11 grudnia 2012

‚Pozytywny’ ból głowy

Jerzy Borowicz

Moja żona obudziła się rano z silnym bólem głowy. – Jerzyk – odezwała się do mnie – daj mi coś na ból głowy. Rzuciłem się do naszej domowej apteczki, by znaleźć coś przeciwbólowego. Nie miałem ani coffecornu, ani ketonalu, ani ibupromu, dosłownie nic. Już wyciągnąłem receptę i chciałem wypisać coffecorn (kiedyś jej pomógł) i na wszelki wypadek ketonal, ale w tym momencie przypomniałem sobie, że bez badania głowy, w myśl zaleceń NFZ, nie mogę wypisać recepty, nie tylko refundowanej, ale nawet ze 100-procentową odpłatnością, bowiem w razie kontroli grozi mi kara 200 lub więcej złotych („Puls” 11/2012, str. 7).
Jak tu badać ból głowy? Załatwiłem szybko (po znajomości), w tym samym dniu, KT głowy i rtg. zatok. Oba badania wypadły negatywnie. Głowa bolała cały czas, a ja nie miałem leków, a bałem się wypisać receptę. W końcu pomyślałem sobie, że przecież KT i rtg. zatok to są badania głowy, mogę więc wypisać receptę na wspomniane leki. Już chciałem biec do apteki, gdy żona powiedziała: – Nie idź. Czuję jak mój ból trochę ustępuje. Jednak w dalszym ciągu leżała w łóżku z mokrym ręcznikiem na czole.
Nagle zadzwonił telefon, który odebrałem. – Cześć, Jurek – usłyszałem głos koleżanki żony. – Jak się czuje Iwonka? – A skąd wiesz, że może się czuć źle? – zdziwiłem się.
Okazuje się, że poprzedniego dnia moja żona była na koleżeńskim spotkaniu i trochę za dużo wypiła. Wróciła taksówką do domu i, nie budząc mnie, wśliznęła się do łóżka. Rano miała potwornego kaca (hangover) i stąd ból głowy.
Ja, jako troskliwy mąż, oprócz rosołku dałem jej do wypicia ok. 100 gramów nalewki (klin klinem). Nie tylko ból głowy ustąpił, ale znacznie się poprawił humor żony.
I tak oto za cenę dwóch badań, jak się okazało niepotrzebnie wykonanych, spełniłem wymogi NFZ. Jest też szansa, że moja żona wpadnie w alkoholizm i jeszcze uszczupli finanse płatnika o koszty leczenia tej przypadłości. Tak trzymać.

Archiwum