7 stycznia 2015

Jest porozumienie PZ z MZ; czy protest wpłynie na poziom zaufania do lekarzy?

Impas w rozmowach ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza z lekarzami Porozumienia Zielonogórskiego został przełamany. Rano 7 stycznia zostało podpisane porozumienie, dzięki któremu gabinety lekarskie członków PZ zostały otwarte dla pacjentów.

Psycholog społeczny i współtwórca „Diagnozy społecznej” prof. Janusz Czapiński uważa, że zawirowanie wokół POZ było na tyle krótkie, że raczej nie przełoży się na poziom zaufania pacjentów do lekarzy.

Na razie nie wiadomo, jakie są szczegóły porozumienia. – Umówiliśmy się, że zostaje ono tylko do wiadomości obu stron – powiedział po rozmowach negocjator PZ Marek Twardowski.

Wiadomo jednak, że jednym z sukcesów negocjacyjnych PZ jest uzyskanie gwarancji, że Narodowy Fundusz Zdrowia nie będzie mógł jednostronnie zmieniać umów z lekarzami POZ. Ponadto umowy będą zawierane nie na czas nieokreślony, a na 12 miesięcy.

Podczas protestu obie strony zarzucały sobie nawzajem manipulacje opinią publiczną i rzucały oskarżenia. Negocjacje skończyły się 29 grudnia; minister zapowiedział wdrożenie „planu B”, czyli kierowanie pacjentów do szpitalnych poradni i tych gabinetów, które podpisały kontrakty za dodatkowym wynagrodzeniem 45 zł za wizytę. Uproszczono ścieżkę rejestracji nowych gabinetów; w ciągu kilku dni powstało ich około 70.

Protest lekarzy POZ nie był ogólnopolski. 85 proc. gabinetów i przychodni w Polsce podpisało umowy z NFZ, respektując warunki wynegocjowane z ministrem zdrowia przez Porozumienie Pracodawców Ochrony Zdrowia reprezentowane przez Bożenę Janicką. Protest był jednak dotkliwy w kilku województwach, gdzie do Porozumienia Zielonogórskiego należy większość lekarzy. Na przykład w województwie lubuskim 2 stycznia z podmiotów, które miały kontrakty w 2014 roku, miało je zawarte na rok następny tylko ok. 26 proc.

- Po kilku miesiącach większość Polaków zapomni o tarciach między rządem a lekarzami i wzajemnych oskarżeniach. Ten spór trwał na szczęście dość krótko, a jego efektem było to, że kilka tysięcy osób z infekcjami nie mogło dostać się do swojego lekarza – powiedział „Aktualnościom” prof. Czapiński.
Zaznaczył, że nie należy przeceniać wpływu doniesień medialnych na postrzeganie lekarzy przez pacjentów. – Te opinie kształtują się przede wszystkim na bazie osobistych doświadczeń – podkreślił.

Pod koniec ubiegłego roku w New England Journal of Medicine zostało opublikowane badanie, w którym naukowcy wzięli pod uwagę ogólny poziom zaufania społeczeństwa do lekarzy oraz zaufanie na bazie osobistego doświadczenia z ostatniego kontaktu respondentów z lekarzem. Wyniki nie są dla Polski korzystne. Zarówno pod względem poziomu zaufania ogólnego, jak i tego wynikającego z osobistego doświadczenia, znalazła się ona na samym końcu rankingu. Badanie zostało przeprowadzone w latach 2011-2013 w ramach International Social Survey Programme (ISSP) realizowanego w 29 krajach przez instytuty naukowe i badawcze poszczególnych państw.

Dużym zaufaniem darzą lekarzy obywatele takich krajów, jak: Szwajcaria, Holandia, Dania, Wielka Brytania, Finlandia, Francja i Turcja (poziom zaufania od 83 do 75 proc.). Ranking zamykają: Chorwacja, Stany Zjednoczone, Chile, Bułgaria, Rosja i Polska z wynikami zaufania na poziomie 58-43 proc. Zaufaniem darzy lekarzy mniej niż połowa respondentów z Bułgarii, Rosji i Polski, która jest krajem zamykającym ranking z zaufaniem do lekarzy na poziomie 43 proc.

Niewielki odsetek respondentów jest także zadowolony z wizyt lekarskich. W Polsce to zaledwie 23 proc., co daje nam 25 miejsce w grupie 29 badanych krajów. Dla porównania: w Szwajcarii, Danii czy Stanach Zjednoczonych z wizyt lekarskich zadowolonych jest nawet 64 proc. badanych. Ten ostatni kraj jest o tyle ciekawy, że poziom zaufania ogólnego jest bardzo niski, natomiast jeśli chodzi o osobiste doświadczenia pacjentów, znalazł się na trzecim miejscu w tabeli.

- Takie wyniki dla Polski są bardzo niepokojące. Powinniśmy się nad tym zastanowić – komentuje prof. Czapiński.

Zaznaczył, że źle zorganizowany i niedofinansowany jest system. Jak mówił, lekarz ma kilka minut na pacjenta, a ten oczekuje od niego nie tylko zrealizowania usługi medycznej, ale też wsparcia i wykazania zainteresowania. – Problemem jest ucieczka polskich lekarzy za granicę oraz ich mała liczba w kraju. A także jedne z najniższych nakładów na opiekę zdrowotną przy ogromnym wzroście oczekiwań co do standardów tej opieki pacjentów – powiedział.

Dodał, że i lekarze zbyt mało robią, by zmienić nastawienie do siebie – Wygląda na to, że Polacy raczej nie akceptują procesu komercjalizacji i prywatyzacji usług zdrowotnych. W takim procesie lekarze stają się przedsiębiorcami, których działalność dyktuje rachunek biznesowy. W świadomości Polaków są po prostu pazerni – powiedział profesor.

Justyna Wojteczek

Tagi: , , , , , , ,

Forum dyskusyjne - napisz komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Archiwum

Wszystkie kategorie