1 lutego 2008

Język nasz giętki – Coraz pospoliciej

W jednej z czołowych gazet czytamy: Zatrzymano 68-latka, domniemanego seryjnego zabójcę i czujemy, że w zdaniu tym jest coś niepokojącego. Uświadomienie sobie, że pewna jego część nie odpowiada stylistycznie poważnej gazecie, pozwala zrozumieć, że autor tej wypowiedzi właśnie pomieszał style. Użył wyrażenia
68-latek w odniesieniu do człowieka, co tu dużo mówić, niemłodego, a przecież człon -latek jest używany wtedy, kiedy potocznie mówimy o dzieciach lub młodzieży, a nie o osobach dojrzałych. Na pograniczu potoczności i staranności znajduje się jedynie wyraz nastolatek, stworzony ongiś przez Władysława Kopalińskiego.
Czy to przypadek, że takie zdanie pojawiło się w gazecie? Nie sądzę. Dzisiaj media są nastawione na odbiór powszechny, a ponieważ większość społeczeństwa stanowią ludzie słabo wykształceni i mówiący językiem tylko potocznym, to właśnie oni są głównymi odbiorcami reklam. Dlatego dziennikarze są zachęcani, a nieraz nawet zmuszani do posługiwania się językiem pospolitym i brzydkim, niestarannym, lecz zrozumiałym dla mas. W przestrzeni mediów miejsca dla wykształconych jest coraz mniej, ale to nie znaczy, że mamy się temu trendowi poddawać. Pospolite są programy telewizyjne (reżyser Filip Bajon wręcz mawia, że „obrażają jego inteligencję”) i radiowe (nasycone kiepską muzyką rozrywkową), a informacje dostarczane przez czasopisma obracają się wokół taniej sensacji. W działach kulturalnych częściej znajdziemy informacje o tym, że perkusista zespołu X porzucił „partnerkę”, niż że ukazała się dobra książka.
Język mediów jest do tego systemu tak naginany, że ludzie myślący i szukający głębi przestali być ich adresatami. Wszyscy zapewne zauważyli, że dziś już nie ma dziecka,
a tym bardziej dziecięcia, jest natomiast dzieciak. Zwierzę jest zastępowane przez zwierzaka, bliźnię przez bliźniaka (a to jest sprawa nawet polityczna!), niemowlę przez niemowlaka, kurczę przez kurczaka. Charakterystyczne dla tego języka jest zdrabnianie typu pieniążki zamiast pieniądze czy paniusia zamiast pani. Rozpowszechnia się skracanie wyrażeń do postaci rzeczowników przez dodawanie zdrabniającego przyrostka „-ówka” lub „-anka”. Na przykład woda sodowa to sodówka albo sodzianka, szkoła zawodowa to zawodówka, gazeta popołudniowa to popołudniówka, część końcowa lub zakończenie to końcówka, skrzyżowanie dróg – krzyżówka. Są to w większości formy potoczne. Tylko niektóre akceptujemy jako staranne, np. krzyżówkę w znaczeniu ‚osobnik powstały w wyniku mieszania genów różnych gatunków’, ‚gatunek kaczki’ lub ‚rodzaj rozrywki’.
Kiedy autorowi tekstu nasyconego takimi potocznościami zwraca się uwagę, udaje – użyjmy jego mowy – naiwniaka. Twierdzi, że język się zmienił i że na to nie ma rady. Myślę, że to jednak media się zmieniły, a język jest przez nie po prostu pospolitowany.

Piotr Müldner-Nieckowski
http://www.lpj.pl

Archiwum