraz akceptację Polityki Prywatności.