7 czerwca 2016

W CZD podjęto rozmowy, odbyła się pikieta przed MZ, a medycy listy do premier piszą

W Centrum Zdrowia Dziecka trwa strajk pielęgniarek, choć podjęto kolejny raz rozmowy. Tymczasem przed budynkiem Ministerstwa Zdrowia odbyła się pikieta, której uczestnicy domagali się ustawowego uregulowania norm zatrudnienia pielęgniarek i położnych.

Do premier Beaty Szydło trafiły ponadto dwa listy: od Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy oraz Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych na temat systemu wynagradzania w ochronie zdrowia.

Manifestujący przed resortem wyrazili poparcie dla strajku w CZD.

- Liczba pielęgniarek z roku na roku spada, chętnych do zawodu brak, za dwa lata będą największe szczyty odejść pielęgniarek. Kto stanie przy łóżku pacjenta? Kto zagwarantuje bezpieczeństwo? – pytał jeden z organizatorów wtorkowej pikiety pielęgniarz Piotr Kacper Irzyk. Podkreślał, że choć podwyższenie wynagrodzeń pielęgniarek jest ważne, to celem manifestujących jest przede wszystkim zapewnienie bezpieczeństwa wykonujących pracę pielęgniarek oraz pacjentów.

Protestujący wyrażali też obawy związane z przygotowywaną ustawą o podstawowej opiece zdrowotnej. Jedna z protestujących oceniała, że nowa regulacja może doprowadzić do likwidacji samodzielnych praktyk pielęgniarskich. Pikietujących wspierali członkowie kilku partii i organizacji politycznych, m.in. SLD oraz Partii Razem.

- Szkoda, że ten wiec bardziej okazał się polityczny niż merytoryczny. Sami przedstawiciele pielęgniarek mogli być tym zaskoczeni – skomentowała pikietę rzeczniczka resortu zdrowia Milena Kruszewska.

Tymczasem w CZD pielęgniarki i dyrekcja ponownie siedli do rozmów. Dzień wcześniej wieczorem poinformowali, że jest projekt nowego porozumienia.

Jak informowała w poniedziałek przewodnicząca strajkujących pielęgniarek Magdalena Nasiłowska, w pierwotnym projekcie strajkujące chciały 35 proc. podwyżki do podstawy.

- W tej chwili stanęłyśmy na kwocie 400 zł i wprowadzeniu dodatkowych 5 proc. do dodatków nocnych i świątecznych, co nam zabrano w 2008 r. To nie jest rozszerzanie oczekiwań, tylko pokazanie, że jesteśmy gotowe na różne ewentualności – mówiła.

Wcześniej dyrekcja proponowała zwiększenie wynagrodzenia zasadniczego brutto pielęgniarek i położnych o 250 zł.

Nasiłowska powiedziała we wtorek, że pielęgniarki pracujące w CZD są „oburzone doniesieniami, które w tej chwili krążą po wszystkich mediach o tym, że CZD zostaje zamknięte”.

- Na dzień dzisiejszy, o godz. 11, mamy 438 pacjentów. Więcej niż wczoraj, bo wczoraj było 318. Czyli nie jest prawdą, to co jest przekazywane w tej chwili do mediów, że CZD nie pracuje. Pracuje, coraz więcej pacjentów jest przyjmowanych, są wykonywane wszystkie zabiegi, które są niezbędne w ratowaniu życia – przekonywała.

O zakończenie protestu w dotychczasowej formie apeluje minister zdrowia Konstanty Radziwiłł. Kolejny raz alarmował, że sytuacja placówki jest bardzo trudna – na ponad 330 mln zł długu, a każdy dzień strajku kosztuje 0,5 mln zł. Zdaniem ministra „przyszłość szpitala rysuje się w ciemnych barwach”.

Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych zaapelowała do premier Beaty Szydło o jak najszybsze podjęcie przez rząd działań, które poprawią warunki wykonywania zawodów pielęgniarki i położnej. Z kolei OZLL w liście do premier zwrócił uwagę na brak sprawiedliwego systemu wynagradzania pracowników medycznych i zaapelował do premier „o osobiste zaangażowanie w rozwiązanie jednego z najbardziej nabrzmiałych problemów polskiej służby zdrowia, jakim jest brak sprawiedliwego systemu wynagradzania pracowników medycznych”.

Według OZZL jest to problem ogólnospołeczny, gdyż jego skutki dotykają też pacjentów i mają bezpośredni wpływ na dysfunkcjonalność publicznej ochrony zdrowia.

Związek przekonuje, że jest to systemowy problem: „w Polsce państwo narzuca dowolnie niskie (poza nielicznymi wyjątkami) ceny za refundowane świadczenia zdrowotne i zmusza szpitale do zbilansowania się, a pensje pracowników mają być buforem łagodzącym niedobór publicznych środków przeznaczonych na lecznictwo”.

„Każdy realny sprzeciw pracowników wobec tej niesprawiedliwości, np. w postaci strajku, traktowany jest przez rządzących jako +porzucenie chorych+. Ten szantaż moralny stosowany przez państwo wobec pracowników medycznych jest podstawą utrzymania niesprawiedliwego sytemu” – przekonują związkowcy.

Ich zdaniem rozwiązanie problemu wynagrodzeń pracowników medycznych przerasta to możliwości samego ministra zdrowia, bo musi wiązać się z istotnym zwiększeniem nakładów na publiczną opiekę zdrowotną, dlatego powinna się w zaangażować osobiście premier.

NRPiP oczekuje, że premier zwoła w trybie pilnym posiedzenie Rady Ministrów, na którym zostaną podjęte decyzje, które zatrzymają w zawodzie pielęgniarki i położne pracujące w Polsce oraz skłonią do powrotu pracujące poza jej granicami. Jednocześnie samorząd deklaruje daleko idącą pomoc we wskazywaniu rozwiązań.

Justyna Wojteczek/PAP

Tagi: , , ,

Forum dyskusyjne - napisz komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Archiwum

Wszystkie kategorie